Archiwum autora: Joanna

NIEDZIELA PALMOWA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

NIEDZIELA PALMOWA |(Łk 19,28-40)

Zdzisław Piotr Jasiński "Niedziela Palmowa", 1891

Zdzisław Piotr Jasiński „Niedziela Palmowa”, 1891

Gdyby ktoś pierwszy raz sięgnął po Ewangelie, na pewno zdziwiłby się bardzo, że taki moment jak ten z dzisiejszej Ewangelii ma miejsce… Jezus, który o nikim nic źle nie pomyślał, nie powiedział, Jezus, który robi same dobre rzeczy, który uzdrawia, naprawia, wskrzesza, uczy i niesie nadzieję, nie myśli o sobie, ma ciągle na uwadze innych służąc każdemu, kto potrzebuje wsparcia i pomocy, taki pełen dobroci i miłosierdzia Jezus zostaje skazany na okrutną śmierć poprzedzoną niesamowitą męką!

Niedziela Palmowa, która poprzedza Wielki Tydzień, wprowadza nas bardzo konkretnie w tajemnicę Męki Pańskiej i jej skutków. Dzisiejsza niedziela odsłania przed nami ogrom zła, nienawiści i niesprawiedliwości, które uderzają w miłość, miłosierdzie, sprawiedliwość i dobro. Dzisiejsza uroczystość pokazuje jak bardzo zło potrafi zaślepić ludzi, którzy trzymając w ręku palmy krzyczą „Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie…” a zaraz potem podnoszą okrzyk nienawiści „Ukrzyżuj”!!!

Szatan, który rozsiewa zło, robi wszystko, aby zaślepić człowieka, tak aby przestał zauważać dobro, doceniać to co otrzymał, czego doświadczył, lecz aby zaczął wątpić we wszystko co go spotkało podważając i atakując tych, którzy jeszcze niedawno byli dla niego źródłem dobroci i miłości! Taką ślepotą szatan dotknął ludzi za czasów Jezusa, którzy zapomnieli o tym wszystkim, co Jezus zdziałał i dokonał, o tym co mówił i co czynił, zapomnieli o tym, co jeszcze niedawno głośno krzyczeli, kiedy Pan wjeżdżał na osiołku do Jerozolimy. Teraz domagają się kary i wyroku na Jezusie, tylko ciekawe czy wiedzą jaki jest tego powód, bo gdyby się mocno zastanowili, mogliby nie znaleźć przyczyny…

A w tym wszystkim nasz Pan Jezus Chrystus, który targany i szarpany, popychany i wleczony z miejsca na miejsca, od człowieka do człowieka, sponiewierany i wyszydzony do granic możliwości, aż umęczony i ukrzyżowany… Całe zło rzuciło się na Miłość, która oddając życie nie poniosła porażki! Śmierć Jezusa pokonała szatana i wielu ludziom otworzyła oczy, a oni uderzyli się mocno w pierś!
Dziś, kochani, trzeba nam mocno uderzyć się w pierś, bo wszyscy przyłożyliśmy rękę do Męki Jezusa, jednak trzeba nam jeszcze mocniej Jezusowi podziękować, że przyjmując na siebie całe zło, ponosząc śmierć na krzyżu, zwyciężając cały ogrom nienawiści – dał nam wszystkim szansę, abyśmy zauważając swoją grzeszność mogli ciągle się nawracać!

Niedziela Palmowa to najlepszy moment przed Triduum Paschalnym, aby przestać się łudzić, że nie musimy się spowiadać, że nie mam winy – każdy z nas jest grzesznikiem, którego Bóg mocno ukochał! Posłał na świat Jezusa, Swojego Syna, aby nam, zaślepionym egoistom, blaskiem krzyża przywrócić wzrok prawdy. Byśmy przestali żyć w niepewności i kłamstwie lecz skruszeni i wdzięczni każdego dnia wysławiali NIEPOJĘTĄ MIŁOŚĆ BOGA!!!

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU |(J 8, 1-11 )

Gdy czytamy Ewangelie, możemy zauważyć, że zazwyczaj kiedy przyprowadzają do Jezusa człowieka, cel jest jeden: aby Chrystusa go uzdrowił, by chory doświadczył Bożej miłości, czyli spływającej łaski uleczenia. W ten sposób człowiek sparaliżowany, którego spuszczono przez dach na noszach, spotkał Bożą Miłość, która odpuszczając mu grzechy, uzdrowiła również jego ciało. Jednak dziś jest totalnie inaczej. Przyprowadzają do Jezusa kobietę, aby Pan jawnie ją potępił, aby wydał na nią wyrok przed całym tłumem ludzi!

