Archiwum kategorii: Kilka myśli…

Rozważania

VII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VII NIEDZIELA ZWYKŁA | (Mt 5, 38-48)

Jako dziecko „znak pokoju” w czasie Mszy św. traktowałem raczej dość humorystycznie, niż poważnie, zawsze była to jakaś możliwość odwrócenia się do tyłu, podania ręki nieznanej osobie, „zbicie piątki” z kumplem, lekkie rozluźnienie w czasie „nakazanego skupienia i ciszy”.

Jako młodzieniec trochę inaczej znak pokoju zacząłem traktować w czasie rekolekcji oazowych, wiedziałem, że za tym znakiem kryje się już „coś więcej”, niż tylko uścisk dłoni. W seminarium doszła świadomość, że znak pokoju również oznacza przepraszam, więc jeżeli tylko wystarczało odwagi, podawałem rękę na znak pokoju tym, którym sprawiłem jakąś przykrość, czy źle się wobec nich zachowałem, nawet wtedy, kiedy ta osoba była po drugiej stronie kaplicy, szedłem za spuszczoną głową, z dużym poczuciem wstydu i przekazywałem pokój Chrystusa.

Dziś, kiedy jestem już niecałe cztery lata księdzem, wiem, że nie wszyscy Ci, którzy sprawili mi przykrość i którym ja ją sprawiłem, są na Eucharystii. Bardzo często jest tak, że albo ich w ogóle nie ma w kościele, albo mieszkają totalnie gdzie indziej – dlatego uświadomiłem sobie, że znak pokoju to moment, w którym trzeba w sercu wspomnieć o tych, którym sprawiło przykrość i wypowiedzieć swoje „wybaczam”, oraz wspomnieć tych, którym przykrość uczyniłem i powiedzieć „ przepraszam” tak, aby się to wszystko dokonało w sercu przed Bogiem!

Dzisiejsza liturgia Słowa, opiera się na miłości, ale tej najtrudniejszej – czyli miłości do nieprzyjaciół, do wrogów, do tych, którzy są źle nastawieni wobec nas. Jak ich kochać? Jezus tego od nas wymaga, ale jak to robić, kiedy to takie trudne?!

My, sami z siebie, nie jesteśmy w stanie taką miłością kochać i wybaczać tym, którzy po ludzku nie zasługują na wybaczenie. Jednak Bóg daje łaskę – jeżeli ktoś tylko tego chce i do tego dąży – wybaczać i kochać swoich nieprzyjaciół! Najpierw trzeba zawalczyć o serce, aby nie wdarła się w nie nienawiść, czyli wybaczać i przepraszać w sercu przed Bogiem, a później pójść i uczynić to w cztery oczy, ewentualnie telefonicznie. Taka postawa, kochani, chroni nasze serce przed gniewem, złością, zawiścią, zemstą, zazdrością tak, że mimo cierpienia i bólu mamy ciągle siły do kochania i doskonale wiemy, że ten, który nas krzywdzi, jest w swoim postępowaniu biedny i bardzo słaby ponieważ, nie ma nic gorszego jak krzywdzić drugiego człowieka z jakiegokolwiek powodu.

Chrońmy nasze serca przed nienawiścią, prosząc Jezusa za każdym razem kiedy w czasie Eucharystii jest moment przekazania „znaku pokoju”, o siły do przebaczania i przepraszania, byśmy świadomi swojej grzeszności i słabości brali pod uwagę, że nasi bracia i siostry nie różnią się niczym od nas i tak jak my zasługują na pokój Chrystusa!

VI NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VI NIEDZIELA ZWYKŁA | (Mt 5, 17-37)

Zauważyłem, że dzisiaj człowiek lubi wszystko robić „po swojemu”, myśleć tak, jak mu się podoba, działać tak, jak mu się chce, w niczym nie czuć się ograniczanym, ani kontrolowanym, po prostu chce swobody mówienia, działania – „wolności” w życiu.

Jak przeczytamy dzisiejszą Ewangelię to może się okazać, że Pan Jezus rozbudowując przykazania, rozwijając je, ogranicza naszą wolność, tym samym czyni nasze życie podległe przykazaniom, które zabraniają i nakazują, nie dając nic w zamian.

