ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA 23.04.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła  miłosierdzia  Mojego. Która dusza  przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski(Dz. 699).

Słowa te skierował Pan Jezus do siostry Faustyny, a ich adresatami są wszyscy grzesznicy, czyli również i my!

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który przychodzi do swoich uczniów, aby im pokazać ślady męki, czyli ślady miłości Boga do każdego człowieka! Jezus przychodzi do swoich uczniów, aby umocnić ich wiarę, dać im nadzieję i zapewnić, że będzie z nimi zawsze!

Dzisiejsze Święto, kochani, to Święto, w którym Jezus przychodzi do wspólnot parafialnych oraz do każdego z osobna tak, jak w przypadku Tomasza, ze śladami męki, czyli z dowodem miłości! Przychodzi Jezus dzisiaj do nas, aby przypomnieć nam o swojej miłości, aby dać nam nadzieję i umocnić naszą wiarę!

Dzisiejsze Święto kochani, to również lekcja dla nas, lekcja bycia Miłosiernym! To nie święty przebił bok Chrystusa, z którego wypłynęła krew i woda – zdroje Miłosierdzia dla nas, uczynił to grzesznik. Za każdym razem kiedy przychodzimy do spowiedzi, otwieramy bok Chrystusa, z którego wypływa Miłosierdzie dla nas. Największy skarb, który otrzymujemy tylko dlatego, że przychodzimy. Jezus daje nam ten skarb, abyśmy się nim dzielili! I jeżeli chcemy być miłosierni, powinniśmy czerpać przykład z Jezusa, czyli nosić na sobie dowody miłości – rany, które nam zadano, rany które zadaje nam grzech, rany które dzięki miłości staną się źródłem miłosierdzia w naszym życiu a nie przyczyną załamania, smutku, nienawiści czy odwetu. Każdy z nas jest grzesznikiem i każdy z nas został w życiu zraniony, w jakiś sposób źle potraktowany, a jeżeli jeszcze takiej sytuacji nie miał, to na pewno mieć ją będzie. Można wtedy zatrzymać się na bólu i cierpieniu, można ciągle żywić urazę i złość na tych, którzy nas zranili, a można prosić Jezusa o umiejętność kochania, umiejętność wybaczania, umiejętność bycia jak On! Aby Rana, która została nam zadana stała się siłą i źródłem do kochania! Mógłby ktoś śmiało powiedzieć, że to nie możliwe – ale trzeba nam być wierzącymi, a nie niedowiarkami! To jest kochani możliwe! Najtrudniej jest na samym początku kiedy zadają ranę, bo zanim z tej rany wypłynie miłość najpierw wypływa to, co w nas nie jest do końca dobre – czyli złość, gniew, nienawiść, trochę tak jak z wstrząśniętym napojem gazowanym, najpierw wystrzelimy tym co jest w nas słabe, ale kiedy to wszystko wycieknie, do głosu dojdzie miłość! Każda rana oddana Jezusowi, staje się dowodem naszej miłości, do ludzi i upodabnia nas do Jezusa! Rany Jezusa nie zniknęły, ale przestały boleć!

Jezu, w Twoich ranach jest nasze zdrowie!

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO 16.04.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Za nami Triduum Paschalne, najważniejsze wydarzenia w życiu człowieka wiary! Dobrze sobie uświadomić co się wydarzyło w tych dniach! Co ludzie uczynili i czego dokonał Jezus! Wielki Tydzień, który wpisane ma w sobie wielkie wydarzenia, których my jesteśmy uczestnikami, których jesteśmy sprawcami i których jesteśmy adresatami!

Wielki Czwartek – dzień ustanowienia Eucharystii oraz święcenia pierwszych Apostołów, można powiedzieć pierwsza Komunia Św. przyjęta świętokradzko przez Judasza, bo przyjęta w grzechu ciężkim. Apostołowie wyświęceni, a chwilę po święceniach wyparli się Jezusa, będąc niewiernymi swojemu powołaniu.
Wielki Piątek, milczenie Jezusa i krzyk świata, totalne ogołocenie ze wszystkiego po samą godność! Potraktowanie Jezusa jak nikogo innego, ani wcześniej ani później, to ostanie miejsce zajęte przez Jezusa, którego nigdy nikt nie zajmie!

