Archiwum autora: Joanna

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 17, 11-19)
Wiara uzdrowionego cudzoziemca

Jesteśmy w stanie zrobić wszystko, żeby wyzdrowieć; jeżeli chodzi o życie, to naprawdę zrobimy co w naszej mocy, aby je odzyskać! Często jest dla nas ono najcenniejsze! Jak nas dopadnie choroba, czy jakaś kontuzja, czy może jakiś uraz, po dłuższym czasie zaczynamy tęsknić za stanem sprawności, za tym, że mogliśmy pójść, gdzie chcieliśmy, że mogliśmy zrobić to, na co mieliśmy ochotę, że po prostu mogliśmy normalnie funkcjonować!

W dzisiejszej Ewangelii od razu rzucają nam się w oczy trędowaci, chorzy, którzy krzyczą w kierunku Jezusa, błagają o pomoc, o uzdrowienie. Nie mogą się zbliżyć do Niego dlatego, że prawo tego trędowatym zabraniało. Nie mogą się zbliżyć do Jezusa, mimo to krzyczą w Jego stronę mając nadzieję, że usłyszy i pomoże. Kiedy już zorientowali się, że są zdrowi i mogą się do Jezusa zbliżyć i podziękować, uczynił to tylko jeden. Trudność, choroba i całe to doświadczenie, które trwało dość długo w jego życiu, przybliżyło go do Boga.

Ewangelia dzisiejszego dnia kochani, pokazuje nam, że niestety bardzo często znamy drogę do Jezusa, kiedy potrzebujemy pomocy, ale zapominamy o niej, kiedy winniśmy Mu podziękować. Jednak nie sam cud przybliża nas do Niego, tylko nasza wdzięczność! Przykład z życia trędowatego ukazuje nam, że to co trudne, wstydliwe, niezrozumiałe, bardzo często przeszkadzające w życiu, oddane Bogu zbliża nas do Niego!!!

Często to zauważam, że kiedy byliśmy dziećmi do Boga przyprowadzali nas dorośli, rodzice czy opiekunowie, ale gdy jesteśmy starsi często zwracamy się do Niego, gdy doświadczamy własnych słabości, grzechów czy cierpienia, a oddane to wszystko Bogu niesamowicie nas z Nim łączy, uświadamiając nam jednocześnie to, że jesteśmy słabi, ale Bóg jest mocny i dzięki Niemu nasze życie, mimo grzechu, jest pełne radości i nadziei.

Każdy, kto wraca do Boga podziękować Mu, zbliża się do Niego jeszcze bardziej, każdy, kto w swoim życiu odkrył drogę wdzięczności, ten nigdy nie zejdzie z drogi prowadzącej do nieba, czyli do miejsca, gdzie przebywa się z Bogiem już na wieki!!!

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 17, 5-10) Służyć z pokorą

Czasem „zazdrościmy” ludziom tego, co potrafią, czym się od nas różnią. Chcielibyśmy tak jak oni dobrze grać w piłkę, ładnie śpiewać, elegancko wyglądać, być w czymś po prostu tak dobrymi jak oni, potrafić to, co oni potrafią.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy prośbę uczniów: „przymnóż nam wiary”, czyli: chcielibyśmy Panie Jezu wierzyć tak, jak Ty, tak jak Ty żyć, tak jak Ty czynić cuda.

Zwróćmy uwagę na dzisiejszą prośbę uczniów. Oczywiście jest ona sama w sobie bardzo dobra i ważna, jednak pytanie jest: jakie ma podłoże, czyli co jest powodem tego, że proszą o większą wiarę? Jest taki serial „Anno Domini” opowiadający o życiu apostołów po Zmartwychwstaniu Jezusa. W jednym z odcinków, któryś z apostołów przysłuchiwał się człowiekowi, który rzekomo uzdrawiał innych, jednak nie mógł zaradzić w jednej z chorób, wtedy tenże apostoł w imię Jezusa uzdrowił danego człowieka. Rzekomy uzdrowiciel zapytał apostoła, w jaki sposób to uczynił. On mu odpowiedział, że w imię Jezusa i że gdy uwierzy i przyjmie chrzest, będzie podobne znaki czynił. Ten bez zastanowienia zgodził się. Później, aby sprawdzić swoją „moc”, okaleczył sługę i prosił w imię Jezusa, aby został uzdrowiony.