Dzisiejsza Ewangelia, kochani, ukazuje nam nietypową scenę: uczeni w piśmie i faryzeusze, czyli najmądrzejsi i najdoskonalsi przyprowadzają do Jezusa grzeszną kobietę i publicznie wyjawiają jej grzech, jej słabość – tak, aby Jezus wydał na nią wyrok. Trzymający kamienie w ręku tłum czeka na słowo potępienia i egzekucję! A Jezus, Miłosierny Jezus bierze ową kobietę w obronę, nie potępia jej, nie wydaje wyroku – wręcz przeciwnie ratuje ją od egzekucji i przebacza jej z naciskiem, aby więcej nie grzeszyła!

Jak mocne musiało to być doświadczenie dla tej kobiety, która jak głosi tradycja, jako Maria Magdalena stanie pod krzyżem, kiedy będą przeprowadzali egzekucję na Jezusie. To doświadczenie miłości Boga, tak bardzo przemieni jej serce, że nie będzie odstępowała Pana ani na krok, aż do tego stopnia, że będzie jednym z pierwszych świadków Zmartwychwstania!

Ewangelia z dzisiejszego dnia przypomina nam wszystkim, że Jezus jest obrońcą grzeszników, słabych, niedołężnych ludzi, których bierze w obronę i przebacza za każdym razem, kiedy o to proszą. Chyba, że stajemy przed Panem jako najmądrzejsi i najdoskonalsi, którzy przyprowadzają do Jezusa ludzi, obwiniając ich i ciągle oskarżając, gorsząc się i dziwiąc ich słabością i niemocą. Trzymając w ręku kamień ciągle wymierzamy i organizujemy egzekucje, obgadując i plotkując o słabościach innych. Wtedy, choć tego nie widzimy, czynimy siebie własnymi katami, którzy najpierw winni wymierzyć kamień w siebie, bo może się okazać, że przyjdzie taki czas, w którym poleci w naszą stronę tyle kamieni o różnej nazwie: plotka, uraza, oszczerstwo, obgadywanie, naśmiewanie, szydzenie – ile sami rzuciliśmy!

Miłosierdzie Boga nie wyłącza nikogo, jednak my możemy sami się wyłączyć spod działania Miłości Boga. Wielki Post to czas kiedy Jezus chce wziąć w obronę każdego z nas, chce nas leczyć i nam przebaczać! Tylko trzeba nam ciągle pamiętać, że Miłosierdzie Boże nie ma żadnych granic, ale ma swój konkretny czas! Wykorzystajmy go, aby tak jak Maria Magdalena doświadczając ogromu miłości Pana Jezusa stać się jednym z pierwszych świadków Jego Zmartwychwstania!

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU |(Łk 15, 1-3. 11-32 )

Czasem może się wydawać, że strzelenie bramki w meczu jest najważniejszym zadaniem. Jest celem, który trzeba zrealizować i fajnie jest biec z piłką w stronę bramki rywala z myślą, że może przynieść to oczekiwany rezultat, czyli bramkę i dać zwycięstwo drużynie. O wiele ciężej jest wrócić po stracie piłki w stronę własnej bramki, bo ten wysiłek nie da gola. Jednak pytanie jest: czy uratowanie drużyny przed utratą bramki, nie jest takim samym sukcesem jak strzelenie bramki? A może nawet większym, bo dzięki mojemu powrotowi, drużyna nie straci gola, a tym samym nie przegra meczu?!

Dzisiejsza Ewangelia, którą znamy już dobrze, ukazuje nam syna, który zabiera to co mu się należy i idzie przed siebie, idzie z myślą o sukcesie i kolorowym życiu. Nie bierze pod uwagę żadnej porażki. Jest przekonany, że to co robi, jest słuszne i że czeka na niego zwycięstwo, czyli ciągłe życie w dostatkach i rozkoszach! Okazuje się, że jest totalnie inaczej i uświadamia sobie, że uratować go może tylko powrót!

