NIEDZIELA ZWYKŁA 16.07.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

 

Większość z nas co tydzień bywa w kościele, co tydzień słucha kazania, co tydzień słucha Słowa Bożego i jak najbardziej jest to postawa godna uznania, ponieważ jest to postawa człowieka wiary. Jednak jak wygląda nasza postawa w kościele, co mną kieruje, że do tego kościoła przychodzę? Czy dziś wystarczy tylko w tym kościele się pojawić? A co zostaje w moim sercu kiedy z tego kościoła po niecałej godzinie wychodzę?

Dużo pytań. Jednak kochani są to pytania bardzo ważne, bo kiedy już do tego kościoła wybieramy się, to dobrze byłoby wiedzieć po co. Czy przychodzę i czekam czy mnie dzisiaj zaskoczą, czy może będzie ciekawe kazanie, jak zostanie odprawiona Msza Święta? Niestety, bardzo często jest tak, że przychodząc do kościoła po prostu oczekujemy na „coś”, co nas zaciekawi, zainteresuje. I bycie nasze w kościele przypomina przychodzenie na przedstawienie, na jakiś pokaz, na sztukę, gdzie być może jest Najważniejszy, ale my tylko obserwujemy.

Kochani, jaki jest nasz wkład w dzisiejszą Eucharystię? Gdybyśmy spojrzeli na Pana Jezusa, który przychodzi w czasie Mszy Świętej tak jak i my przychodzimy, to On daje z siebie wszystko, bo daje Siebie Samego! A my co dajemy? Jaki kochani jest nasz wkład w niedzielną Mszę Świętą? Czy staram się ze Słowem Bożym, które będzie czytane podczas Mszy Świętej, zapoznać wcześniej w domu, aby nie skupiać się później na tym, jak Ono brzmi, tylko zrozumieć, co Bóg mówi do mnie? Czy przychodzę do Kościoła na ostatnią chwilę, czy tak, aby zdołać jeszcze choć trochę wyciszyć serce i wzbudzić intencje w jakich chcę się modlić?

Dziś Jezus mówi: „dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc nie widzą, i słuchając nie słyszą, ani nie rozumieją.” Jezus mówi tak dlatego, że my przychodzimy nieprzygotowani na to co On chce nam powiedzieć, niechętni aby cokolwiek usłyszeć i zrozumieć.

Kochani, jaką glebą dziś jestem? A jaką glebą chcę być? Czy staram się uprawiać glebę, którą jest serce tak, abym rozumiał, słyszał i zachował to co Bóg mówi do mnie – szczególnie w czasie Mszy Świętej? Czy zależy mi na tej glebie? A może bywam bardzo często ptakiem, który wydziobuje to, co inni dostają, albo cierniami, które zagłuszają to, co w sercach innych zakiełkowało?

Dobrze jest odpowiedzieć dzisiaj sobie na te pytania, ponieważ Bóg przychodząc do naszych serc daje nam wszystko. Przychodzi zawsze przygotowany i chce, abyśmy wydawali WIELKIE PLONY MIŁOŚCI, jednak bez naszej współpracy – Bóg nic uczynić nie zdoła.

Niech dzisiejsze spotkanie z Bogiem, będzie przygotowane tak, aby nasze serca stały się glebą gotową na przyjmowanie ziarna Słowa Bożego, które wydając plony nakarmi nas i tych, których kochamy i którzy tego potrzebują!!!