Proszą dzisiaj uczniowie o większą wiarę. Jednak odpowiedź Jezusa jest dość rozbudowana, dlatego można by było sądzić, że apostołowie chcieli czynić takie znaki, jakie Jezus czyni dzięki wierze. Natomiast Jezus mówi jasno, że wiara to nie siła, nie zarządzanie, lecz służba!
Dobrze jest dzisiaj kochani, zadać sobie pytanie: czy myśląc o większej wierze, mam na myśli większą świadomość obecności Boga w swoim życiu? Czy kiedy proszę o wiarę, to czy mam świadomość, że proszę o to, aby Boża miłość nigdy nie opuściła mojego serca? I czy domagając się większej wiary, mam również na myśli rozumienie krzyża i umiejętne przyjmowanie cierpienia?

Większa wiara to nie władanie, lecz służba – świadomość swojego obowiązku, swojej roli; to pokorna postawa, która ukierunkowana jest na pomoc drugiemu, a nie na branie i rozkazywanie. Jezus mówiąc o wierze, daje nam również lekcję w jaki sposób wiara wzrasta, kiedy czynimy wszystko z pokorą, czyli bezinteresownie, nie mając na celu żadnej korzyści, oraz chęci bycia lepszym i mocniejszym od innych.

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 16, 19-31) Przypowieść o Łazarzu i bogaczu

Ilu ludzi na świecie, tyle życiorysów. Każdy na swój sposób oryginalny i inny od wszystkich. Przeróżne miejsca i okoliczności narodzin, zdobywania wiedzy, awansów zawodowych czy jakichś sukcesów. Jednemu się udało, drugiemu wręcz przeciwnie; jeden ma bardzo dużo, drugi praktycznie nie ma nic; ktoś poświęcił życie służbie Bogu i ludziom, inny założył rodzinę. Jedna poznała miłość swojego życia już w szkole, druga dopiero na studiach. Można by było pisać i pisać jak wyglądają dziś życiorysy ludzi i nasze życiorysy, jak wiele jest dróg, które ludzie wydeptali poprzez koleje swojego życia.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam właśnie życiorys dwóch ludzi: jeden jest bardzo bogaty, ma wszystko, własny pałac i codziennie wystawnie ucztuje; drugi wręcz przeciwnie – nie ma nic, jest chory, biedny i towarzyszą mu tylko psy, a jego miejscem noclegu jest brama bogatego człowieka. Jednak przychodzi taki moment, że mimo różnicy życia doświadczają tego samego – każdy z nich umiera.

Jezus opowiadając dzisiejszą przypowieść zwraca naszą uwagę na to, że choć ludzie na ziemi różnią się od siebie tym co mają, jak żyją i kim są – to przyjdzie taki moment, że niezależnie od wszystkiego, czeka każdego człowieka ten sam moment, ta sama chwila – czas umierania. Może brzmieć to dość smutno, brutalnie czy nawet jak straszenie, jednak jest to po prostu kolej życia – która dla każdego człowieka w tym temacie jest taka sama! W tym punkcie schodzą się wszystkie ścieżki ludzkie, każda kolej żywota musi przez ten punkt przejechać – śmierć jest stacją, która czeka na każdego!

Dobrze jest dzisiaj kochani, zwrócić uwagę na swoje życie, przyglądnąć się jemu – jak ono wygląda. Można tak żyć, żeby żyć dalej, albo tak, żeby życie skończyć wraz ze śmiercią! Każdy z nas ma inne życie, inne okoliczności wpłynęły na to jak dzisiaj nam się wiedzie i powodzi. Jeden ma więcej, drugi ma mniej. Dziś ktoś z nas cierpi, inny się śmieje, jeden jest w kwiecie wieku, drugi jest już seniorem. Jednak przyjdzie taki dzień, gdy spotka nas to samo. Prawdziwa i znacząca różnica będzie dopiero po śmierci. Dlatego żyjmy tak, aby żyć wiecznie i troszczmy się o tych, którym dziś po prostu jest ciężko żyć!