Ważne jest, kochani, abyśmy sobie uświadomili jak ważne są w życiu powroty do tych miejsc, do ludzi, do sytuacji, które gwarantują nam bezpieczeństwo, pewność jutra oraz bezinteresowną miłość! Chęć kariery, postawienia na swoim, wyjście z założenia, że mi się wszystko należy, ciągła postawa roszczeniowa powodują, że oddalamy się od siebie, zaczynamy żyć tak, jak nam się podoba, a nie jak powinniśmy. Tym samym jesteśmy coraz dalej od tych, którzy nas naprawdę kochają, którym na nas zależy. Szybki powrót ratuje nasze życie od porażki, ratuje nas od przegrania relacji, miłości, przyjaźni, jednocześnie uczy nas pokory pokazując, że nie zawsze jest tak jak myślimy i nie zawsze będzie tak jak sobie zaplanujemy!

Syn zostawił ojca nie dlatego, że tata był zły i niedobry, ale dlatego, że wydawało mu się, że poradzić sobie w życiu można wtedy, kiedy się „ma”. Jednak kiedy doświadczył tego, że już nic nie ma, wrócił do taty ze względu na to jaki ojciec „jest”, a nie co ma! To jacy jesteśmy, jest o wiele ważniejsze od tego, co mamy. Każdy, kto w życiu potrafi wrócić, uświadamia sobie własną słabość i zaczyna doceniać to co jest w życiu najważniejsze i najdroższe – człowieka, który nas kocha!

Kto potrafi wrócić, zyskuje jeszcze więcej!!!

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU |(Łk 13, 1-9 ) Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie

Jak sobie przypomnę plewienia ogródka, to aż mnie ciarki przechodzą! 🙂 Nie była to czynność, którą lubiłem. Niemały ogródek, plewienie zazwyczaj w pozycji schylone,j no i trzeba było się znać – co ma zostać, a co trzeba wyrwać, z tym sobie najgorzej radziłem, bo często po paru minutach okazywało się, że wyrywane przeze mnie kiełkujące roślinki nie są chwastami… 🙂 A do tego wszystkiego dochodził fakt, że za jakiś czas będzie trzeba znów plewić, ponieważ chwasty nie odpuszczają tak łatwo.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus przedstawia Siebie jako ogrodnika, tego który troszczy się o rośliny, który robi wszystko, aby wydały owoc.

Ta przypowieść pokazuje Jezusa jako Boga pełnego Miłosierdzia i cierpliwości, który troszczy się o swoje rośliny, czyli o nas, abyśmy „wydali owoc”. Tak jak ja na samą myśl o plewieniu drętwiałem, tak Jezus, kiedy ma możliwość plewienia naszych serc, z ogromną radością pochyla się nad każdym z nas i znając się doskonale na rzeczy, usuwa to czego ma nie być pozostawiając wszystko to co ma być i nie zraża się faktem, że za jakiś czas będzie trzeba ponowić czynność.

Kiedy Mojżesz słyszy głos Boga, który wydobywa się z płonącego krzewu, słyszy że to miejsce staje się święte, bo tutaj przemówił Bóg. Ilekroć kochani słyszymy słowa: „I ja odpuszczam Tobie grzechy…” musimy mieć świadomość, że znajdujemy się w miejscu świętym, gdzie sam Bóg przebywa i kieruje do nas Słowo przebaczenia! Gdyby Mojżesz nie usłyszał słów Boga, nigdy by nie poszedł do Faraona, a tym samym Izrael nie zostałby uwolniony, tak samo jest z nami, jeżeli nie będziemy słyszeć w swoim życiu słów odpuszczenia grzechów, ciągle tkwić będziemy w niewoli grzechu i przestaniemy odróżniać chwasty od dobrych roślin, a taka kolej rzeczy niestety prowadzi do tego, że możemy wszyscy podobnie zginąć, bo się nie nawracamy…

Mojżesz musiał zdjąć buty, kiedy słyszał Boga, a nam nikt nie każe spowiadać się na boso. 🙂 Pozwólmy Bogu zadbać o nasze serca – bo kiedy dotyka ich Bóg Swoim Miłosierdziem – ono staje się święte!

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU |(Łk 4, 1-13 )

W jednej ze znanych pizzerii jest tak zwany „Festiwal Pizzy”, co oznacza, że płaci się określoną cenę i je się pizzę do woli – kelnerzy co trochę przynoszą nowy kawałek pizzy; podobnie jest z piciem, tak zwana „wielka dolewka” – płaci się określoną cenę i konkretnego napoju również ciągle nam dolewają. Okazuje się, że w danej chwili i w danym czasie mamy nieograniczone jedzenie z nieograniczonym piciem! Nie jest tak zawsze. Festiwal trwa od konkretnej daty i kończy się na konkretnej dacie!