NIEDZIELA ZWYKŁA 09.07.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Kiedy w naszym życiu pojawia się doświadczenie Boga żywego, Jego działanie i zaczynamy to dostrzegać, naturalnie pojawia się w nas pragnienie podzielenia się tym z przyjacielem czy z kimś bliskim. Jednak kiedy te osoby nie znają Boga, nie zrozumieją nas, nasze świadectwo nie będzie dla nich nic znaczyło. Dla nas wydarzenie można by było powiedzieć najważniejsze w życiu albo w danej chwili życia, a dla tych, którzy Boga nie znają, to samo wydarzenie jest niczym albo „szczęśliwym przypadkiem”. Pewien ksiądz w drodze na Eucharystię zabrał autostopowicza. Na jednej z ulic zostali nagle uwięzieni w „korku”. Zabrany chłopak , jak się potem okazało niewierzący, zapytał księdza czy zdąży na Mszę, a ksiądz odpowiedział, że na pewno Bóg pomoże. Okazało się jednak, że przed nimi był wypadek i korek jest naprawdę duży i zapowiada się kilka godzin stania, na to ten chłopak drwiąco: „gdzie jest ten Bóg, który miał pomóc?” I w tym momencie podszedł policjant i powiedział, że jeszcze część samochodów może przejechać, łącznie z ich samochodem, a dalej już zamykają ulicę. Mimo wszystko chłopak nazwał tę sytuację „przypadkiem”.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi” „wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Normalnie mądrość i roztropność to pozytywne cechy, jednak dziś Jezus przeciwstawia je prostocie.

Kochani, dziś Pan chce nam powiedzieć, że zbytnie badanie wiary, wstrzymywanie się w pójściu za głosem serca, nie będzie owocowało w życiu duchowym, wręcz przeciwnie – spowoduje zamiast rozwinięcia łaski wiary, zakopanie jej do takiego stopnia, że przestaniemy dostrzegać i rozumieć Boga. Oczywiście nie oznacza to, że mamy nie szukać, nie badać, nie uczyć się. Jednak bez prostej postawy ufności i zawierzenia żadna mądrość i roztropność nie pomoże.
Mógłby ktoś powiedzieć – ale dzięki mądrości i roztropności nie popełnię błędu, nie podejmę złej decyzji. Tak, to prawda – bo błędy popełniają tylko Ci, którzy coś robią! Mądry i roztropny choć nie upadnie, to może nigdy nie ruszyć z miejsca, a człowiek prosty i ufny choć od upadków może mieć już zdarte kolana, będzie bardzo daleko. Szczególnie dziś – żadna mądrość i roztropność nie przemawia za tym, aby być osobą wierzącą, aby chodzić do kościoła, aby pójść za głosem Boga, który być może powołuje do seminarium bądź zakonu – bez prostego i ufnego „TAK”, mądrze i roztropnie możemy ominąć wolę Bożą!

Wątpliwości zawsze będą. Pamiętam moment swoich święceń. Nie mogę powiedzieć, że nie miałem wątpliwości w to czy sobie poradzę, czy dam radę, jednak wiedziałem, że ta decyzja bez zaufania Bogu jest niemożliwa!

Bóg nie mówi, że nie mamy być mądrzy i roztropni, chce byśmy najpierw z prostotą i zaufaniem przyjęli to co mówi, a później mądrze i roztropnie chodzili Jego ścieżkami!!!

NIEDZIELA ZWYKŁA 02.07.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Pokochać tak, aby nic, ani nikt nie był ważniejszy…. Takiej miłości uczy nas Jezus, bo taką miłością On jest! Kiedy spojrzymy na krzyż można zauważyć właśnie tę miłość!!!

Dzisiaj Jezus w Ewangelii mówi mocne i trudne słowa, aby ponad wszelką miłość postawić miłość do Niego na pierwszym miejscu! Jak to uczynić? Jak pokochać Jezusa bardziej niż mamę, tatę, dziecko? Jak z miłości do Jezusa brać trud dnia codziennego i podążać Jego śladami ?

