NIEDZIELA ZWYKŁA 17.09.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Większość z nas zna 3 „tajemnicze” słowa: proszę, dziękuję i przepraszam. Jest jeszcze jedno ważne słowo, którego dzisiaj Jezus chce nas nauczyć, a mianowicie słowo: „wybaczam”! Piotr pyta dziś Jezusa: „ile razy ma przebaczać, czy aż siedem razy?” To znaczy będę doskonały jak wybaczę tak wiele razy?A Pan mu odpowiada, będziesz doskonały jak będziesz zawsze przebaczał!

Dzisiaj w Ewangelii widzimy jak Pan daruje dług swojemu słudze i to w takiej kwocie, że mógł by za nią sprzedać całe jego mienie. Również widzimy jak owy sługa, który dostępuje miłosierdzia swojego Pana, za nieporównywalnie mniej chce wtrącić do więzienia innego sługę, czyli kogoś, kto się od niego niczym nie różni.

Dzisiejsza przypowieść kochani mówi nam jedną bardzo ważną rzecz, że Bóg nie ma limitu w przebaczaniu, a mu ludzie tak. Bóg przebacza kiedy o to prosimy, a my przebaczamy wtedy, kiedy uważamy to za słuszne. Bóg na nasze grzechy i słabości odpowiada miłosierdziem, a my tak łatwo na słabości i grzechy innych odpowiadamy sprawiedliwością! Bóg przebacza nam cały dług i nie wraca do sprawy, a my rozdrabniamy, co ewentualnie możemy wybaczyć, a czego nie!

Jeżeli dzisiejszy sługa chciał być podobny do swojego Pana, wystarczyło przebaczyć swojemu współ-słudze. Jeżeli my kochani chcemy być prawdziwymi uczniami Chrystusa, trzeba nam Go przypominać – przebaczanie czyni nas podobnymi do Jezusa, czyni nas miłosiernymi, czyli takimi, jakim Bóg jest! I choć jest to trudne, to jednak konieczne, ponieważ jak wiemy „błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.”

Wszyscy, którzy przebaczają, przebaczenie otrzymają!

NIEDZIELA ZWYKŁA 10.09.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Kiedy byłem dzieckiem, a później młodym człowiekiem, wydawało mi się, że kiedy mówię np. rodzicom albo nauczycielom o tym, że ktoś chce zrobić coś złego – to jest to „kablowanie”. Przeświadczenie o tym, że się nie mówi o tym, co widzimy złego, albo co kto zrobił złego, bo to „donoszenie”, jest dzisiaj bardzo mocne. Jednak szybko przekonałem się, że można odróżnić „kablowanie” od mówienia prawdy w słusznej sprawie. Właśnie jako młody chłopak zostałem źle potraktowany przez jednego człowieka, który użył wobec mnie siły fizycznej, ja jednak nie chciałem „kablować” na niego, nie chciałem „donosić” na jego zachowanie, bo tak się przyjęło, takie zasady. Aż w końcu po latach, kiedy zauważyłem jak wiele zła ten człowiek wyrządził innym ludziom, i że ja wtedy mogłem interweniować i dziś wiele sytuacji nie miałoby miejsca – uświadomiłem sobie, że trzeba mówić i nie dlatego żeby donosić, czy kablować, ale żeby ratować człowieka!

Dziś Jezus mówi nam w Ewangelii, że trzeba nam walczyć o naszych braci, że trzeba nam walczyć o siebie nawzajem! Walczyć trzeba prawdą, a nie poklepywaniem po plecach. Często mówimy „nic się nie stało” nawet wtedy, kiedy faktycznie się coś stało, czujemy co innego i myślimy co innego. Nie ma co się „foszyć” w nieskończoność – ale też nie można unikać prawdy, bo to ona wyzwala i stawia nas w świetle, gdzie możemy zobaczyć jacy faktycznie jesteśmy!

Jakże trudno mówić sobie prawdę! Jak trudno jest powiedzieć faktycznie o tym co mnie boli, co jest nie w porządku… Boimy się rezultatów takiej rozmowy, boimy się reakcji drugiej strony, tylko trzeba pamiętać, że prawda to szansa na zmianę, kłamstwo to brak możliwości zauważenia czegokolwiek w swoim życiu. Kiedy mówimy prawdę, okazujemy prawdziwą miłość, bo stawiamy na szali swoje dobre imię, to czy ktoś przestanie mnie lubić, czy nawet szanować – kierujemy się dobrem drugiego człowieka, tak okazujemy, że nam naprawdę na kimś zależy!