Nikt z nas nie zaprzeczy, że Miłosierdzia Boże nie ma granic! Jednak trzeba nam pamiętać, że ma swój czas! Tak jak na festiwalu w danym momencie przysługuje nam wszystko w każdej ilości, podobnie jest z Miłosierdziem Bożym, które również nam przysługuje w każdej ilości, ale również określone danym nam czasem, którym dysponujemy!

W dzisiejszej Ewangelii diabeł zachowuje się jak wyrafinowany kelner: podsuwa Jezusowi różne propozycje, bardzo kuszące i ciekawe. Serwuje z menu świata to, co jest dziś najbardziej zjadliwe i rozchwytywane: władzę oraz pieniądze, bycie jak Bóg, czyli decydowanie o wszystkim i ustanawianie wszystkiego! Jednak Jezus Swoją jasną i konsekwentną postawą daje do zrozumienia diabłu, że On nic nie zamawiał i nie ma zamiaru zamówić!!! Nachalność pokus nie ma wpływu na Jezusa, dobrze przeżyte 40 dni łaski owocują siłą do walki z tym, co złe oraz o to, co dobre!

Rozpoczął się Wielki Post, Czas Miłosierdzia, który jest dany każdemu bez limitu, jednak to my dysponujemy czasem, który niewykorzystany może ograniczyć Boże Miłosierdzie. Musimy pamiętać, że tak jak diabeł kusił Jezusa wszystkim co dziś w świecie rozchwytywane, tak samo i nas będzie nachalnie i złudnie kusił tym wszystkim, czego w gruncie rzeczy nie chcemy i unikamy. Czuwajmy, aby nadarzające się okazje i nachalność pokus nie osłabiły naszej woli i byśmy im nie ulegli! Czas Wielkiego Postu jest do wykorzystania tak, aby Boże Miłosierdzie mogło nas przemieniać i umacniać, byśmy unikali zasadzek złego ducha i szli wiernie za Jezusem!

W pizzerii jest „wielka dolewka”, u Jezusa jest wieczna!!!

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 6, 39-45 )

Ostatnio opowiedziano mi scenę z jakiegoś nowego serialu, który jest emitowany. Brat popsuł bratu zabawkę i ten idąc do taty na skargę stwierdził, że jego brat zasługuje na śmierć. Tata zawołał sprawcę i kazał mu podać sobie piwo. W chwili kiedy chłopiec się po nie schylił, ojciec złapał go za głowę i włożył ją do wiaderka z wodą topiąc go. Wtedy młodszy brat, który jeszcze niedawno domagał się śmierci swojego brata, zaczął prosić tatę, żeby przestał. Jednak tata stwierdził, że przecież sam tego chciał, wtedy chłopiec uderzył tatę, żeby zostawił brata i nie robił mu krzywdy. Ojciec go puścił, a później powiedział do chłopca, który domagał się śmierci brata: „pamiętaj – rodzina jest najważniejsza”!

Dzisiaj w Ewangelii Jezus zwraca nam uwagę na to, że tak łatwo dostrzegamy w innych wady, tak łatwo oceniamy, ale nie zauważamy swoich błędów i wad!

Brat psuje bratu zabawkę. Poszkodowany nie zauważa już swojej postawy, która przecież jest o wiele gorsza – domaga się śmierci brata. Czasem wydaje nam się, że wszyscy robią źle, każdy jest zły, większość jest winna, nie robią tak jak powinni, szkodzą nam swoim zachowaniem, nie potrafią nic dobrze zrobić. Jednak okazuje się, że na ich słabości my odpowiadamy swoją słabością, której w ogóle nie dostrzegamy, widzimy drzazgę w oku brata, a belki w swoim oku nie dostrzegamy.