Te pytania są bardzo trudne, i nie dlatego, że odpowiedź na nie jest trudna, ale dlatego, że kiedy chcemy na nie odpowiedzieć ,to najpierw trzeba zadać sobie pytanie: na ile znam Jezusa i kim On dla mnie jest? Żeby móc mówić o tym, aby postawić miłość do Pana na pierwszym miejscu, trzeba najpierw Go dobrze poznać! Bo inaczej dzisiejsze Jego słowa będą wręcz oburzające. Kto poznał w swoim życiu Jezusa ,Ten rozumie Jego słowa, choć są trudne, a nawet bolesne. Kto doświadczył w życiu miłość Boga ten wie, że tylko dzięki Jego miłości można naprawdę kochać! Bóg nie chce abyśmy przestali kochać bliskich i zaczęli kochać tylko Jego, On nie chce byśmy nic innego nie robili, tylko męczyli się swoim krzyżem – NIE! Wręcz przeciwnie!! Jezus chce byśmy odkryli prawdziwą miłość, którą jest On sam, bo kto odkryje tę miłość i jej doświadczy, ten zrozumie co to znaczy kochać, co to znaczy brać swój krzyż! Bóg pragnie być w naszym życiu na pierwszym miejscu nie dlatego, żeby wszyscy zeszli na dalszy plan, tylko dlatego, byśmy wszystkich innych potrafili prawdziwie kochać i nigdy nie przestali! Obecność Boga w naszym życiu kochani, to gwarancja obecności miłości w naszych rodzinach! Kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu. Piękne jest to, że kiedy zaczyna się walczyć w swoim życiu o miłość Bożą, to tak na dobrą sprawę zaczyna się walczyć o drugiego człowieka i kiedy mężczyzna walczy o Boga, walczy o rodzinę!

Miarą naszej miłości do Boga, jest miłość do człowieka, która zawsze się przejawia w miłosiernym czynie, słowie i modlitwie!

NIEDZIELA ZWYKŁA 25.06.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Doświadczenie strachu, lęku nie jest obce żadnemu człowiekowi i myślę, że każdy z nas w swoim życiu niejeden lęk ma już za sobą, bądź być może cały czas mu towarzyszy. Strach ma to do siebie, że albo paraliżuje nas życiowo, bądź w jakieś jednorazowej sytuacji albo zaczyna nas motywować, bo chcemy sobie i innym udowodnić, że damy radę i sobie poradzimy z jakąś życiową przeszkodą.

Lęk to niepewność tego co się wydarzy, a my boimy się różnych rzeczy, boimy się o to, aby nie stracić pracy, aby nie stracić życia, aby nas nikt nie okradł, nie zabrał nam tego co dla nas cenne, boimy się mówić prawdę i przyznawać do wartości, aby nie stracić „dobrego” imienia.

A dziś Jezus mówi trzy razy „NIE BÓJCIE SIĘ!”. Mamy się nie bać tego, co mogą nam zabrać, bardziej powinniśmy się bać tego, co możemy sami oddać… Gdybyśmy się przyjrzeli, to faktycznie wszystkie rzeczy materialne mogą nam ukraść, mogą nam odebrać dobre imię, mogą nas pozbawić miejsca pracy, praktycznie zabrać nam mogą wszystko, jednak komu z nas ktokolwiek może odebrać wiarę? Jeżeli się jej sami nie wyrzekniemy, sami nie sprzeniewierzymy, to nikt nie jest wstanie nam jej odebrać! Nawet jeżeli dotyczy to naszego o życia, to zabierając je nam, nie odbierają nam wiary, nie pozbawiają nas Boga!