Jednak kiedy mówimy prawdę, trzeba ją oznajmiać w imię Jezusa, to znaczy z miłością. Prawda bez miłości to walka człowieka z człowiekiem, a prawda mówiona z miłością, to walka człowieka o człowieka! Tak kochani zostaliśmy pozyskani dla nieba i tak trzeba pozyskiwać ludzi dla Boga! Aby w imię Jezusa gromadziło się jak najwięcej ludzi! Aby On sam był pośród nas, a tym samym byśmy ciągle żyli w świetle prawdy, którą jest Jezus!!!

NIEDZIELA ZWYKŁA 03.09.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Każdy z nas przeżywał, bądź dalej przeżywa, zderzenie się z planem lekcji. Nie mieliśmy na niego żadnego wpływu, po prostu dowiadywaliśmy się jak on będzie wyglądał, a tym samym jak będzie wyglądało nasze życie w szkole. I choć mógł nam się nie podobać ten plan, to jednak nikt nie protestował, trzeba było się dostosować. Z planem na życie jest trochę inaczej, mamy na niego jakiś wpływ, możemy go sobie ustalać, modyfikować, kreować, możemy z nim zrobić wszystko – jednak zdarza nam się popełniać jeden bardzo ważny błąd, który w konsekwencjach jest bolesny, a mianowicie – zapraszać Boga do naszych planów życiowych. Dlaczego błąd? Bo pytanie jest: czy mamy zapraszać Boga do naszego planu życiowego, czy zapytać Go jak ten plan powinien wyglądać?

Dziś w Ewangelii widzimy, że Piotr choć tydzień temu nazwany „opoką” dziś staje się „zawadą”, Jezus używa nawet mocniejszego zwrotu, zwraca się do Piotra słowem „szatan”, nie oznacza to jednak złego ducha tylko przeciwnika, a w tym wypadku przeciwnika planów Bożych. Piotr nie przyjmuje planu Bożego takiego, jaki został ustalony, chce go układać po swojemu, chce przedstawić Jezusowi własny plan, nie licząc się z wolą Bożą. Dlatego też Jezus używa mocnych słów, aby wstrząsnąć Piotrem i dać mu do zrozumienia, że wolę Bożą przyjmuje się, a nie zmienia; idąc za głosem Boga człowiek staje się Jego kompanem a nie zawadą – po prostu plan na nasze życie układa Bóg i ludzkie myślenie nie jest wstanie go odkryć i pojąć – tylko dzięki Bogu można zacząć ten Boży plan realizować w życiu, a przy tym być najszczęśliwszym człowiekiem.

Można by było postawić w tym miejscu pytanie: to co z naszą wolnością kiedy to Bóg ustala jak ma wyglądać nasze życie? Kochani, Bóg nas do niczego nie zmusza, i każdy kto choć trochę zaczął słuchać Bożego głosu doskonale wie, że realizowanie planu Bożego nie odbywa się na zasadzie odhaczania wykonanych zadań, ciągłego robienia tego co Bóg łaskawie sobie życzy i rezygnacji z normalnego życia. Realizowanie Bożego planu bardzo często odbywa się w dużej mierze nieświadomie, jest to piękna przygoda, która pozwala człowiekowi nieustannie odkrywać szczęście w najmniejszych rzeczach, a zarazem ta przygoda bywa trudna, bo jest to ciągła walka o prawdę!

Kto żyje według Bożego planu zostaje uczniem Jezusa! Jego przedmiotem staje się krzyż, a zajęcia są tylko praktyczne – kochać i przebaczać!!