Sam nieraz miałem problem z przykazaniami i z tym, że Kościół mówił tylko: „to możesz, tego nie”, „tak możesz, a tak nie wolno” – tylko zabraniał i nakazywał, nic w zamian. Było to trudne dla mnie, bo większości rzeczy albo nie można było robić, albo nazywano je grzechem. Dziś widzę to zupełnie inaczej. Kościół (księża) niczego nie zabrania, przynajmniej nie powinien, lecz daje to, co Bóg dał, aby była jasność w tym jak być powinno i jeżeli ktokolwiek chciałby ładu, harmonii w swoi życiu, to ma środki i wytyczne do tego jak można to osiągnąć.

Ostatnio jeden uczeń zapytał mnie o mieszkanie przed ślubem: dlaczego nie można mieszkać razem, dlaczego jest to grzech, przecież w tym wszystkim trzeba się dopasować. Podał przykład osoby, którą zna i która tak żyje i wszystko jest bardo dobrze. Powiedziałem mu wtedy, że nie może patrzeć na życie oczami osoby niewierzącej i tym jak ona żyje, lecz powinien wziąć pod uwagę Boga i Jego zdanie na ten temat. Jak On to widzi i jak by mu doradził, bo człowiek podejmując taką decyzję, chce osiągnąć zamierzony cel; Bóg natomiast widzi tego konsekwencje i to, co może źle wpłynąć na konkretnych ludzi.

Przykazania Boże, to nic innego jak zdanie Boga na temat tego, jak powinno wyglądać nasze życie, jeżeli ktoś mówi, że wierzy, to powinien wziąć pod uwagę zdanie Boga na konkretny temat i kierować się nim w życiu. Dziś, niestety, Bóg mówi jedno, a my robimy drugie dziwiąc się, że jesteśmy smutni i nieszczęśliwi. Bóg nas bardzo kocha i nie ogranicza nas przykazaniami, lecz dał nam receptę dzięki której możemy w życiu uniknąć niepotrzebnych trudności i cierpień.

V NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

V NIEDZIELA ZWYKŁA | (Mt 5, 13-16)

Czasem, kiedy brakuje nam jakiegoś narzędzia pracy, przyrządu do wykonania konkretnego zadania, nie jesteśmy w stanie danego zadania czy pracy wykonać. Bywa tak, że jeżeli nie mamy pod ręką na przykład śrubokrętu, to odkręcamy śrubkę czymś innym, ale jeżeli potrzeba jest pociąć drzewa, a nie mamy piły czy siekiery, to nic innego nam w tym nie pomoże. Są takie narzędzia pracy, bez których nie wykonamy konkretnej pracy, jeżeli ich zabraknie, zabraknie możliwości do zmierzenia się z konkretną pracą.

Dzisiaj Jezus mówi w Ewangelii, że jeżeli my ludzie utracimy swój smak, czyli coś co jest jedyne i oryginalne w nas, to przestaniemy się nadawać do czegokolwiek, nie będziemy w stanie uczynić tego, do czego zostaliśmy stworzeni i powołani!

Jeżeli Bóg posługuje się nami i jesteśmy w Jego ręku narzędziami, to najprawdopodobniej kiedy przestajemy być i żyć z Nim, nie ma w zasięgu Boga narzędzia, którym by wykonał konkretne zadanie i jedyne zadanie. Najprościej można zauważyć to na przykładzie rodziny, jeżeli zaczyna brakować mamy albo taty, rodzice się rozchodzą, to niestety zaczyna brakować narzędzia, które budowałoby rodzinę. Jeżeli kapłan odchodzi z kapłaństwa, przestaje być w ręku Boga konkretnym narzędziem do konkretnego zadania, do którego pierwotnie został powołany.

Jeżeli człowiek odchodzi od prawdy, jego życie zaczyna tracić smak, przestaje być światłem, które powinno wskazywać drogę prawdy oraz Boga, który jest Prawdą! Niestety, taki człowiek przestaje być narzędziem w ręku Boga, „ na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”. I choć mocne to słowa, to jednak bardzo prawdziwe, bo każdy z nas jest narzędziem, którego nikt, ani nic w konkretnym miejscu i zadaniu, ani nie zastąpi, ani nie zmieni! Sami to widzimy, kiedy nosimy jakieś braki z rodzinnych domów, tego czego nie otrzymaliśmy od najbliższych na konkretnym etapie naszego życia, nie otrzymamy już od nikogo. Dzięki łasce Bożej i sprawnym narzędziom, można w jakiś sposób nadrobić zaległości i stanąć na nogi, jednak doświadczenie braku, samotności oraz pustki trzeba boleśnie przejść.