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 16, 1-13)

Dzisiejsza Ewangelia jest dość trudna, ponieważ bardzo mocno na pierwszym planie ukazuje się pochwała za nieuczciwy czyn. Pan chwali swojego sługę za to, że ten nieuczciwie postępuje – dość dziwne, ponieważ nie ma co tu chwalić, tutaj wręcz przeciwnie należałaby się solidna reprymenda.

Jednak gdybyśmy się dobrze wsłuchali w dzisiejsze Słowo, okazuje się, że oskarżenie, które jest rzucane na rządcę za trwonienie majątku swojego pana, nie jest sprawdzone, to znaczy nie wiadomo czy jest wiarygodne – czy czasami ktoś nie chce przejąć jego posady. Dalej widzimy, że nikt z nim nie chce rozmawiać o tym, czy to prawda czy nie, jego pan chce się tylko z nim rozliczyć i dopiero wtedy rządca zaczyna zmieniać zaciągnięte długi i to nie na swoją korzyść, lecz na korzyść dłużników. Dlatego też pan pochwalił swojego rządcę, ponieważ zauważył, że nieuczciwość rządcy polega na dobroci wobec innych, choć sam jest w kiepskiej sytuacji, nie ściąga większych sum, ale obniża je, mając nadzieję, że jego postawa będzie wynagrodzona pomocą, której lada moment sam będzie potrzebował!

Scena z dzisiejszej Ewangelii ukazuje nam człowieka, który broniąc się, ratując swoją skórę, kieruje się dobrem, używa pieniędzy do tego, aby okazać dobro licząc, że sam je otrzyma! Potrafi swoją pozycję, swój zawód, swoją rolę w społeczeństwie wykorzystać do tego, aby po prostu uczynić coś dobrego, nawet jeżeli nie jest to do końca uczciwe. Bóg chce nam jasno powiedzieć, że mamonę mamy wykorzystywać do czynienia dobra, a nie gromadzić ją dla siebie, mamy pamiętać o innych, a nie tylko o sobie.

Dobrze jest dzisiaj zadać sobie pytanie: jak wygląda moja praca, mój zawód, moja rola w społeczeństwie, jakie postawy przybieram, jak mnie inni odbierają, jaki mam stosunek do pieniądza? Czy robię wszystko, żeby mieć go jak najwięcej, czy potrafię wyważyć moje „mieć ” od mojego „być”? Pan Jezus dziś mówi: „pozyskujcie sobie przyjaciół nieuczciwą mamoną”; czy tak faktycznie jest, czy wręcz odwrotnie, wykorzystuję innych, relacje z nimi, aby pozyskać jak najwięcej pieniędzy?

To co jest dziś moim obowiązkiem i dzięki czemu mam niezbędne fundusze do życia, może również stać się miejscem i możliwością do czynienia dobra!

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 15, 1-32)

W czasie akcji ratunkowej, gdy coś się wydarzy w górach, czy na plaży, czy w ogóle jest sytuacja gdzie trzeba ratować ludzkie życie, nikt z uratowanych nie ma żalu ani pretensji o to, że ratownik ratując kolejną osobę, pozostawia go samego. Dziwne by było, gdyby uratowany kazał ratownikowi być przy nim, wiedząc, że są jeszcze ludzie, którzy potrzebują pomocy takiej samej jaką on otrzymał i która uratowała mu życie.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Boga, który ratując jedną owcę, resztę pozostawia na pustyni.