A dziś Jezus ZMARTWYCHWSTAJE i nikomu nie robi żadnych wymówek, na nikogo nie jest obrażony, nikogo nie karze, ani nie osądza! Jezus nie ZMARTWYCHWSTAJE, aby się zemścić, czy wyrównać porachunki, On ZMARTWYCHWSTAJE, aby powiedzieć ludziom wszystkich czasów, czyli tym, którzy byli naocznymi świadkami, jak również nam, że WIELKIE rzeczy, które miały miejsce wydarzyły się ze względu na ogromną miłość do nas i aby być z nami do końca czasów! Chce nam Jezus przez swoje ZMARTWYCHWSTANIE powiedzieć i przypomnieć, że mimo naszych grzechów naszych słabości, wad i nędzy, On zawsze jest z nami i pozostanie zawsze z nami! Z takimi jakimi jesteśmy, abyśmy przy Nim przemieniali nasze serca! Jezus nie przyszedł na świat ze względu na grzech, On przyszedł na świat ze względu na nas!

To jest najlepsza nowina dla nas! Grób Jezusa, który powinien przypominać grzechy świata, po których Jezus umarł, zostaje pusty, nie ma w nim śladu po Jezusie… Można powiedzieć brak dowodów naszej winy… Jezus nie chce, abyśmy się obwiniali, On pragnie byśmy mieli świadomość swoich słabości i tego, że jesteśmy zdolni do każdego grzechu, jednak każdy, kto wierzy w Niego i żałuje wszystkich swoich występków, nigdy nie będzie obarczony winą, tylko otulony usprawiedliwieniem – Bożym Miłosierdziem. Tak jak grób pozostał pusty i po Jezusie ani śladu, tak po naszych grzechach nie będzie śladu! Jezus ZMARTWYCHWSTAŁ, abyśmy mieli nadzieję, ZAWSZE mieli nadzieję, że TEN, KTÓRY pokonał śmierć, pokonał również każdy mój grzech, a tym samym i mój grób uczyni pustym!!

PAN JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁ!! PRAWDZIWE ZMARTWYCHWSTAŁ!!

VI NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 09.04.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Ostatnio kiedy szedłem po Koszalinie zaczepił mnie mężczyzna. Chwilę porozmawialiśmy i on w pewnym momencie powiedział do mnie, że jego życie to droga krzyżowa i zastanawia się przy której stacji dzisiaj jest i ile jeszcze stacji zostało…

Niedziela Palmowa, czyli niedziela Męki Pańskiej, to dobry czas aby zadać sobie właśnie to pytanie: przy której stacji drogi krzyżowej dzisiaj jestem, ile ich mam już za sobą, może nie mogę w ogóle ruszyć z miejsca? Drugie pytanie, które warto sobie zadać to pytanie o to, kim jestem na tej drodze krzyżowej, czyli w której z postaci bym siebie odnalazł?

Kiedy słuchamy Ewangelii wg Św. Mateusza, tak bardzo wybrzmiewa miłość i niewinność Jezusa, a z drugiej strony – samotność i cierpienie jakie przeżywa.

Bardzo często odprawiając drogę krzyżową, rozważając Mękę Pańską przekładamy ją na własne życie i zamiast skupić się na tym, jak bardzo Jezus cierpiał, to zaczynamy się skupiać na tym, jak bardzo my cierpimy. A to przecież nieporównywalne cierpienie… Bóg, który mógł powiedzieć wszystko na swoją obronę – milczał, bez grzechu i wszechpotężny – skazany winowajca upadający pod ciężarem krzyża. Bóg, który stworzył człowieka – potrzebuje jego pomocy, Bóg posiadający wszystko pozostaje z niczym. Wskrzeszający umarłych, sam umiera na krzyżu, posiadający swoje miejsce u Ojca zostaje pochowany w grobie… Jezus cierpi nie dlatego, że na to zasłużył, lecz aby swoim cierpieniem wysłużyć nam Zbawienie.