NIEDZIELA ZWYKŁA 27.08.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Im dłużej żyjemy, tym więcej ludzi poznajemy. Można powiedzieć, że z biegiem lat przybywa nam znajomych. Jednak, choć znamy sporo ludzi to na różne sposoby. Jednych znamy ze słyszenia, innych znamy z widzenia, innych tylko kojarzymy, a innych znamy osobiście. Tych ostatnich również znamy na różne sposoby, bo można kogoś poznać i być z nim na „siema”, można kogoś poznać i chcieć go poznawać bardziej, można kogoś poznać i stać się dobrymi kumplami, a można kogoś poznać i zostać z tą osobą przyjaciółmi. Bywają i takie znajomości, które niestety po pewnym czasie okazują się bolesne i po paru latach kumplowania dochodzimy do wniosku, że kogoś w ogóle nie znamy…

Dzisiaj Jezus pyta swoich Apostołów za kogo Go mają, to znaczy, czy wiedzą z kim mają do czynienia, czy Go znają? To pytanie jest skierowane dzisiaj do nas wszystkich: czy znam Jezusa, czy wiem kim On jest? Czy znam Go tylko ze słyszenia, z katechezy, od rodziców, albo gdzieś w Kościele słyszałem; czy może znam Go z widzenia – jakieś wizerunki, obrazki, czy można film widziałem, gdzie był Jezus; może Go tylko kojarzę, dość często powtarza się „o Jezu”, więc od czasu do czasu sobie o Nim przypomnę?

Warto zadać sobie kochani dzisiaj pytanie, na ile znam Jezusa i czy poznałem Go kiedykolwiek osobiście? A jeżeli tak, to w jakiej bliskości z Nim na dzień dzisiejszy jestem? Czy jestem z Nim tylko na „witaj”, czy chcę Go wciąż poznawać, czy może jestem już z Nim w stałej relacji, a może już się z Nim zaprzyjaźniłem?

Odpowiedzią na te pytania, będzie znajomość Jezusa, to znaczy kim On dla mnie jest. Jeżeli dzisiaj kochani potrafimy odpowiedzieć kim jest Jezus i kim dla mnie jest, będziemy wiedzieli na ile Go znamy, będziemy wiedzieli w jakiej relacji z Nim jesteśmy i czy w ogóle się z Nim znamy.

Dzisiaj w Ewangelii Piotr odpowiadając na pytanie Jezusa wyznaje wiarę w Niego, a tym samym pokazuje, że wie kim jest Jezus, i że Go zna. Jezus odwzajemnia się tym samym mówiąc Piotrowi kim on jest i jakie będzie jego zadanie. Ten dialog kochani, to ogromna prawda życia duchowego – kto poznał Jezusa i wie kim On jest, pozna prawdziwego siebie, uświadamiając sobie prawdę na własny temat. Odkryje swoje powołanie, czyli zadanie jakie czeka na niego i pewność, że znając Jezusa i żyjąc z Nim w bliskości podoła temu zadaniu.

Piotr, dziś nazwany Opoką, mógł się zastanawiać mocno nad tymi słowami kiedy wyparł się Jezusa. Jednak Piotr będąc przy Jezusie, będąc na dobre i złe w relacji z Nim, staje się Opoką i każdy z nas będąc przy Jezusie będzie stawał się tym, kim nigdy by sam z siebie nie został!

NIEDZIELA ZWYKŁA 20.08.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Zdobywanie pierwszych miejsc przebiega w różny sposób. Najczęściej jest tak, że ktoś na nie po prostu zasłużył uczciwym zwycięstwem. Bywa jednak tak, że pierwsze miejsce zdobywa się dlatego, iż wygrany oszukiwał, i mimo zwycięstwa nie wygrał, i osoba która zajęła niższe miejsce wygrywa. Bywa tak na przykład w piłce nożnej, kiedy okazuje się że pierwsze drużyny w tabeli mimo najlepszych wyników, dobrej gry powinny awansować, a jednak okazuje się, że w klubie były różnego rodzaje afery i awans otrzymują drużyny z niższego szczebla.

Naród wybrany jak już sama nazwa wskazuje, jest narodem, który na samym początku miał u Boga pierwsze miejsce! Miejsce szczególne, miejsce wybrane, którego nikt nie mógł temu narodowi odebrać. I dziś w Ewangelii słyszymy jak sam Jezus mówi, że został posłany „tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” – czyli do narodu wybranego. Jednak jak doskonale wiemy, naród wybrany nie docenił tego wybrania, nie docenił tego miejsca jakie miał przed Bogiem i poprzez „niesportowe” zachowanie, czyli brak miłosierdzia stracił swoje pierwsze miejsce, które dostało się wszystkim tym, którzy byli za nim, a więc również i nam! Św. Paweł pisze o tym dziś w drugim czytaniu : „(…)ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie”. To pojednanie kochani otrzymaliśmy nie dlatego, że na nie zasłużyliśmy, tylko dlatego, że Bóg miłosiernie spojrzał na tych, którzy są za narodem wybranym, obdarzając nas miejscem wybranym, czyli miejscem przy Sobie!!