Ostatnio nie wywiązałem się ze swojego obowiązku, tym samym zawiodłem pewną osobę. Kiedy do niej zadzwoniłem z przeprosinami, usłyszałem jak bardzo ta osoba poczuła się skrzywdzona i źle potraktowana. Jednak kiedy chciałem usprawiedliwić swoje zachowanie, nie mogłem, ponieważ osoba ta kończąc swoją mowę po prostu się rozłączyła. Pomyślałem wtedy: dlaczego czując się pokrzywdzona, krzywdzi teraz mnie? Dlaczego widząc moją złą postawę przybiera podobną? Dlaczego widząc moją słabość uruchamia własną? Oczywiście postawa tej osoby w żaden sposób nie usprawiedliwiła mojej postawy, lecz zdziwiło mnie to bardzo, bo zamiast pomagać sobie wyciągać drzazgi z oczu, wbijamy tam kolejne nie dostrzegając przy tym, że nasza postawa staje się o wiele gorsza od tej, którą przed chwilą sami piętnowaliśmy! Okazuje się, że popsucie zabawki jest złą postawą, ale życzenie śmierci bliskiej osobie to żaden problem!

Lekarstwem na dostrzeganie swoich belek i drzazg, jest zmiana kierunku patrzenia! Jeżeli chcemy widzieć jak wyglądamy idziemy przed lustro, a gdzie spojrzeć, żeby dostrzec swoje wnętrze? Kto kieruje swój wzrok w stronę Boga, zaczyna dostrzegać siebie takim, jakim jest! Każde spotkanie z Bogiem to refleksja nad tym, w jakim stanie dzisiaj przed Nim jestem. Czy mogę przystąpić do Komunii Świętej czy też nie? To nie wady innych nie pozwalają mi przyjąć Jezusa do serca, tylko moje! Im częściej spotykam się z Bogiem, tym więcej zauważam prawdy o sobie! Jak bardzo leczy wzrok adoracja Najświętszego Sakramentu! Spoglądając na Jezusa przestaję oceniać i punktować innych, widząc samą Miłość zaczynam dostrzegać własną grzeszność, słabość i małość, którą Bóg tak bardzo kocha, a nie pogardza!

Częste spotykanie Boga i wpatrywanie się w Niego uleczy nasz wzrok, który zacznie dostrzegać Jezusa w drugim człowieku!!!

VII NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VII NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 6, 27-38 ) Przykazanie miłości

Przychodząc do lekarza w czasie choroby nikt z nas nie sprzecza się z nim, kiedy przepisuje takie czy inne tabletki. Liczymy na to, że recepta wypisana przez niego nam pomoże, dlatego ufamy i zażywamy tabletki mając nadzieję, że pomogą i że będziemy zdrowi, bo nikt nie chce być chory! To jest bardzo jasne i bardzo proste: żeby wyzdrowieć, trzeba trzymać się zaleceń lekarza!

W dzisiejszej Ewangelii dostajemy „receptę” na ciężkie choroby, które w dzisiejszym świecie są wręcz zarazą i wirusem. Niestety, bardzo niewielu je zauważa i cokolwiek próbuje zmienić, dlatego że bardzo trudno je zlokalizować!

Bóg daje dzisiaj lekarstwo na nienawiść, na przekleństwo oraz na oczernianie, czyli złe mówienie o innych i obgadywanie. Lekarstwem są: dobre czyny, błogosławieństwo oraz modlitwa! Daje nam dzisiaj Bóg receptę na to, abyśmy po pierwsze dostrzegli w swoim życiu chorobę, a po drugie byśmy w końcu wyzdrowieli!

Okazuje się, że jeżeli jesteśmy ludźmi wiary, a mamy w sobie wirusa nienawiści, przekleństwa oraz oczerniania, i nie robimy z nimi nic, niczym się nie różnimy od tych, co nie wierzą… Te wirusy wyżerają całą miłość, jaką mamy wobec ludzi, całą siłę do przebaczania i wiarę w to, że Bóg kocha i przebacza… A jeżeli tego nas wirus pozbawi, to stajemy się ludźmi beznadziei i strachu o każdy kolejny dzień!

Nienawiść, przekleństwo i oczernianie innych atakują każdego, lecz nie każdy zdaje sobie z tego sprawę i się temu przeciwstawia. Daje nam Bóg receptę, lecz nie można czekać, aż wirus się ujawni, trzeba zacząć już dobrze czynić, już błogosławić i już się modlić – bo kto przestaje słuchać i stosować zaleceń Jezusa, ten zaczyna chorować, a każdy kto wypełnia Słowa, które wypowiada Jezus, ma siły do nadstawiania policzka tym, którzy biją, oddania tego co chcą zabrać, do kochania tych, którzy są naszymi nieprzyjaciółmi!!