Znana nam dobrze przypowieść o zagubionej owcy, ukazuje nam kochającego Pasterza, który zostawia na pustyni całą resztę i udaje się za tą jedyną zagubioną. Często patrzymy na tę scenę i widzimy siebie w tej jedynej zagubionej – dziś dobrze spojrzeć na siebie przez pryzmat reszty, która została pozostawiona na pustyni. Ważne to jest kochani, byśmy sobie uświadomili, że czasem człowiek doświadcza opuszczenia, samotności, czuje się jakby był pozostawiony na pustyni – jednak dzisiejsza Ewangelia każe nam, kochani, wierzyć i być przekonanym, że kiedy doświadczamy właśnie takich stanów to być może, i na pewno tak jest, Bóg wyruszył szukać tych, którzy się zagubili. Trzeba nam czasem doświadczyć opuszczenia, aby Pasterz mógł odszukać zagubionych ludzi. Trzeba nam przestać myśleć tylko o sobie i zrozumieć, że jest bardzo wielu, którzy również potrzebują ratunku.

Bóg bardzo kocha wszystkich ludzi i nie jest spokojny, kiedy widzi jak wielu się gubi, dlatego ciągle wyrusza ratować swoje dzieci, nigdy nas nie zostawia, ale dopuszcza byśmy doświadczyli takiego stanu, byśmy się na niego zgodzili, tym samym pozwolili Mu ratować zagubioną resztę, która jest w niebezpieczeństwie. Tego nie mógł zrozumieć starszy syn, kiedy Ojciec wyprawił ucztę dla odzyskanego młodszego syna. Starszy syn tak bardzo był urażony tym, że tata zajął się jego bratem, że nie chciał wejść do miejsca, w którym zebrała się cała rodzina, czyniąc siebie samego jeszcze bardziej zagubionym niż jego brat! Tak bardzo był skupiony na sobie, tak bardzo widział tylko swoje potrzeby, że nie zrozumiał, że właśnie uratowano jego brata!

Jeżeli kochamy trzeba nam pozwolić, aby Bóg ratował tych, którzy giną, nawet jeżeli musimy doświadczyć opuszczenia, to tylko dlatego, że najprawdopodobniej Bóg zaraz uratuje kogoś, dając nam kolejnego przyjaciela w wierze!

XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 14, 25-33)

Czasem w emocjach jesteśmy w stanie powiedzieć bardzo dużo. Często tego co dobre i tego co złe. Można też w przypływie radości i euforii obiecać dużo, złożyć sporo deklaracji, które niestety w ogóle nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Również kiedy pojawiają się emocje, które budzą naszą złość, gniew, nienawiść, wtedy też mówimy bardzo dużo słów, których później żałujemy. Bywa w naszym życiu tak, że nie zawsze dajemy dojść do głosu rozsądkowi, tylko bez zastanowienia i przemyślenia po prostu mówimy to, co w danej chwili przeżywamy.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mocno podkreśla słowo „zastanów się”, dając do zrozumienia, że sprawa wiary to przemyślana i chciana droga z Jezusem – a nie emocjonalna euforia, która tak jak szybko została pobudzona, również szybko została zgaszona.

To co dzisiaj Jezus mówi, jest kochani bardzo ważne, ponieważ tak często można usłyszeć z ust naszych i innych ludzi, że jesteśmy ludźmi wierzącymi – nie zastanawiając się do końca co to słowo oznacza. Jezus podaje przykład budującego dom oraz króla wyruszającego na wojnę, mówiąc, że ich postawa jest śmieszna, ponieważ żaden z nich przed swoją decyzją, przed ujawnieniem swoich zamiarów nie zastanowił się nad tym czy sobie poradzi, czy podoła, czy w ogóle jest zdolny zrealizować swoje plany! Kiedy obwieszczamy innym, że jesteśmy ludźmi wierzącymi, to czy i my nie bywamy śmieszni? Jak to się ma do rzeczywistości? Zastanowiłem się kim jest osoba wierząca? Nie może być tak, że budujący dom nie weźmie pod uwagę wstawienia okien, czy król wyruszający na wojnę nie weźmie pod uwagę że potrzebuje armii – nie można podchodzić do wiary wybiórczo, ponieważ jeżeli ma ona w naszym życiu być prawdziwa, to trzeba zastanowić się mocno i uwzględnić wszystko to, co ona zawiera!!!