Jakże wielka powinna być nasza wdzięczność, za tak okazaną dobroć Boga wobec nas, że nie robiąc dosłownie nic, mamy przed Nim pierwsze miejsce! Miejsce, które jest miejscem wybranym, zaszczytnym!

Dziś w Ewangelii Jezus jako dobry Pasterz spotyka kobietę kananejską, która nie należy do Jego pastwiska, jest poganką. Pogan w tamtych czasach naród wybrany uważał za psów stąd ten dialog o dzieciach i szczeniętach – kobieta się nie oburza, swoją postawą ukazuje ogromną pokorę i w pewnym momencie okazuje się, że „ pies” (w oczach narodu wybranego) ma większą wiarę i miłość do Boga niż wybrane dzieci….

Trzeba nam dzisiaj kochani docenić nasze miejsce przy Bogu, i zadać sobie pytanie: na ile ja dziś w Niego wierzę i Go kocham? Często się słyszy, że ludzie niewierzący bardziej potrafią kochać, niż Ci którzy co niedzielę chodzą do Kościoła. Kościół to zagroda, w której Pan pilnuje swoich owiec. Jednak żeby się nie okazało, że większą miłość i wiarę mają Ci co są poza zagrodą, to znaczy poza Kościołem, niż my, którzy przecież mamy przed Bogiem zaszczytne miejsce, miejsce pierwsze!

NIEDZIELA ZWYKŁA 13.08.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Lato i czas wakacji myślę, że większości z nas kojarzy się z jeziorem, plażą, pływaniem, ogólnie z zabawą nad wodą. Ile przy tym radości, śmiechu i beztroskich chwil. Woda daje bardzo dużo możliwości do tego, żeby dobrze spędzić, czas, żeby się odprężyć, żeby wypocząć, żeby po prostu zaczerpnąć radości. Jeśli jednak ktoś z nas doświadczył co to znaczy tonąć, zachłysnąć się wodą, to wie, że piękne i radosne chwile w mgnieniu oka zamieniają się w przerażenie i strach. Dobra zabawa staje się bolesnym doświadczeniem.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Piotra, który z ogromnego doświadczenia duchowego, można nawet powiedzieć mistycznego momentu w swoim życiu – kroczenia po wodzie, doświadczenia cudownego i niewytłumaczalnego, które nie zdarza się często i też nie każdemu, bardzo szybko popada w stan przerażania i lęku przed śmiercią. Będąc na głębinach duchowych z Bogiem, Piotr zaczął na tych głębinach tonąć. Droga prowadząca do Jezusa, która stała się drogą cudu, w pewnym momencie okazała się drogą zagrażającą życiu. Przedziwnie, pewna droga wiary prowadząca do Jezusa w bardzo szybkim tempie stała się bolesnym doświadczeniem.

Jak to jest kochani, że czasem czujemy się tak, jakbyśmy chwycili samego Boga za nogi, a kiedy indziej jakby Go w ogóle nie było? Kroczymy drogą wiary i jest wszystko dobrze, rozumiemy i widzimy znaki Boże, a za chwilę nic nie rozumiemy, wszystko wydaje nam się trudne i skomplikowane. Jak to się dzieje ?

Piotr jest dla nas przykładem, on stracił Jezusa z oczu, bardziej skupił się na tym, że idzie po wodzie, niż w czyim kierunku podąża. Skupił się na sobie i zapomniał kto przed nim stoi. Piotr uwierzył nadto we własne siły zapominając, że kroczy po wodzie dzięki łasce Boga, dlatego pierwsza większa fala spowodowała strach i załamanie wiary. Myślę, że większość z nas odnajduje się w dzisiejszej Ewangelii, a jeżeli nie, to powinna się odnaleźć, bo jesteśmy ludźmi małej wiary. Każdy kto ma świadomość tego, jak słabym jest, nigdy nie będzie nadto liczył na własne siły, nigdy nie będzie przekonany, że to co mu wychodzi to jego zasługa, i nigdy nie będzie tracił z oczu Jezusa, bo będzie sobie zdawać sprawę z tego, że bez Jego pomocy i Jego łaski nic nie zrobi, co więcej – zaraz zacznie tonąć! A nawet jeżeli zapomnimy, to ręka Jezusa jest zawsze wyciągnięta w naszym kierunku, abyśmy na nowo mogli poczuć się bezpiecznie i doświadczyć Bożego pokoju i ciszy.