Dziś Jezus nam przypomina, jak ważny jest każdy z nas! Jak ważne jest to, co czynimy i jak to czynimy! Jeżeli jesteśmy dla siebie solą, oraz światłem, stajemy się pokarmem miłości, oraz znakiem obecności Boga! Lecz jeżeli tracimy swój smak oraz gaśniemy zaczynamy być pokarmem, który staje się niestrawny i znakiem, który przestaje być czytelny, budując tym samym ogromny zamęt na fundamencie kłamstwa i cierpienia!

ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO | ( Łk 2,22-40)

„Kto oddaje i zabiera, ten się w piekle poniewiera” – to zdanie bardzo często słyszałem kiedy byłem dzieckiem. Mówiliśmy je wtedy, kiedy ktoś nam coś dał, a później chciał to odebrać. Jako dziecko byłem przekonany, że jak już ktoś coś ofiarował, to nie miał prawa później tego nam odbierać i to zdanie było taką gwarancją i przypomnieniem każdemu, kto chciał postąpić inaczej.

Dzisiaj przeżywamy uroczystość Ofiarowania Pańskiego, Maryja oddaje Bogu Jezusa godząc się tym samym na to wszystko, co Bóg dla Nich przygotował. Maryja dała Bogu Słowo i nigdy się nie wycofała!

Dzisiejsze święto, które obchodzi Kościół, jest dla nas wszystkich przypomnieniem każdego słowa jakie daliśmy Bogu oraz wypełnieniem tych słów w naszym życiu. Wiemy doskonale ile potrafimy obiecać, ile potrafimy w różnych sytuacjach życiowych, szczególnie tych trudnych, ofiarować Bogu obietnic. A okazuje się, że czas bardzo szybko weryfikuje naszą wierność i gorliwość w tym wszystkim co postanowiliśmy wobec Boga, co Mu ofiarowaliśmy jako obietnicę, czy też jakieś wyrzeczenie. Wiarygodność naszych słów najprościej można sprawdzić za każdym razem kiedy odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne – jak mówimy „wyrzekamy się” czy „wierzę”. Za każdym pytaniem idzie nasza konkretna postawa i słowa – jednak jakie to ma przełożenie w życiu codziennym?

Potrafimy pamiętać i egzekwować słowa i obietnice, które nam złożono. Sprawia nam to ból i przykrość, jeżeli ktoś nas okłamie, czy wycofa się z tego co obiecał, dlatego dziś tak ważne jest, abyśmy zdali sobie sprawę z tego, jacy my jesteśmy wobec Boga i czy nie sprawiamy Mu przykrości, kiedy dużo obiecujemy, a bardzo szybko zapominamy, bądź się z tego wycofujemy.
Maryja daje Bogu Jezusa i nigdy nie rości sobie praw do Niego, choć jest jej dzieckiem. Wraz z Nim ofiaruje Bogu siebie i również w najtrudniejszych momentach życia nie ma pretensji, tylko przyjmuje wszystko co przychodzi, będąc wierną każdemu wypowiedzianemu słowu wobec Boga. Maryja dała Bogu Słowo oraz siebie i nigdy Mu tego nie odebrała.

Jej postawa przypominam nam jak ważne jest bycie wiernym temu, co się powiedziało, co się obiecało i temu co się ofiarowało – aby być w tym wszystkim konsekwentnym, mimo wszystko!

 

III NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III NIEDZIELA ZWYKŁA | (Mt 4, 12-23)

W dzisiejszej Ewangelii moją uwagę przykuli bracia, którzy wspólnie ze sobą pracowali. Kiedy Jezus ich spotyka, a później powołuje, oni są razem, razem wykonują swoje zadania, wspólnie czyniąc to, co do ich obowiązków należy. Potrafią ze sobą być, potrafią razem pracować, kiedy Jezus ich spotyka, nie ma problemu, aby powołał i jednego i drugiego z oby dwu stron dlatego, że między nimi jest więź miłości, która bardzo szybko reaguje na zaproszenie Jezusa.