Przy której stacji dziś jestem i kim na niej jestem? Milczę, czy skazuję? Krzyczę za tłumem, czy mam własne zdanie? Pomagam, czy tylko obserwuję? Podnoszę, czy z ciekawością przyglądam się jak samemu sobie poradzi? Zabieram, czy daję? Pocieszam, czy jestem obojętny na łzy? Używam młotka do wbijania gwoździ, czy chusty do ocierania twarzy? Krzyżuję, czy ratuję? Wierzę, czy wątpię? Kocham, czy nienawidzę? Przebaczam, czy się wiecznie gniewam? Grzech, czy łaska? Śmierć, czy życie?

Każdy człowiek przechodzi w swoim życiu drogę krzyżową, każdy! Jednak nie każdy dźwiga krzyż… Dziś warto zastanowić się kim jestem na drodze krzyżowej i w jakiej stacji właśnie biorę udział! Jezus zajął ostatnie miejsce skazańca i nikt Mu go nie odbierze, jednak można być zaraz obok Niego wisząc na własnym krzyżu, można być pod krzyżem u boku Maryi, można przejść obok i niczego nie widzieć, można patrzyć i nie dowierzać, można urągać i się śmiać…

Jaka stacja jest dziś w moim życiu i kim ja na niej jestem….?

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 02.04.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


 

W dzisiejszej Ewangelii możemy dostrzec Jezusa jako prawdziwego człowieka, który wzrusza się widząc cierpienie innych ludzi i płacze, oraz Jezusa prawdziwego Boga, który wskrzesza zmarłego Łazarza.

Słuchającego dzisiejszej Ewangelii może dziwić zachowanie Jezusa, który dowiaduje się, że Jego przyjaciel jest chory i potrzebuje Jego pomocy, a nie wyrusza od razu, aby mu pomóc, aby go ratować, wręcz przeciwnie – pozostaje w miejscu, w którym jest,  jeszcze przez dwa dni. Jak by Mu się w ogóle nie spieszyło, jednak kiedy sytuacja się rozwija, zaczynamy dostrzegać, że tak na dobrą sprawę Jezus cały czas wie co robi,  wszystko jest w Jego rękach i nic Mu się nie wymyka spod kontroli. Jest Panem sytuacji, Panem czasu i Panem życia! On nad wszystkim panuje!

Jak że ważna to dla nas wiadomość – Bóg jest Panem mojego życia, to znaczy, że będzie zawsze tak jak On chce i nigdy inaczej. Myślę, że większość z nas doświadczyła opóźniania się Boga, zanoszone modlitwy, oczekiwanie na ich rezultat, a efekt końcowy całkiem inny niż się spodziewaliśmy. Gdybyśmy spojrzeli na Martę i Marię, czy i one nie spodziewały się czegoś innego posyłając po Jezusa? Czy nie liczyły na to, że Jezus przyjdzie i uzdrowi ich brata? Co czuły, gdy ich brat umarł, a po Jezusie ani śladu? A Jezus przybywa, nie spóźnia się, dla Jezusa nigdy nie jest za późno!! On wybiera czas, aby w konkretnej sytuacji pokazać, że jest Panem naszego życia, tym samym uspokaja nas na przyszłość.

Jezus wskrzeszając Łazarza ukazuje, że jest Panem życia, a kiedy Marta zapewnia Go o swojej wierze w zmartwychwstanie, które kiedyś nadejdzie, Jezus jej oznajmia, że zmartwychwstanie już nadeszło bo On jest zmartwychwstaniem, czyli dawcą życia! Ta piękna scena, gdy na donośny głos Jezusa Łazarz wychodzi na zewnątrz, ukazuje nam, że na Słowa Jezusa wszyscy zostaniemy wyprowadzeni ze śmierci do życia, ale również winniśmy dostrzec, że każdego dnia na Słowa Jezusa jesteśmy wyprowadzani z niewoli grzechu do życia w łasce! Ten kamień to grzech, ten grób to nasz stan w grzechu, a opaski krępujące nasze ciało to wszystkie zniewolenia, których doświadczamy – wystarczy jedno Słowo Jezusa a wszystko się zmienia! Grzech, który niedawno był między mną a Jezusem zostaje usunięty, stan w którym żyłem, który mnie zamknął i zniewolił nie ma nade mną władzy, jestem wolny, a opaski, które cały czas mnie krępowały i utrudniały życie, zostały rozwiązane i zaczynam w pełni żyć!