Dobrze jest zadać sobie dzisiaj pytanie kochani, czego ja się tak naprawdę boję, gdzie i w jakich sytuacjach życiowych kumuluje się najwięcej leku. Czy drżę tylko przed stratą materialną, czy lękam się, że ktoś coś sobie o mnie pomyśli, czy może boję się, bo zauważam, że zaczynam się oddalać od Boga? Jezus dzisiaj mówi, abyśmy nie bali się tych, którzy mogą nas skrzywdzić słownie czy fizycznie, ale mamy się bać tego, by nie stracić wiary! Jeżeli zaczniemy nadto troszczyć się o to, aby nie tracić tego wszystkiego, czego nie powinniśmy się bać, to niestety może nie starczyć sił do tego, aby chronić wiarę, bo jeżeli w tej walce za bardzo skupimy się wyłącznie na sobie – zapomnimy o Bogu, a jeżeli zapomnimy o Nim – oddamy naszą wiarę bez walki…

Co robić? Zawierzyć wszystko Bogu i Mu zaufać! On naprawdę o wszystko się zatroszczy, bo kto zabiega o Boga w swoim życiu, o tego Bóg zabiega! Walka o wiarę to świadectwo wiary, które jest naszym przyznaniem się przed ludźmi do Jezusa. Tak samo Jezus przyzna się przed Ojcem do tych, którzy świadczyli o Nim!

NIEDZIELA ZWYKŁA 18.06.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Jeszcze jako diakon chodząc po kolędzie w jednym z mieszkań miałem rozmowę ze zbuntowanym młodym człowiekiem. Dość mocno i stanowczo mówił, że Bóg mu w życiu nic nie daje, że sam jest kowalem własnego losu i ma to czego się nauczył, to na co zapracuje, że wszystko w życiu zależy od niego. Zadałem mu tylko jedno pytanie: czy to że żyje, też zależało od niego i czy musiał ciężko pracować żeby otrzymać życie? Stwierdził, że faktycznie życie otrzymał, a bez życia nie było by nic, więc tak na dobrą sprawę otrzymał wszystko za darmo, to znaczy, że to co dziś ma, ma dzięki temu co otrzymał na samym początku za darmo!

Kochani, dziś Jezus mówi do nas „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”. Dobrze sobie uświadomić, jak wiele w życiu otrzymaliśmy za darmo, można powiedzieć „w pakiecie”. Zaczynając od daru życia, poprzez świat, który nas otacza. Nikt z nas nie miał wpływu na to, że są góry, morze zwierzęta, przyroda, takie, a nie inne krajobrazy, że świeci słońce, że pada deszcz i śnieg. Otrzymaliśmy kochani pierwszą łaskę w czasie chrztu, która jest darmo dana i nieważne w jakim wieku człowiek jest ochrzczony, ta łaska sprawia, że wszystko co do tej pory człowiek zrobił złego zostaje zgładzone. Otrzymaliśmy talenty, które nie są naszą zasługą, są darem od Boga. Mamy je rozwijać, aby być w czymś dobrym, a nawet najlepszym.

Trzeba nam kochani widzieć to wszystko, co po prostu dostaliśmy i zadać sobie pytanie: ile jest we mnie wdzięczności za to co dostałem, bez żadnego wysiłku czy trudu. Ciężko nam czasami dostrzec bezinteresowność Boga, ponieważ my dziś o wszystko musimy zabiegać, starać się, a nawet walczyć. I nawet kiedy spotykamy się z bezinteresownością zaczynamy podejrzewać, że chyba ktoś coś kombinuje albo coś od nas chce i nie jest do końca szczery.

Bóg nas hojnie obdarował i każdego dnia to czyni! Obdarował nas za darmo i bez żadnego interesu! Otrzymaliśmy kochani darmo, więc i my winniśmy darmo dawać, nie oznacza to rozdawać to co się ma, ale widzieć drugiego człowieka, który dziś być może potrzebuje naszej pomocy, pomocy za którą nie będzie mógł się odwdzięczyć, ale dzięki której zauważy bezinteresowność człowieka i jego dobroć!

Bóg dziś chce docierać ze swoją miłością do ludzi przez ludzi, innej drogi nie ma. Pozwólmy Mu na to, aby dotarł przez nas do jak największej liczby osób przez naszą bezinteresowną miłość! Otrzymaliśmy bardzo dużo, dajmy w zamian choć trochę!