Bardzo ważne jest to co dzisiejsza Ewangelia ukazuje! Widzimy relacje rodzinne, miłość braterską, oraz owoc wychowania! Ta scena, choć dużo nam nie przedstawia, ukazuje coś, co dzisiaj, niestety, zanika i jest bardzo rzadko spotykane – rodzinne spędzanie czasu, rodzeństwo, które potrafi ze sobą przebywać i wspólnie razem coś dobrego robić.
Sieć rybacka, którą bracia naprawiają oraz wrzucają do wody, aby łowić ryby, służy im do wspólnie wykonywanej pracy, a dzisiaj niestety sieć internetowa powoduje, że to co wspólne, to co można by było razem zrobić, zanika w wirtualnej samotności, która potrafi zniszczyć więzi rodzinne!

Kochani, dobrze jest dzisiaj zadać sobie pytanie o to, jak wyglądają moje relacje rodzinne, jak wyglądają moje relacje z rodzeństwem?! Kiedy ostatni raz zrobiliśmy coś razem, wspólnie, kiedy spędziliśmy ze sobą czas?!

Mam troje rodzeństwa i doskonale wiem, że nie zawsze spędzanie czasu razem, czy wykonywanie wspólnie jakichś czynności, było przyjemne i powodowało jakąś radość, ale zauważyłem, że mimo wszystko są mi najbliżsi i jeżeli zabiega się i walczy o to, aby był kontakt i relacja, to więzi rodzinne stają się najsilniejsze i najważniejsze w życiu człowieka!
Więzi rodzinne, które budowane są na miłości, to najsilniejsza i najtrwalsza sieć, dzięki której nie tylko człowiek nieustannie łowi to co ważne i potrzebne, ale potrafi również przecedzić to co powinno w sercu zostać i co w tym sercu nie powinno już być! W takich rodzinach głos Jezusa jest bardzo wyraźny i jasny, a kiedy już kieruje do któregoś z członków rodziny Swój głos, nikt nie ma wątpliwości, że to On i nikt z Jego wezwaniem nie walczy, tylko ulega i idzie za Jego wezwaniem!

II NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

II NIEDZIELA ZWYKŁA | (J 1, 29-34)

Ostatnio zginął ksiądz, który był moim wychowawcą w seminarium. Jadąc samochodem, chcąc uniknąć zderzenia z sarną uderzył w drzewo i zginął na miejscu. Kiedy dowiedziałem się o tym wydarzeniu, było mi smutno, że zginął ksiądz, którego znałem i z którym już nigdy więcej nie zamienię słowa. Pomyślałem o jego życiu i doszedłem do wniosku, że ono całe było przesiąknięte miłością do Kościoła, że jego bycie tutaj na ziemi wskazywało nieustannie na piękno Kościoła.

Dziś w Ewangelii widzimy Jana, który daje świadectwo o Jezusie, którego to świadectwa nikt nie podważa! Jan wskazuje na Jezusa i mówi kim On jest – bycie Jana na ziemi było właśnie po to, aby dać świadectwo o Jezusie, aby na Niego wskazać!

Myśląc o moim wychowawcy, księdzu z seminarium i o Janie Chrzcicielu, pomyślałem sobie na co ja wskazuje swoim życiem, co najbardziej przemawia przeze mnie?!

Dzisiejsza Ewangelia, kochani, przypomina nam o naszej codziennej postawie i naszych codziennych czynnościach, na co wskazujemy i o czym lub o kim dajemy świadectwo! W tych najdrobniejszych postawach i pojedynczych słowach ukazane jest co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze i do czego ciągle dążymy!

Możemy nawet nie wiedzieć jak często mówimy o pieniądzach, o pracy o chorobie, o trudnościach i cierpieniu narzekając i użalając się nad sobą, możemy nie dostrzec jak często przechwalamy się swoimi osiągnięciami i sukcesami – tym samym ciągle wskazując na siebie i dając świadectwo o sobie, stawiając własną osobę na pierwszym miejscu, czyniąc siebie najważniejszego, tym samym zasłaniając Tego, który powinien być pierwszy i najważniejszy!