Kochani mamy to ogromne szczęście, że kiedy my dryfujemy naszymi łodziami po wzburzonych falach świata, nasz RATOWNIK chodzi po wodzie!!!

NIEDZIELA ZWYKŁA 06.08.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Każdy z nas ma miejsca swoich przemian, miejsca, w których się ona dokonuje. Może być to miejsce przemiany naszego wyglądu: fryzjer, kosmetyczka czy może solarium, może być to również miejsce przemiany naszego nastroju: basen, kino, siłownia. Bardzo cenimy sobie te miejsce naszych przemian, ponieważ lubimy zmiany, a kiedy stwierdzamy, że są to zmiany, które nam pomagają w życiu, tak zwane „pozytywne zmiany” to już w ogóle często zaglądamy do miejsc, w których się dokonuje dana przemiana. Są też takie miejsca, które zmieniły nasze życie, przemieniły nas w dosłownie innych ludzi. I choć na zewnątrz pozostaliśmy tacy sami, to nasze wnętrze doświadczyło ogromnej przemiany.

Dziś w Ewangelii Jezus przemienia się wobec swoich uczniów na górze Tabor, „przybliża się do nich i dotyka ich”, a oni wtedy wstają. Doświadczają na tej górze bliskości Boga, który ich dotyka swoją miłością, dzięki której powstają, podnoszą się i zaczynają nowe życie, życie, które przechodzi przemianę.
Gdybyśmy kochani, spojrzeli na nasze życie wiary, to większość z nas, jeśli nie każdy, ma za sobą górę Tabor, czyli miejsce, w którym doświadczył bliskości Boga, doświadczył przemiany życia. Takich miejsc w naszym życiu może być kilka, mogą być również i takie miejsca, gdzie doświadczamy przemiany drugiego człowieka, co również wpływa na naszą przemianę. Takim miejscem dla mnie ostatnio był Gutów Mały. Miejsce, w którym Fundacja Drużyna Chrystusa spędziła pięć dni z dziećmi, przy wspólnym przebywaniu z sobą, modlitwie, zabawie, zwyczajnych rozmowach, posiłkach, wyjeździe, doświadczałem przemiany serc dzieci, co udzieliło się również i mnie.

Każda góra, czyli miejsce, w którym obecny jest Bóg, jest miejscem naszych przemian. Dobrze sobie dzisiaj przypomnieć to miejsce, w którym Bóg przybliżył się do nas i dotknął nas swoją miłością. Warto wracać w miejsca, w których nas Bóg dotknął, bo być może chce uczynić to jeszcze raz. Tak jak często chodzimy do miejsc przemian naszego wyglądu czy nastroju, tak trzeba odwiedzać miejsca przemiany naszego życia. A najpewniejsze z nich to konfesjonał! Jak to jeden z księży mawiał „salon piękności i to za darmochę”.

Bóg chce nas przemieniać swoją łaską, byśmy zaczęli Go przypominać, tak abyśmy schodząc z góry mogli być dla innych Jego obliczem pełnym MIŁOŚCI I MIŁOSIERDZIA!

NIEDZIELA ZWYKŁA 30.07.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Ileż jest radości, kiedy w końcu znajdziemy w sklepie ubranie, którego szukaliśmy. Cały dzień na zakupach i nic! I wreszcie ostatni sklep i jest – wymarzona sukienka, buty czy bluza. A szczególnie jeśli coś nam „wpadło w oko”, przyszliśmy na drugi dzień i tego już nie było, ale po długich poszukiwaniach w końcu ta rzecz trafi w nasze ręce – jesteśmy prze-szczęśliwi!

Mamy w sobie coś z poszukiwaczy skarbów – dla nas bezcennych, niekoniecznie mających wartość dla innych ludzi, lecz my, żeby je mieć, nie liczymy się ani z czasem, ani z pieniędzmi – po prostu musimy je zdobyć!

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi o skarbie jakim jest życie wieczne! Skarbie, który trzeba odnaleźć i choć dany jest każdemu, to jednak nie każdy go odkrywa!