NIEDZIELA TRÓJCY ŚWIĘTEJ 11.06.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Normalnie 1+1+1 = 3, ale dziś, w Niedzielę Trójcy Świętej, 1+1+1 = 1!
Trójca Święta to trzy Osoby Boskie, które są jedno, najprościej wytłumaczyć to dodając do siebie trzy oddzielne płomienie, kiedy się je złączy wychodzi jeden płomień. Tak jest z Trójcą Świętą, to trzy Osoby, które stanowią jedno!

Obraz Trójcy Świętej to niewątpliwie rodzina! Kiedy dwoje ludzi staje przed ołtarzem opuszczając ojca i matkę, aby od tej pory stać się jedno. I choć pozostają zawsze sobą, to kiedy owoc ich miłości, czyli dziecko, przychodzi na świat – ono jest obrazem ich jedności, w tym dziecku stali się jedno, w tym dziecku jest mąż i żona, to dziecko to ich miłość! I znów nasze równanie zmienia się, bo 1+1=1!

Dlatego też Bóg posłał na świat Swojego Syna, aby na nowo pokazać człowiekowi co to znaczy, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże „Uczyńmy ludzi na Nasz obraz, podobnych do Nas.” Bóg przy stwarzaniu człowieka nie wypowiedział tych słów, abyśmy z wyglądu przypominali Boga, lecz byśmy poprzez miłość i wzajemną relację byli jak On.

To jest kochani bardzo ważne! Bóg stworzył świat i oddał go nam w posiadanie, nieustannie podtrzymuje go w istnieniu, posyła Swojego Syna, aby nas odkupił i wciąż przypomina nam o Swoim miłosierdziu – to wszystko dla nas, ze względu na nas! Bóg posyłając Jezusa na świat nie myślał o Sobie, Jezus składając ofiarę z siebie Samego nie myślał o Sobie, Duch Święty przychodząc w dzień Pięćdziesiątnicy również nie myślał o sobie – to wszystko z myślą o nas! Bóg jako Trójca Święta to nieustanne bycie dla kogoś, nieustanne obdarowywanie i ciągłe miłowanie!

Bóg w Trzech Osobach, zaprasza człowieka do bycia z Sobą, do życia z Sobą, zaprasza człowieka do tej miłości, którą się nieustannie kieruje względem ludzi! Bóg pragnie relacji z człowiekiem, abyśmy przenieśli ją na relację z ludźmi, a tym samym z coraz większą liczbą osób stanowili jedno! Tak, aby nasze równanie składało się z coraz większej liczby dodawanych osób, a wynik nie zmieniał się… 1+1+1+1+1+1+1+1+1……….=1!

ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO 04.06.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Działanie Ducha Świętego jest dość niebezpieczne, ponieważ zazwyczaj jest tak, że przechodzi to nasze oczekiwania, plany. Duch Święty działa jak chce i często niespodziewanie. Widzimy to dzisiaj w pierwszym czytaniu, kiedy przychodzi dość spektakularnie i widocznie. Jego przyjście wprowadza niemałe zamieszanie, popłoch i zwraca uwagę wielu. Działanie Ducha Świętego zawsze skupia ludzi, gromadzi ich w jednym miejscu czyniąc wspólnotą.

W Starym Testamencie pojawia się wątek wieży Babel, tam ludzie dogadują się, porozumiewają jednym językiem, ale wyłączają Boga, chcą Mu dorównać, w ich planach i działaniach nie ma miejsca dla Niego. Bóg postanawia pomieszać język, bo prowadził ich do zguby. A w dzisiejszym pierwszym czytaniu Duch Święty przychodzi z darem języków, aby wszyscy siebie rozumieli, aby każdy rozumiał głoszenie wielkich dzieł Bożych! Duch Święty przychodzi, aby uczynić z ludzi wspólnotę, aby jeszcze bardziej poznać ich z Bogiem. Duch Święty przychodzi zawsze z językiem miłości i każdy człowiek dzięki Jego działaniu jest w stanie się porozumieć oraz budować wspólne dzieło, którego fundamentem jest zawsze Chrystus.