Kto chce być zdrowy, musi słuchać zaleceń LEKARZA! Nawet jeżeli kuracja będzie trudna, ona zawsze prowadzić będzie do zdrowia! +

VI NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VI NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 6, 17.20-26 ) Błogosławieni ubodzy, biada bogaczom

„Wtem ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża. Kiedy Jezus chwilę na nim wisiał, ujrzałam cały zastęp dusz ukrzyżowanych tak jak Jezus. I ujrzałam trzeci zastęp dusz i drugi zastęp dusz. Drugi zastęp nie był przybity do krzyża, ale dusze trzymały silnie w ręku krzyż; trzeci zaś zastęp dusz nie był ani ukrzyżowany, ani [nie] trzymał w ręku krzyża silnie, ale wlokły te dusze krzyż za sobą i były niezadowolone. Wtem rzekł mi Jezus:

Widzisz – te dusze, które są podobne w cierpieniach i wzgardzie do mnie, te też będą podobne i w chwale do mnie; a te, które mają mniej podobieństwa do mnie w cierpieniach i wzgardzie – te też będą miały mniej podobieństwa i w chwale do mnie.

Tekst z „Dzienniczka” świętej siostry Faustyny jest idealnym komentarzem do dzisiejszej Ewangelii.

Tłum przychodzi do Jezusa: są apostołowie, Jego uczniowie oraz przeróżni ludzie, którzy pewnie już niejedno widzieli i słyszeli. Przyszli, aby słuchać Jezusa i pewnie zastanawiali się: co tym razem Jezus zrobi? Czym ich tym razem zaskoczy? A Jezus mówi trudne słowa, które mogły się wielu ludziom nie spodobać, mówi jasno, że jeżeli ktoś doświadczył miłości Boga i chce pójść Jego drogą, to musi doświadczyć w swoim życiu krzyża! Kolejny etap życia z Bogiem, zaraz po doświadczeniu uzdrowienia czy namacalnego działania Bożej łaski w swoim życiu jest krzyż, czyli wszelki trud, cierpienie, niezrozumienie i nie dlatego, żeby dobić, lecz dlatego, żeby upodobnić się jak najbardziej do Jezusa!

Jeżeli trwamy przy Chrystusie i prowadzimy życie, w którym jest On ważny, bądź najważniejszy, nie powinno nas dziwić, że zaczniemy stawać się jak On i doświadczymy krzyża! Krzyż to cierpienie, które kryje w sobie MOC ZBAWCZĄ! Jezus dzieli się nią z nami i każdy kto z miłości, w pokorze serca i cichości przyjmie cierpienie, uruchomi tę moc, to znaczy będzie w stanie swoją modlitwą połączoną z cierpieniem, które przeżywa ratować dusze od zguby wiecznej, będzie mógł wykupywać dusze, wyrywać je z rąk zła, by na wieki nie zostały potępione! Jest to ogromna moc, lecz nie każdy jest w stanie ją przyjąć, nie każdy jest w stanie ją odkryć – lecz jeżeli Bóg nas zaprasza na drogą krzyżową, na drogę zbawiania dusz – to każdy zaproszony otrzyma tyle sił, ile będzie potrzebował! Choć pierwszy odruch to ucieczka, brak zgody czy nawet bunt, jednak przy rozpatrzeniu sprawy może się okazać, że nikt nas na cierpienie nie skazał, lecz zostaliśmy wybrani do zbawiania świata – Zbawiciel jest jeden i to jest jasne, ale my możemy się do zbawienia innych w ogromnej mierze przysłużyć! Nagrodę za wszystko otrzymamy w odpowiednim czasie!

V NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

V NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 5, 1-11 ) Zostawili wszystko i poszli za Jezusem

Doświadczenie porażki… pewnie większość z nas ma je za sobą. Coś, co nie poszło tak, jak byśmy chcieli, jak przypuszczaliśmy, jak się nastawialiśmy. Inaczej planowaliśmy, inaczej chcieliśmy i pragnęliśmy, a tutaj efekt totalnie odwrotny. Takie doświadczenia ostatnio sam przeżyłem grając na Mistrzostwach Polski w Piłce Halowej. Plan i pragnienia były duże, okazało się że trzeba było przełknąć smak porażki i przegranej.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wsiada do łodzi Piotra, do łodzi która jeszcze nie dawno była miejscem jakieś porażki, irytacji, zmęczenia, smutku i niezrozumienia. Piotr w tym miejscu próbował łowić ryby całą noc i nic, cały wysiłek, trud i praca przełożyły się na porażkę. Jezus wchodzi w tę całą przestrzeń zawodu oraz smutku i okazuje się, że miejsce „przegranej” staje się miejscem zwycięstwa!