Słowa: „Łazarzu wyjdź na zewnątrz!” to te same słowa: „ I ja odpuszczam tobie grzechy…” Jezus dziś do każdego z nas kieruje te słowa, abyśmy wyszli z niewoli i zaczęli żyć w pełnej wolności!!

 

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 26.03.2017

ŻYJ W  ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Trudność z jaką przyjdzie nam się zmierzyć w tę niedzielę, to długość Ewangelii, która może spowodować, brak uwagi, czy nawet totalne wyłączenie się ze słuchania, co w konsekwencji doprowadzi do nieusłyszenia Boga.
Paradoks polega jednak na tym, że długość Ewangelii spowodowana jest zamieszaniem wokół cudu jaki Jezus zdziałał, a bardziej tym: „jak Jezus śmiał uczynić taki znak”. Bolesne jest to, że cały spór nie toczy się o wspaniałość tego znaku, tylko o „złamanie prawa i uczynienie czegoś, co nie powinno mieć miejsca”! Faryzeusze są bardziej oburzeni niż zdumieni, całe dochodzenie nie polega na próbie odpowiedzenia sobie na pytanie „co się stało”, tylko „jakim prawem Jezus to uczynił”. Niestety ślepota faryzeuszów nie pozwalała dostrzec im ogromnej miłości i dobroci Boga, oni zamiast cudu widzieli winę, zamiast uzdrowionego człowieka niewygodnego świadka, dlatego mimo pozornie zdrowego wzroku nie potrafili dostrzec w Jezusie Mesjasza.

Niewidomy człowiek wręcz przeciwnie, doświadczając uzdrowienia, ma świadomość, że to co się wydarzyło to nie złamanie prawa, ale cud, który przywraca mu wzrok. A zatem Ten, Który to uczynił jest prorokiem. Uzdrowiony tak bardzo był o tym przekonany, że gdy go wypytywano, dawał świadectwo o Jezusie i nie bał się faryzeuszów. To uzdrowienie oczu dotknęło również serca, jego oczy przejrzały, a serce uwierzyło.

W dzisiejszym świecie kiedy dostrzegamy choroby i kalectwa innych, kiedy doświadczamy własnych słabości czy powtarzanych grzechów, pytamy Boga: „Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje?! Czemu Bóg dopuszcza do tego wszystkiego?”

Gdybyśmy jednak dobrze się przypatrzyli, to bez trudu, słabości, choroby czy grzechu nie szukalibyśmy pomocy u Boga, nie pytali byśmy Go o nic. Ilu ludzi dzięki trudnemu doświadczeniu życiowemu szukając pomocy u Boga przejrzało i uwierzyło? A my jak często szukamy pomocy u Boga ze swoimi grzechami? Gdyby nie one, kto z nas tyle razy by się z Nim spotkał? Słabość, grzech, choroba, oddane Bogu są zawsze łącznikiem i momentem do poznania prawdziwego Boga.

Trudne momenty życiowe, w których bywamy bezradni doprowadzają do spotkania z Bogiem. To właśnie te momenty, choć niełatwe pozwalają nam dostrzec Jezusa w naszym życiu, pozwalają widzieć Jego działanie i moc.

Faryzeusze nie potrzebowali pomocy, czuli się mocni, samowystarczalni dlatego Bóg i Jego działanie nie było im potrzebne. A każdy kto doświadcza swojej małości, swojej słabości, swojego grzechu będzie zawsze liczył na Boga i Jego moc! Kto przychodzi do Jezusa ze swoimi dolegliwościami, ten zawsze doświadczy pomocy i choć niekoniecznie będzie to zdrowie, to na pewno Boża miłość i przebaczenie.