Jednak Duch Święty to nie tylko spektakularne działanie, Duch Święty to również niewidoczne dla oka prowadzenie ludzi ku zbawieniu. Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi „ Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane” . Często się słyszy: „po co spowiedź, nie będę spowiadał się przed człowiekiem, powiem Bogu na modlitwie o swoich grzechach.” Jednak dzisiaj słyszymy, że jest to nakaz Jezusa, każde odpuszczenie grzechów dokonuje się za współdziałaniem Ducha Świętego, i choć nie ma żadnych spektakularnych wydarzeń to działanie Ducha Świętego jest pewne i skuteczne!

Dobrze dzisiaj zadać sobie pytanie, na ile ja znam Ducha Świętego, jak często się do Niego zwracam, czy mam z Nim jakąś relację, czy proszę Go o pomoc w decyzjach i trudnych wyborach?
Niedziela Zesłania Ducha Świętego to nie kolejne zesłanie, ale przypomnienie, że Duch Święty jest, i że kieruje Kościołem, a każdy kto będzie prosił Go o pomoc, dobrą drogą pójdzie przez życie!

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO 28.05.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak


„Jak będziesz grzeczny pójdziesz do nieba”
myślę, że te słowa większość z nas słyszała w dzieciństwie, czy nawet w młodości. Rodzice, nauczyciele, księża i inni bardzo często motywowali nas do tego, aby być dobrym, czekającą na nas za to nagrodą. Pójście do nieba było zawsze powiązane z byciem dobrym, tylko co to jest niebo i jak tam jest, żeby nas to zawsze motywowało? Powiem szczerze, że fakt pójścia do nieba nie motywował mnie aż tak dlatego, że nie wiedziałem i nadal nie wiem, jak tam jest. Wieczna radość, szczęście, brak bólu i cierpienia, i nieustanne doświadczenie miłości – aż trudno to sobie wyobrazić, i nawet jeżeli w niebie tak jest, a na pewno jest, to brak doświadczenia tego, co tam na mnie czeka, powoduje, że nie do końca staje się to dla mnie motywujące. Choć bardzo chcę się tam dostać, to nieświadomość tego, jak tam jest, nie jest dla mnie motywująca. A zatem gdzie szukać motywacji i drogi do nieba?

Dziś Pan Jezus wstępuje do nieba, opuszcza ziemię ale nie opuszcza nas! Wniebowstąpienie Pana Jezusa dla każdego wierzącego człowieka powinno być niczym innym, jak wytyczeniem szlaku życiowego. Jezus przetarł drogę, którą każdy z nas powinien przejść i wskazał nam cel tej drogi, czyli niebo. Wniebowstąpienie Jezusa to nic innego, jak wskazanie nam kierunku, w którym powinniśmy podążać przez życie.

Jak nie ustać w drodze do nieba? Ostatnio słyszałem, że chrześcijanie nie są bezinteresowni, ponieważ czynią wszystko co dobre ze względu na to, aby się dostać do nieba. Czy tak jest na pewno? Czy sama chęć dostania się do nieba wystarcza? Czy bycie dobrym tylko i wyłącznie dlatego, żeby dostać za to nagrodę wystarczy?

Wniebowstąpienie Jezusa z jednej strony nadaje kierunek naszemu życiu, ale z drugiej strony Jezus chce nam powiedzieć, że do nieba trafi każdy, kto będzie Go naśladował! Nie wystarczy być dobrym, nie wystarczy chęć pójścia do nieba, trafi tam każdy, kto będzie naśladował Chrystusa w swoim życiu! Jest to z jednej strony bardzo proste, jeżeli będziemy szli tą samą drogą co Jezus, do tego samego miejsca dojdziemy co On! Drogą jest Jezus, czyli sakramenty i modlitwa, i niebo to Jezus, bo tam na nas czeka!