Pytanie do nas jest dzisiaj takie: czy szukam życia wiecznego, to znaczy drogi do nieba tutaj na ziemi? A jeżeli już ją znalazłem, to jaką ma dla mnie wartość? Czy jest to mój skarb? Czy tylko jakaś życiowa wiedza albo świadomość zbawienia?

Czasem kochani, jesteśmy w stanie spędzić cały dzień na zakupach szukając naszych „skarbów” i oddać za nie wszystko co mamy, a kiedy przychodzi temat wiary, Boga, życia wiecznego czy nieba, to albo się zasłaniamy brakiem czasu albo tym, że dziś ciężko wierzyć i do końca to nie wiadomo co z Tym Bogiem, czy jest, czy Go nie ma. Jednak żeby odkryć skarb, trzeba poświęcić czas i mieć przekonanie, że to czego szukam, na pewno istnieje!!!

Każdy kto odkrył w swoim życiu SKARB, którym jest Bóg, doskonale wie, że odkrył WSZYSTKO! Dla takiego SKARBU człowiek jest wstanie poświęcić wszystko, ponieważ doskonale wie, jaką ON ma wartość! Mając ten SKARB wszystko inne dopiero nabiera prawdziwych wartości, bez NIEGO szukać będziemy całe życie…

Jeżeli odnaleźliśmy w swoim życiu prawdziwy SKARB, trzeba Go głęboko ukryć w sercu i Go strzec! Trzeba czuwać! Wiarę w Boga strzeże się poprzez stałą modlitwę i życie sakramentami! Jeżeli w taki sposób będziemy pielęgnować nasz SKARB, to możemy być pewni, że już tu na ziemi idziemy szlakiem, który prowadzi do nieba. I choć bywa to trudny szlak, stromy i niebezpieczny, to jednak prowadzący do radości, a ten chwilowy trud stanie się Wiecznym Szczęściem!

NIEDZIELA ZWYKŁA 23.07.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Wiara w Boga to ogromna łaska i przywilej, ale czasem o tym zapominamy i wydaje nam się, że wiara w Boga, że chodzenie do kościoła, że się modlę, czyni mnie kimś lepszym od innych. Często też wydaje nam się, że jeżeli już wierzymy, to nam się coś należy… Powinienem żyć w dostatku, w mojej rodzinie powinno panować zdrowie, ład i bezpieczeństwo, ogólnie z racji tego, że wierzę wszystko w moim życiu powinno być dobrze i jak najlepiej. Wielkie rozczarowanie przychodzi wtedy, kiedy jest inaczej, kiedy pojawia się, cierpienie, ból czy trudne sytuacje, które stawiają całą rodzinę w próbie wiary. Jednak trudniejsze bywa to, gdy widzimy ludzi, którzy z wiarą nie mają nic wspólnego, w Boga nie wierzą, a nawet negują Jego istnienie i im się wszystko pięknie układa, mają dużo pieniędzy, wyglądają na szczęśliwych, a problemy się ich nie tykają.

Wtedy naturalnie pojawia się pytanie: jak to? Dlaczego tak jest? To NIESPRAWIEDLIWE!! Przecież modlę się, chodzę do kościoła, nikomu krzywdy nie robię, jestem dobry dla ludzi i w zamian za to jest mi ciężko, cierpię i jeszcze jest pod górkę, a Ci, którzy w Boga nie wierzą, mają wszystko, co tylko zechcą, prowadzą życie beztroskie i o nic się nie muszą martwić.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi dlaczego tak jest: „Pozwólcie obojgu róść, aż do żniwa”.
Pszenica, o której mowa to ludzie prawdziwej wiary, którzy nie są tylko suchym badylem, który czerpie z ziemi, ze słońca i z tych, którzy są obok, ale jest kłosem posiadającym wiele ziaren, który w swoim czasie wydaje plon – jeżeli widzieliśmy kiedyś zboże, to doskonale widać, jak ugina się pod ciężarem ziaren, ten ciężar to przyszły owoc. A chwast to ludzie, którzy tylko biorą, którzy nie doznają żadnych trudności i ciężarów, bo to co mają, mają kosztem innych. Jeżeli widzieliśmy kiedyś chwast, to razu widać, że on żadnego ciężaru nie dźwiga, jest lekki, zawsze prosty i tylko rośnie.