Dobrze jest dziś zawrócić uwagę na to, czy moje życie jest dla kogoś drogowskazem prowadzącym do Jezusa, czy reklamą wskazującą i promującą własną osobę?!

UROCZYSTOŚĆ CHRZTU PAŃSKIEGO

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

UROCZYSTOŚĆ CHRZTU PAŃSKIEGO | (Mt 3, 13-17)

W czasie różnych uroczystości towarzyszą nam różne kreacje. Ubiór ma dla nas niesamowite znaczenie. Doskonale wiemy, że w konkretnych sytuacjach i wydarzeniach nie można sobie pozwolić na każdy ubiór, zawsze wymaga to jakiegoś przemyślenia i tak zwanego wyczucia, aby z jednej strony nie urazić, a z drugiej, aby nie przesadzić. Ubiorem podkreślamy rangę i charakter danego wydarzenia, to co mamy na sobie często może powiedzieć tym, którzy nas widzą, co w danym momencie będziemy robić.

Dzisiaj biorąc udział w Uroczystości Chrztu Pańskiego nasze oczy zwracają uwagę na nasz chrzest, przypominając sobie jak ważne było to wydarzenie i co mu towarzyszyło. Oczywiście chrzest uczynił nas dziećmi Bożymi, które stały się dziedzicami nieba. W czasie chrztu otrzymaliśmy „białą szatę”, z której choć już dawno wyrośliśmy, to wciąż ją mamy na sobie!

Biel towarzyszy w życiu sakramentalnym od samego początku, biała szata, biała sukienka, bądź alba w czasie Pierwszej Komunii Świętej, biała suknia w czasie sakramentu Małżeństwa, biała alba w czasie sakramentu Kapłaństwa. Kolor ten oznacza czystość, miłość oraz gotowość przyjęcia danego sakramentu! Dlatego w czasie chrztu biała szata staje się szatą, która towarzyszy nam do końca naszego życia, a tym samym definiuje nas kim jesteśmy i podkreśla naszą ciągłą gotowość życia sakramentalnego!

Tak jak każdym codziennym strojem wyrażamy to co w danej chwili robimy, to również kim jesteśmy, tak samo jest z białą szatą, która w czasie chrztu Świętego stała się wyrazem naszej przynależności do Boga.

Często, kochani, o tym w ogóle nie myślimy, ale tak naprawdę jest! Dobrze jest dziś zadać sobie pytanie: jak ta szata wygląda, to znaczy jak wygląda moje życie sakramentalne, jak wygląda moja świadomość bycia dzieckiem Bożym?! Jeżeli zostaliśmy ochrzczeni, to Bóg nas traktuje tak jak Jezusa – czyli jako umiłowane dzieci, ale każdy rodzic doskonale wie, jak przykro jest kiedy dziecko przestaje szanować rodzica, albo traktować go w należyty sposób. Przestaje się odzywać, już o rodzicach nie pamięta, daje znać tylko wtedy, kiedy czegoś mu potrzeba. Chrzest uczynił nas dziećmi Bożymi z wszelkimi przywilejami oraz wymaganiami.

Bóg jest dobrym Ojcem, a jakim ja jestem dzieckiem?

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA |(Łk 23, 35-43)

Bardzo często zapominamy kim dla siebie jesteśmy. Rutyna, ciągłe oczekiwania, roszczenia, pretensje – każdy myśli o sobie, zapominając o tym, że ten obok nas, przecież jeszcze nie tak dawno, był dla nas najważniejszy. Tak mocno skupiamy się na sobie, tak mocno chcemy być obdarowywani, że przestajemy dostrzegać w ludziach tych, którzy nas bardzo kochają. To co czynią dla nas, przestaje być ważne dlatego, że nie robią tego, co my byśmy chcieli!

Dziś przeżywamy uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Ewangelia ukazuje nam Króla, który znajduje się w gronie osób, które totalnie nie dostrzegają tego, co On właśnie dla nich robi, nie widzą tego, jak bardzo ten Król ich kocha – skupiają się na sobie, na własnych potrzebach, słowach, zachciankach – kierują się własną logiką i myśleniem, w ich sercu nie ma miejsca na prawdę, nie ma miejsca na wiarę, tam nie liczy się Jezus, liczy się to, co oni uważają za słuszne.