Kto naśladuje Chrystusa, ten na dobrej Drodze jest i w dobrym kierunku idzie! Wtedy dobro będzie wypływać z naszego życia, a niebo stanie się naszą tęsknotą!

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA 21.05.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Doświadczenie niespełnionych obietnic to bolesne doświadczenie, z jednej strony obiecane i niedotrzymane słowo, a z drugiej strony człowiek, który przez naszą niespełnioną deklarację przeżył ogromny zawód i ból. „Nie opuszczę cię aż do śmierci…” przysięga deklarująca nas do końca życia, a jednak tak wielu po pewnym czasie zapomina co przysięgało, co obiecywało. Bywa, że obiecujemy i przysięgamy, deklarujemy się i postanawiamy różne rzeczy, a później, jak gdyby nigdy nic, po prostu wycofujemy się i zostawiamy bliźniego z niczym, tylko z pustym słowem.

Dzisiejsza Ewangelia to jedna, wielka obietnica Jezusa!! Szczególnie dziś wybrzmiewają słowa: „ Nie zostawię was sierotami”, to znaczy: nigdy nie będziecie sami, bo Ja zawsze będę przy was! Św. Augustyn pisał: Bóg jest wierny: stał się naszym dłużnikiem nie dlatego, żeby cokolwiek od nas otrzymał, lecz dlatego, że tak wielkie rzeczy nam obiecał. I to jest kochani jedna wielka prawda, że Bóg nam wiele obiecał, szczególnie to, że nigdy nas nie zostawi!

Pytanie dzisiaj jest do nas: czy my nie zostawiliśmy Boga?

Tak wiele rzeczy, trudnych momentów, sytuacji bolesnych, cierpienie, bogactwa świata, czy nawet drugi człowiek chce nas odciągnąć od Niego, chce nam Go zasłonić, tym samym oznajmić, że Boga nie ma… „Nawet jeżeli wydawało ci się, że kiedyś był, to dzisiaj już Go nie ma, opuścił cię. Jesteś sam, zdany na siebie, musisz sobie radzić, zapomnij o tym wszystkim, o całej tej miłości, przebaczeniu, o litości, walcz o swoje tak, jak inni to robią! Oszukuj, bo inni też to robią, zabijaj bo tak dzisiaj się walczy… jeżeli chcesz być szczęśliwym, musisz sobie to wypracować, twoje szczęście to to, co masz i ile masz, a nie kim jesteś, im więcej masz, tym bardziej jesteś szczęśliwy”… I wpadamy w kanał gonitwy za pozornym szczęściem i coraz większej samotności i nie dlatego, że Boga nie ma, tylko dlatego, że Go opuściliśmy.

Kim dzisiaj jestem, Siostro i Bracie? Dzieckiem Bożym, które doskonale wie, że Bóg jest przy nim dzień i noc i w każdej sytuacji życia? Czy czuję się dzisiaj jak sierota, która oddaliła się od Boga, którą być może oszukano, że Boga nie ma?

Jezus posyła nam Parakleta, tego który rodzi w nas łaskę wiary, który pozwala nam słyszeć Boże Słowo i dostrzegać Boga w kawałku chleba. Paraklet, Duch Święty, jest nam dany abyśmy nigdy nie zapomnieli, że Bóg jest zawsze z nami, obok nas, bardzo blisko! Jesteśmy bliżej Niego niż ci wszyscy ludzie, którzy w tym czasie kiedy Jezus chodził po ziemi i nauczał, mogli Go przytulić, rzucić Mu się do stóp, nawet gdyby wtedy były aparaty, mogliby sobie zrobić z Nim zdjęcie, jednak żadna z tych osób nie mogła Go przyjąć do serca i być tak blisko, jak my dziś możemy być! Oni Jezusa szukali, a my kiedy Go przyjmiemy do serca, mamy tę pewność, że jest tam, gdzie my jesteśmy, jest zawsze z nami!!