Dlatego tak mocno dzisiaj wybrzmiewa słowo, że trzeba zostawić wszystko i pójść za Jezusem, czyli postawić Go w swoim życiu na pierwszym miejscu! Kiedy Pan jest pierwszy, nasza wiara zaczyna być prawdziwa, zaczyna być żywa, wydając różnego rodzaju owoce duchowe! Joseph Ratzinger pisał, że z wiarą i Jezusem jest tak jak z zapinaniem guzików, jeżeli ten pierwszy jest źle zapięty wszystkie inne są po prostu źle zapięte i jeżeli chce się je dobrze zapiąć, trzeba najpierw wszystkie odpiąć i ponownie dobrze zapiąć pierwszy guzik. Jeżeli Jezus jest na pierwszym miejscu, czyli jest na właściwym, wtedy cała reszta jest dobrze umieszczona, wtedy wiara jest prawdziwa – i nie staje się pośmiewiskiem lecz świadectwem!

XXII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 14, 1. 7-14)

Zastanawiałem się już nie raz, czym kieruje się człowiek wysyłając zaproszenie na facebook’u do grona znajomych. Dostałem nie jedno takie zaproszenie, przy którym zastanawiałem się dość długi czas, czy znam daną osobę, kim ona jest i dlaczego wysyła mi zaproszenie, kiedy tak na dobrą sprawę albo w ogóle się nie znamy, albo widzieliśmy się gdzieś ,kiedyś i na tym zaczęła się i zakończyła nasza znajomość. Czym się dziś kieruje człowiek dobierając sobie znajomych, wybierając ich dzisiaj spośród tak wielu ludzi?

Ewangelia z dzisiejszego dnia ukazuje nam jak faryzeusze otaczają się sobą nawzajem tak, aby jeden od drugiego odbierał należyte pochwały, zaszczyty i poważanie. Faryzeusze dobierając sobie znajomych kierują się głębokim przekonaniem o swojej wyjątkowości i wielkości. Jezus widząc to wszystko, puentuje całe wydarzenie jednym zdaniem: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.”
Dzisiejsze zdarzenie w Ewangelii jest, kochani, bardzo ważne, ponieważ ukazuje naturę ludzką, która ciągle dąży do wygód i do tego, aby dobrze wypaść przed innymi, aby się „pokazać” z jak najlepszej strony. Dobrze jest dzisiaj zwrócić uwagę w jaki sposób ludzie trafiają do mojego i w jaki sposób z mojego życia zostają wyproszeni. Kogo dziś uważam za przyjaciela i dlaczego, a kogo dziś najchętniej nie chciałbym widzieć? Czym dziś się kieruję zapraszając człowieka do mojego życia, a czym się kieruję wypraszając go z niego? Czy zapraszam, aby coś otrzymać, czy zapraszam, aby dać?

Zauważam po sobie, że bardzo prosto jest odpowiedzieć „Szczęść Boże”, czy podać rękę komuś, kto jest znany i szanowany, a już trudniej podać rękę i odpowiedzieć komuś, kto jest uważany za margines społeczny. Ostatnio miałem taką sytuację kiedy po prostu podeszła do mnie chora umysłowo dziewczyna wraz ze swoim bratem i na mój widok cieszyła się bardziej niż wszyscy inni i mocno mnie uściskała, a mi przed innymi było wstyd, oczywiście nie dając tego po sobie poznać…

Przedziwne jest to kochani, że będąc dzisiaj na Eucharystii, wrócimy do domu już z Jezusem, czyli zaprosimy Go tak jak dzisiejszy faryzeusz i co tam Jezus zastanie? Jakie postawy w naszym domu zauważy? Jakie miejsce zajmie? Jeżeli w naszych domach panuje miłość Boża, Bóg tam króluje i każdy jest szanowany i zajmie sobie właściwe miejsce, jeżeli jednak Bóg jest tylko dodatkiem i przestarzałą tradycją czy zwyczajem, to niestety zawsze będzie walka i selekcja – kto jest najważniejszy i kogo powinno nie być w danym gronie.

XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXI NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 13,22-30)

Bywa tak, że kiedy trafiamy na ciasne wejście, trzeba nam się nagimnastykować, żeby dostać się tam, gdzie chcemy wejść. Czasem musimy wciągnąć brzuch, czasem kucnąć, schylić się trochę, czasem trzeba po prostu pomyśleć jak się przedostać na drugą stronę, czasem wymaga to od nas cierpliwości, łagodności, delikatności, wyrozumiałości, ponieważ każdy niepotrzebny ruch może spowodować, że się po prostu zaklinujemy i dalej nie ruszymy.

Dziś w Ewangelii Jezus mówi nam wprost, że wielu będzie chciało wejść przez ciasne drzwi, ale niestety im się to nie uda.

Tak jak próbujemy przedrzeć się przez codzienne przeszkody, aby przedostać się na drugą stronę, tak samo trzeba nam walczyć o niebo! Trzeba nam wciągnąć brzuch to znaczy zadbać o swoje ciało, nie folgować sobie zbytnio tym, co na nie źle wpływa, trzeba się nagimnastykować, czasem kucnąć, czasem przyklęknąć, czasem położyć się krzyżem, czasem pochylić, czasem wyciągnąć rękę – wykonać trochę postaw, które pomogą nam w przedarciu się przez ciasne drzwi. Do tego wszystkiego trzeba również cierpliwości, łagodności, delikatności, wyrozumiałości, wytrwałości, determinacji, zaufania, tak aby się nie zaklinować w jednym miejscu w jednej pozycji, tylko iść ciągle do przodu, nawet jeżeli jest to tylko milimetr!

Dziś, kiedy zrobimy przymiarki do ciasnych drzwi, możemy odkryć jakimi jesteśmy ludźmi, jaka jest prawda o nas, ona może trochę nas zasmucić, ale z drugiej strony pokaże co jeszcze trzeba nam zrobić, aby zawalczyć o niebo, aby znaleźć się w gronie tych, którzy zdołają przedrzeć się przez ciasne drzwi!

XX NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XX NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 12,49-53)

Czasem podczas rozmowy, dyskusji, różnica zdań może doprowadzić do kłótni, sprzeczki a nawet do pogniewania się czy obrażenia na siebie. Później oczywiście się z tego śmiejemy, że taka błahostka była powodem takiej kłótni. Jednak mimo wszystko przy jakiejś odmienności zdań, nawet jeżeli dochodzi do sprzeczki, później zazwyczaj godzimy się, nawet jeżeli zdania wciąż są różne. Inaczej jest w przypadku wiary… Różnica na tym poziomie bardzo często prowadzi do trwałych sporów, czy nawet do odbierania życia. Ojciec, który nie chce znać syna, bo postanowił pójść do seminarium, mama, dla której córka nie istnieje, bo wstąpiła do zakonu, śmierć człowieka, bo przyznał się do Jezusa.

Dziś w Ewangelii Jezus mówi nam o rozłamie, który będzie konsekwencją pójścia za Nim. Wybierając Miłość, odrzucimy nienawiść, jednak Ci, którzy odrzucą Jezusa, czyli Miłość, wybiorą nienawiść, a tym samym zaczną prześladować tych, którzy chcą kochać tak jak ich Pan!

To, o czym dzisiaj mówi Jezus, jest bardzo bliskie nam. Wystarczy poruszyć w domu przy obiedzie, czy w pracy, w szkole, na uczelni, czy nawet w pociągu temat Kościoła, księży, temat wiary, można się wtedy dosłownie poczuć jak Jeremiasz z pierwszego czytania, którego zamaczają w cysternie pełnej błota, nie zostawiając na nim suchej nitki, tylko dlatego, że mówi w imieniu Boga, że żyje tak jak tego oczekuje Bóg, że poprzez swoją postawę staje się wyrzutem sumienia dla wszystkich i łatwiej jest im pozbyć się go, wyśmiać, zaatakować, przekrzyczeć niż posłuchać i zgodzić się z tym co mówi.