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 19.03.2017

ŻYJ W  ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Pamiętam, miałem taką sytuację, spotkałem na ulicy kobietę, która była protestantką, rozmawiając z nią wypunktowałem tę kobietę, można powiedzieć wygrałem na argumenty i udowodniłem i jej i sobie, że prawda jest po mojej stronie. Jednak gdy wróciłem do domu, poczułem ogromną porażkę, uświadamiając sobie, że chyba nie tak ma wyglądać spotkanie z drugim człowiekiem. Spotkałem tę kobietę po pewnym czasie i przeprosiłem ją za swoje zachowanie, dodając że powinniśmy szukać tego co nas łączy, a nie punktować się różnicami.

Dzisiaj Jezus spotykając Samarytankę mógłby śmiało rozmowę zacząć od różnic, tak dużo ich było: kulturowe, społeczne, religijne, mentalnościowe, narodowe, jednak Pan nie od tego zaczyna. Jezus dialog rozpoczyna od wspólnego celu w jakim się znaleźli w tym miejscu, zaczyna rozmowę z człowiekiem od tego, co w danym momencie ich łączy, a nie dzieli. Wspólne miejsce, wspólny cel i prosta rozmowa otwierają serce Samarytanki na Jezusa, która nie znając Go staje przed Nim w prawdzie, jest szczera, choć nie wie, kim Jezus jest. A Pan widząc jej szczere serce, choć znajdujące się w grzechu, chwali postawę kobiety i odwdzięcza się tym samym, staje przed Samarytanką takim, jakim jest, mówiąc o sobie, że jest Mesjaszem.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy nas rozmawiać z ludźmi, On nie zaczyna dialogu od „Bóg cię kocha”, czy „Ja jestem Chrystus”, zaczyna od bardzo prostego i w danej chwili wspólnego tematu, żeby później ogłosić Samarytance dobrą nowinę.

Drugą lekcję daje nam Samarytanka, która przed Jezusem staje w prawdzie, taką jaka jest, czyli: choć byśmy mieli najcięższe grzechy, to nie one liczą się przed Panem, tylko nasza postawa. Człowiek, który staje przed Bogiem w prawdzie, zawsze spotka się z Prawdą, czyli z Bogiem, który jest Miłością! To jest obraz konfesjonału, myślę że znany nam wszystkim, kiedy staje się w prawdzie wyznając grzechy,  nie słyszymy: co zrobiłeś! jak mogłeś!,  tylko słyszymy: kocham Ciebie, odpuszczam Ci grzechy. I właśnie w takich momentach Bóg odkrywa przed Nami swoje prawdziwe oblicze: Miłosierdzie!

Chwyćmy za rękę Matkę Miłosierdzia Maryję! Niech każdego dnia coraz bliżej podprowadza nas pod Krzyż, byśmy potrafili w duchu i prawdzie czcić Ojca Niebieskiego.

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 05.03.2017

ŻYJ W  ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Pierwsza niedziela Wielkiego Postu ukazuje nam Jezusa, kończącego post, który my dopiero zaczęliśmy. Można by było postawić pytanie, czy ta Ewangelia nie powinna być na samym końcu? Gdybyśmy zwrócili na nią uwagę dostrzeglibyśmy fakt, że dzisiejsza Ewangelia mówi o walce, którą będziemy musieli stoczyć jeszcze w czasie postu. Jezus po 40 dniach zaczyna słabnąć i dopiero wtedy przychodzi szatan, uderza w momencie kiedy Jezus odczuwa głód, to znaczy kiedy zaczyna mieć coraz mniej sił.

Ten moment to przestroga dla nas, mamy za sobą parę dni Wielkiego Postu, pewnie towarzyszą nam różne postanowienia, deklaracje i zapewne to wszystko motywowało i być może motywuje nas po dziś dzień do przeżywania Wielkiego Postu. Jednak może już dziś być tak, że zaczynamy słabnąć w tych postanowieniach, deklaracjach, nasze podejście może się zmienić z powodu zmęczenia czy nawet jakiegoś głodu, a na pewno to wszystko prędzej czy później nadejdzie.