Uroczystość dzisiejszego dnia ukazuje nam Króla, który oddał za nas życie z miłości do każdego człowieka, Króla, który po dziś dzień bardzo często znajduje się w gronie ludzi, którzy kompletnie nie rozumieją tego, co uczynił dla nich, nie dostrzegają Jego ogromnej miłości.

Niestety, to prawda kochani o nas. Często zapominamy o Jego miłości, o Jego ofierze, przychodzimy na modlitwę do kościoła i mamy swoje myślenie, swoje patrzenie, ciągłe zachcianki, pretensje, żale, ciągle czegoś chcemy, potrzebujemy, a jak już coś nam nie wyjdzie, to niestety obwiniamy Boga, że to On nic nie zrobił i dlatego spotkało nas to czy tamto, a właśnie w tym czasie Tenże Bóg oddaje za nas życie!!

W chwili kiedy zwracamy się do Jezusa, najpierw trzeba dostrzec to, co zauważył jeden ze złoczyńców, „dobry łotr” – że to jest Bóg, który nigdy nic złego nie uczynił, Bóg który jest niewinny i który jest Panem nieba i ziemi, który ma moc nas zabrać do nieba!

Niestety, ta ślepota dotyka również nas w relacji z ludźmi. Jak często nie widzimy tego, jak ktoś z miłości do nas, każdego dnia oddaje za nas życie. Ile niewdzięczności w rodzinie, kiedy żona robi tak wiele i nikt tego nie widzi, kiedy mąż w pocie czoła pracuje na rodzinę, aby nie zabrakło chleba. Tak wiele dla siebie robimy, oddajemy życie z miłości do siebie – a niestety nie zauważamy nic… Mamy do siebie stale pretensje i wyrzuty, że nie otrzymujemy tego, co naprawdę potrzebujemy! Jakież to jest kłamstwo i ślepota, że w momencie kiedy ktoś daje nam największe dowody swojej miłości, tak bardzo skupiamy się na sobie, że tego totalnie nie widzimy…

Tak jak to miało miejsce pod Krzyżem, tak ma to miejsce dziś – jednak bycie Królem, to mimo wszystko oddawanie życia każdego dnia z miłości do człowieka, a bycie godnym Królestwa Bożego, to zauważanie tej miłości i ofiary Króla oraz dostrzeganie tego, co inni dla nas robią!


Możliwość uzyskania odpustu zupełnego!
Pod zwykłymi warunkami plus publiczne odmówienie Aktu poświęcenia rodzaju ludzkiego Chrystusowi Królowi; w inne dni – odpust cząstkowy;


O Jezu Najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego, wejrzyj na nas, korzących się u stóp Twego ołtarza.

Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy.

Oto dzisiaj każdy z nas oddaje się dobrowolnie Najświętszemu Sercu Twemu, aby jeszcze ściślej zjednoczyć się z Tobą. Wielu nie zna Ciebie wcale, wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi. Zlituj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do świętego Serca swego, Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili.

Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu.

Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda oddziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz. Użycz Kościołowi Twemu bezpiecznej wolności. Udziel wszystkim narodom spokoju i ładu. Spraw, aby ze wszystkiej ziemi, od końca do końca, jeden brzmiał głos:

Chwała bądź Bożemu Sercu, przez które stało się nam zbawienie; Jemu cześć i chwała na wieki.

Amen.

czytaj więcej o odpustach…

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 21, 5-19) Jezus zapowiada prześladowania swoich wyznawców

Kiedy przyjeżdżam do rodzinnego domu, nie mogę się na dziwić jak wszystko się w około zmienia, tak bardzo i w takim tempie, że aż ciężko rozpoznać w tym to samo podwórko, na którym się wychowywałem. Większości rzeczy, budowli, drzew już nie ma, zastąpiły je nowe, albo całkiem inne.

Dziś w Ewangelii Jezus mówi wprost o tym, że to co podziwiają, na co patrzą, to tego nie będzie, że przyjdzie taki dzień, że nie zostanie śladu po tym wszystkim, co dziś jest powodem ich dumy i radości.