Przykre i bolesne jest to, że kiedy doświadczamy miłości Jezusa, pragniemy kochać wszystkich, z resztą tak jak Jezus tego uczy. Jednak bardzo często napotykamy na jawny sprzeciw wobec tej miłości tylko dlatego, że jest ona na wzór Jezusa. Ten rozłam zaczyna rozdzielać miłość od nienawiści i choć jest to bolesne i niezrozumiałe, to jednak konieczne, bo jeżeli wybiera się Jezusa trzeba odrzucić to, co Mu się sprzeciwia, nie człowieka, ale postawy, które są zaprzeczeniem Bożej miłości.

XIX NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XIX NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 12,32-48)

Dziś bardzo mocno rozwinęła się struktura ochrony człowieka. Jest bardzo sporo firm, które oferują chronić nasze mienie, chronić nas. Dużo dziś jest zabezpieczeń przed tym, aby nas nikt nie okradł, nie zabrał nam tego, co należy do nas, nie dostał się do wiadomości, które posiadamy. Hasła, różne klucze służące zabezpieczeniom, telefony, które blokujemy i odblokowujemy dzięki liniom papilarnym. Współczesny człowiek powinien czuć się bardzo spokojny o siebie i o to co posiada, bo z każdej strony jest chroniony i zabezpieczony.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o tym, abyśmy chronili przed złodziejem to, co jest dla nas najcenniejsze – abyśmy nie dali sobie wykraść MIŁOŚCI I WIARY z serca!

Tak jak potrafimy zabezpieczyć wszystko w naszym życiu, aby nam nikt tego nie odebrał, trzeba zadać sobie pytanie: czy właściwie chronię moją wiarę, moją miłość? Czy zabezpieczam to, co najcenniejsze dla mnie, tak samo jak potrafię zabezpieczyć swój telefon, tak jak potrafię ubezpieczyć siebie i swoją rodzinę?

Kiedyś trafił do mnie pewien człowiek, który dosłownie biegł za pieniądzem i zaczął doświadczać ogromnych trudności psychicznych oraz duchowych. Mówił mi, że on wszystko i wszystkich ubezpiecza, począwszy od firmy po rodzinę, samochód, dom, oraz siebie, twierdząc, że w ten sposób będzie spokojniejszy. Jednak im więcej się ubezpieczał, tym większy niepokój wkradał się w jego serce oraz życie. Spowodowało to u niego niemożność odpoczynku oraz ciągły stres i lęk przed utratą jakichkolwiek pieniędzy. Człowiek ubezpieczył wszystko, zabezpieczył wszystkich, jednak zaczął tracić to co najważniejsze, powoli i stopniowo zaczął odchodzić od Boga, w domu lęk zastąpił miłości.

Kochani, można w życiu czuwać i ochraniać wszystko i wszystkich, a przestać myśleć o tym, co przecież dla nas ludzi wiary jest najważniejsze! Dlatego warto dziś postawić sobie pytanie o to, czy faktycznie dobrze chronię moją wiarę? Czy każdego dnia myślę o niej? Czy mam świadomość niebezpieczeństw jakie czyhają, aby odebrać mi to co najcenniejsze?

Zło ma to do siebie, że czasem daje nam wszystko inne, aby w zamian odebrać nam wiarę, ponieważ szatan doskonale wie, że dzięki wierze możemy być zbawieni, a cała reszta, którą oferuje świat, nie da nam nieba! Dusza ludzka jest nieśmiertelna, wszystko inne przeminie, ona nigdy – dlatego tak ważne jest czuwanie, zabezpieczenie naszej wiary i walka o nią każdego dnia. Rezultat tej czujności to albo wieczne potępienie albo wieczne zbawienie!!!