Pierwsza niedziela Wielkiego Postu jest dla nas wszystkich lekcją walki o to, co w Wielkim Poście postanowiliśmy i walką o to, na co ma nas przygotować te 40 dni. 40 dni to czas, który ma nam dać siły do tego, byśmy potrafili z odwagą i bez lęku stanąć pod krzyżem, a szatan zrobi wszystko byśmy się tam nie znaleźli.
Jezus nie wdaje się w dyskusję z szatanem, nie pertraktuje z nim, odpowiada Słowem Bożym, krótko i stanowczo.

Każdy kochani, kto przez 40 dni będzie karmił się Słowem Bożym, mimo odczuwalnego głodu i słabości poradzi sobie z szatanem i jego podstępami. Każdy, kto będzie szedł za głosem Bożym nie straci sił w Wielkim Poście i po 40 dniach stanie pod krzyżem.

Chwyćmy zatem Maryję za rękę i wsłuchujmy się każdego dnia w Słowa Boga, abyśmy nie ustali w drodze i stanęli pod sztandarem zwycięstwa.

 

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 12.03.2017

ŻYJ W  ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


W dzisiejszej Ewangelii Jezus zabiera ze sobą uczniów na górę Tabor i przemienia się wobec nich, można powiedzieć staje się PIĘKNY! Ten moment dla uczniów jest bardzo ważny, ponieważ widzą Jezusa takim, jakim jest, widzą przed sobą Boga i ten czas jest dla nich bardzo ważny. Przemienienie Jezusa w PIĘKNEGO Boga, to dla uczniów doświadczenie ogromnego szczęścia i radości, ponieważ widzą przed sobą Mesjasza.

Jednak kiedy Jezus na górze Kalwarii przemieni się w bezbronnego złoczyńcę, skazanego na śmierć krzyżową, niewielu zechce z Nim być, niewielu rozpozna w Nim Mesjasza. Ten czas dla uczniów nie będzie ważny i przyjemny, to przemienienie Jezusa w oszpeconego skazańca będzie dla uczniów trudnym i bolesnym doświadczeniem przed którym uciekną.

Można byłoby zapytać się: dlaczego Jezus przemienia się dziś, dlaczego przemienia się w Wielki Piątek? Dlatego, abyśmy potrafili dostrzec Go w każdej sytuacji naszego życia. Byśmy potrafili Go dostrzec w naszych radosnych momentach, pięknych chwilach, w wygranych zawodach, w szczęściu rodzinnym, w zdanych egzaminach, w sukcesach zawodowych, w narodzinach dziecka, w zdrowiu i powodzeniu. Jak i również w sytuacjach trudnych i bolesnych, w chorobie, w cierpieniu, w stracie bliskiej osoby, w niezdaniu matury, po kolejnym oblanym prawie jazdy, w trudnych momentach rodzinnych.

Jezus przemienia się również, abyśmy potrafili Go dostrzec we wszystkich osobach, w tych dla nas pięknych, którymi się zachwycamy i którzy przyczyniają się do naszego szczęścia i radości, ale również w tych, którzy są powodem naszego bólu, naszego cierpienia. Byśmy potrafili Go dostrzec w silnych i mądrych, ale również w bezbronnych i chorych.

Jezus przemienia się po to, kochani, by nasze serce się przemieniło!! Byśmy naszej wiary nie mierzyli tym co jest fajne i nie fajne, tym co mi się podoba, a co mi się nie podoba, tym co mi się chce, a czego mi się nie chce, tym co boli, a co nie boli, lecz byśmy naszą wiarę budowali na miłości. Bez względu na to jaką przemianę Jezusa dziś będę doświadczał, mimo wszystko będę w Niego wierzył. Wiara oparta na miłości wytrzyma wszystko, nawet doświadczenie krzyża!

Bóg przemienia się w naszym życiu, byśmy uświadomili sobie, że jest z Nami zawsze i wszędzie!

Trzymajmy się mocno Maryi, Tej, która stając się Matką Boga, doświadczyła przemiany w Matkę Bolesną i nigdy nie przestała kochać!