I faktycznie, słowa Jezusa trochę pobrzmiewają grozą, kiedy mówi o znakach i o czasach, które mają nadejść – jednak Jezus nie chce nikogo straszyć, chce nas przygotować, że tak po prostu będzie.

Trzeba nam dzisiaj zwrócić uwagę kochani na to, co budujemy i jak budujemy! Jezus daje nam jasno do zrozumienia, że wszelkie zewnętrzne budowle, najpiękniejsze dzieła sztuki, którymi dziś świat się zachwyca, przeminą i nie pozostanie po nich żadnego śladu. Jednak to, o co trzeba nam walczyć i o co się starać, to budowle, które mają trwać i które są w stanie przetrwać najsilniejsze wstrząsy, największe kataklizmy, najstraszniejsze i najkrwawsze wojny! Taką budowlą jest wiara, taką budowlą jest miłość, taką budowlą jest nadzieja! One są w stanie przetrwać wszystko, tylko trzeba starań każdego dnia, trzeba codziennego wysiłku, aby stawały się mocniejsze i silniejsze!

Jak to zrobić? Jeżeli są takie dzieła, które dzięki fachowej konserwacji wytrzymały dziesiątki, a nawet tysiące lat, to z wiarą, nadzieją i miłością jest podobnie – jeżeli są one dla nas naprawdę najważniejsze, są naszymi skarbami, to codzienna troska w postaci modlitwy, czuwania i korzystania z sakramentów przyczyni się do tego, że nawet wtedy, kiedy wszelkie dzieła sztuki ulegną zniszczeniu, największe i najpiękniejsze budowle staną się ruiną – to budowle naszych serc będą nietknięte, trwając wiecznie!!!

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 20, 27-38)

Ostatnio na lekcji religii dziewczyna z 3 klasy szkoły podstawowej zadała mi pytanie: „kto stworzył Boga?” Odpowiedziałem tej dziewczynce, że Boga nikt nie stworzył, bo On jest od zawsze. Dodałem również, że nie wszystko da się zrozumieć, my mamy w Boga wierzyć.

Okazuje się, że tam gdzie zawodzi rozum, trzeba mocno uruchomić serce; tam gdzie wiedza dotyka granic, trzeba oddać głos wierze. Nie wszystko jesteśmy w stanie pojąć, jeżeli chodzi o naszego Boga, ale we wszystko możemy uwierzyć!

W dzisiejszej Ewangelii „najmądrzejsi” próbują wystawić Pana Jezusa na próbę, nie chcą się niczego dowiedzieć, nie chcą bardziej uwierzyć, chcą pytaniem dowieść swojej racji i wytknąć Jezusowi błąd.

Ta scena jest dziś bardzo aktualna, tak wielu ludzi chce dowieść, że Boga nie ma, że Ci, którzy w Niego wierzą, o Nim nauczają, Jemu oddają życie, są w wielkim błędzie i najprawdopodobniej zostali zwiedzeni – bo przecież jest tak wiele wątków niewyjaśnionych, bo przecież jest tak wiele argumentów przeciwnych nauczaniu Kościoła, bo przecież były takie i takie momenty w historii Kościoła. Najtrudniej kiedy doświadczamy jakichś trudności, cierpienia i słyszymy: „to gdzie jest ten twój Bóg, w którego tak wierzysz, tyle się modlisz, chodzisz do Kościoła, a takie rzeczy Cię spotykają”!

W takich momentach można faktycznie zacząć więcej mówić: „dlaczego” niż „wierzę” i od małych kropel wątpliwości i żalu dochodzi się do podmycia fundamentu wiary, a wtedy wszystko staje się trudne i skomplikowane.

Jak ważne jest, kochani, byśmy w życiu duchowym brali pod uwagę fakt, że nie wszystko zrozumiemy, może być nawet tak, że większości rzeczy nie będziemy w stanie pojąć. Jednak nie tym trzeba się przejmować, czy zbytnio zajmować, najważniejsza jest wiara – bo ona człowieka doprowadza do całkowitej prawdy, nie wiedzy, ale prawdy, która jest o wiele cenniejsza od wszelkich mądrości…