Duchu Święty spraw, abyśmy nigdy nie przestali wierzyć w to, że Jezus jest cały czas przy nas i w nas! Spraw, abyśmy potrafili słyszeć Jego głos i widzieć Jego twarz! Prosimy Ciebie Pocieszycielu nasz – umocnij naszą wiarę, byśmy kochali Boga całym sercem i dziękowali Mu za tak ogromny dar bycia Jego dzieckiem!!!

V NIEDZIELA WIELKANOCNA 14.05.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

 


Ks. Patryk Wojcieszak:

„Jestem księdzem 9 miesięcy, posługuję na parafii św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Kocham sport, pewnie po części dlatego, że jestem trochę nadpobudliwy :), ale też dlatego, że daje mi on wiele radości, a każda prawdziwa radość, przypomina mi zawsze obecność Boga pośród ludzi.
Cieszę się bardzo, że należę do Drużyny Chrystusa i dziękuję Bogu, że nie jestem w niej sam! :)”

 


Kto doświadczył miłości w swoim życiu, to wie, że spotykając osobę, którą obdarza się coraz większym uczuciem, przestają wystarczać krótkie spotkania. Naturalnie chce się z tą osobą spędzać więcej czasu, tak nam jest dobrze, że często powtarzamy, „mógłby się czas zatrzymać”, „ta chwila mogła by wiecznie trwać”. Kiedy zaczyna się kochać, spotkanie nie wystarczy, pragnie się z tą osobą być zawsze.

Gdybyśmy kochani spojrzeli na nasze życie, to miejsc, w których doświadczamy Boga, jest sporo. Każdy z nas ma takie miejsce tutaj na ziemi, które przygotował Bóg, abyśmy się z Nim spotykali. Od przyrody zaczynając, pięknych widoków gór, lasów, morza i wszystkiego co zostało przez Boga stworzone. Miejscem spotkania Boga, może być dom rodzinny, w którym doświadczaliśmy wspólnej modlitwy i wzajemnej miłości. Takim miejscem może być również drugi człowiek, autorytet, rodzic, który swoim życiem, troską o nas, zapoczątkował nowe życie w nas i pokazał nam Boga. Takim miejscem niewątpliwie jest Kościół. Jednak szczególnym miejscem jest modlitwa, która pozwala spotkać Boga niezależnie od tego, gdzie jesteśmy, modlitwa sprawia, że każde miejsce staje się miejscem spotkania Boga.

I podobnie jak z osobą, którą się kocha, po prostu przestaje wystarczać chwila spotkania, w sercu pojawia się pragnienie bycia z Bogiem, nie tylko krótkich wizyt. Dzisiaj w Ewangelii słyszymy, że Jezus idzie przygotować nam miejsce. Miejsce w niebie, tam gdzie nie będzie spotkań, czy krótkich wizyt, tylko miejsce, gdzie będziemy cały czas z Bogiem. Jezus przygotował nam miejsce bycia ze Sobą cały czas. Ziemskie spotkania z Bogiem mają rozpalić w nas miłość, która doprowadzi nas do miejsca wiecznego bycia z Panem, do chwili która stanie się wiecznością!

Często mówimy, że Eucharystia jest przedsionkiem nieba, i dużo w tym prawdy, ponieważ spotkanie Jezusa we Mszy Świętej przemienia się w bycie z Nim. Eucharystia to spotkanie Boga, które trwa do następnego spotkania, ponieważ przyjmując Jezusa do swojego serca jesteśmy ciągle z Nim, i tam gdzie my jesteśmy, jest i On, zawsze z nami, zawsze razem.

Każdy kto przygotował Bogu miejsce w swoim sercu, może być pewien, że Bóg przygotował dla niego miejsce w niebie!