Piękna scena kochani! Scena, która pokazuje nam jak ważne jest dzisiaj, abyśmy zapraszali Jezusa do naszych „łodzi”, które kojarzą nam się z tym co trudne, co bolesne, co często nazywamy „porażką życiową”. Jezus może i chce przemieniać to wszystko w łaskę, w doświadczenie cudu. Piotr doskonale wiedział, że to jest interwencja Boża, bo jeszcze nie dawno robił wszystko, żeby złowić ryby i trudził się całą noc – efekt żaden, ale gdy na Słowa Jezusa uczynił coś, co można było powiedzieć było wbrew wszelkiej logice – efekt: pełen sukces! Piotr widząc taki połów cieszy się z ryb, ale jeszcze bardziej dotyka go cała sceneria wydarzeń i to w jaki sposób do tego doszło!

Jezus potrafi przemieniać wszystko co trudne w naszym życiu w piękne doświadczenia Swojej obecności, potrzeba tylko Mu zaufać i kierować się Jego Słowem. Piotr był rybakiem i Jezus przyszedł do niego poprzez jego codzienne zajęcia, wszedł w jego rzeczywistość.

Tak samo dziś – jak do Piotra, Jezus pragnie przyjść do nas w miejsca naszej codzienności, czeka aż zrobimy mu miejsce w naszych łodziach, które są zawalone wieloma sprawami, problemami, są podziurawione i niezdolne do pływania, dryfują na brzegu niczym wraki… Wystarczy zaprosić Jezusa: „Panie ja jestem człowiek słaby i grzeszny, ale proszę wsiądź do mojej łodzi, pragnę doświadczyć Twojej obecności”! Na efekt nie trzeba będzie długo czekać, dlatego że Jezus nas bardzo kocha i tylko potrzebuje naszego zaproszenia!

IV NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 4, 21-30 )

Dość dawno odwiedziłem kolegę w Toruniu. Jechaliśmy tramwajem prawie przez całe miasto i w tym czasie opowiadałem mu rzeczy dla mnie bardzo ważne, a on dając mi do zrozumienia, że słucha, kiwał głową i co trochę przytakiwał. Mówiłem około 15 minut, a on słuchał. W pewnym momencie zapytałem go, co on o tym wszystkim sądzi, a wtedy, ku mojemu zdziwieniu, zapytał: „a co mówiłeś?”

Co niedzielę, bądź nawet częściej, słuchamy Słowa Bożego i odpowiadamy: „Bogu niech będą dzięki”, bądź: „Chwała Tobie Chryste” dając tym samym wyraz naszego zrozumienia. Przytakujemy na usłyszane Słowo tak, jak byśmy dobrze go słuchali i doskonale rozumieli, ale okazuje się, że gdyby nas zapytano co było w dzisiejszej Ewangelii, poprosilibyśmy, aby ją powtórzono.

Słuchanie Słowa Bożego jest bardzo ważne, bo z jednej strony trzeba Słowo usłyszeć, a z drugiej zrozumieć – z czym mają problem ludzie z dzisiejszej Ewangelii, którzy słuchają Jezusa, przytakują Mu, ale zaraz mają problem z Jego Osobą, a tym samym z tym, co później mówi.

Jak się kogoś dobrze nie zna, to można nie rozumieć jego zachowań, słów i postaw, ale gdy się tę osobę dobrze pozna, okazuje się, że wszystko jest zrozumiałe i jasne. Jeżeli nie zna się Jezusa, można mieć problem z tym co mówi, można mieć trudność, aby z jednej strony pojąć, a z drugiej zaakceptować Jego Słowa. Jedni, ze względu na to co mówi Chrystus, są w stanie oddać życie, a drudzy na Słowo Jezusa chcą Go pozbawić życia.

Dobrze jest dzisiaj zwrócić uwagę na to, jak reaguję na Słowo Boga, czy go w ogóle słucham, rozumiem? Czy go przyjmuję i akceptuję? Można się oburzać i złościć twierdząc, że nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć, a można obrać Pismo Święte jako życiową mapę, wersety jako swoiste współrzędne geograficzne i iść przez życie pewnie i ufnie. Bóg nie rozkazuje i nie nakazuje, On zaprasza na drogę zbawienia dając nam Mapę – Swoje Słowo, abyśmy się nie pogubili!!!