I choć może nam się wydawać, że to jest niesprawiedliwe, to trzeba nam pamiętać, że na sprawiedliwość Bożą przyjdzie czas, kiedy będzie koniec świata, albo dla kogoś będzie koniec życia, czas na ziemi, to czas MIŁOSIERDZIA, a nie sprawiedliwości. Bóg pozwala aby Jego pszenica rosła i aby rosły i chwasty – bo Bóg kocha i pszenicę i chwasty. Ciężar, który nosi pszenica, to nasiona czyli życie dla innych pszenic, oraz przyszłe szczęście – niebo. Chwast jest lekką rośliną, która żyje tylko dla siebie i nie pozostawia po sobie żadnego śladu. I choć chwast prowadzi beztroskie życie, to jego życie zakończy się tutaj na ziemi, a dla pszenicy, po jej trudach i znoszonych ciężarach, przygotowane jest BEZTROSKIE ŻYCIE WIECZNE!

NIEDZIELA ZWYKŁA 16.07.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

 

Większość z nas co tydzień bywa w kościele, co tydzień słucha kazania, co tydzień słucha Słowa Bożego i jak najbardziej jest to postawa godna uznania, ponieważ jest to postawa człowieka wiary. Jednak jak wygląda nasza postawa w kościele, co mną kieruje, że do tego kościoła przychodzę? Czy dziś wystarczy tylko w tym kościele się pojawić? A co zostaje w moim sercu kiedy z tego kościoła po niecałej godzinie wychodzę?

Dużo pytań. Jednak kochani są to pytania bardzo ważne, bo kiedy już do tego kościoła wybieramy się, to dobrze byłoby wiedzieć po co. Czy przychodzę i czekam czy mnie dzisiaj zaskoczą, czy może będzie ciekawe kazanie, jak zostanie odprawiona Msza Święta? Niestety, bardzo często jest tak, że przychodząc do kościoła po prostu oczekujemy na „coś”, co nas zaciekawi, zainteresuje. I bycie nasze w kościele przypomina przychodzenie na przedstawienie, na jakiś pokaz, na sztukę, gdzie być może jest Najważniejszy, ale my tylko obserwujemy.

Kochani, jaki jest nasz wkład w dzisiejszą Eucharystię? Gdybyśmy spojrzeli na Pana Jezusa, który przychodzi w czasie Mszy Świętej tak jak i my przychodzimy, to On daje z siebie wszystko, bo daje Siebie Samego! A my co dajemy? Jaki kochani jest nasz wkład w niedzielną Mszę Świętą? Czy staram się ze Słowem Bożym, które będzie czytane podczas Mszy Świętej, zapoznać wcześniej w domu, aby nie skupiać się później na tym, jak Ono brzmi, tylko zrozumieć, co Bóg mówi do mnie? Czy przychodzę do Kościoła na ostatnią chwilę, czy tak, aby zdołać jeszcze choć trochę wyciszyć serce i wzbudzić intencje w jakich chcę się modlić?

Dziś Jezus mówi: „dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc nie widzą, i słuchając nie słyszą, ani nie rozumieją.” Jezus mówi tak dlatego, że my przychodzimy nieprzygotowani na to co On chce nam powiedzieć, niechętni aby cokolwiek usłyszeć i zrozumieć.

Kochani, jaką glebą dziś jestem? A jaką glebą chcę być? Czy staram się uprawiać glebę, którą jest serce tak, abym rozumiał, słyszał i zachował to co Bóg mówi do mnie – szczególnie w czasie Mszy Świętej? Czy zależy mi na tej glebie? A może bywam bardzo często ptakiem, który wydziobuje to, co inni dostają, albo cierniami, które zagłuszają to, co w sercach innych zakiełkowało?

Dobrze jest odpowiedzieć dzisiaj sobie na te pytania, ponieważ Bóg przychodząc do naszych serc daje nam wszystko. Przychodzi zawsze przygotowany i chce, abyśmy wydawali WIELKIE PLONY MIŁOŚCI, jednak bez naszej współpracy – Bóg nic uczynić nie zdoła.

Niech dzisiejsze spotkanie z Bogiem, będzie przygotowane tak, aby nasze serca stały się glebą gotową na przyjmowanie ziarna Słowa Bożego, które wydając plony nakarmi nas i tych, których kochamy i którzy tego potrzebują!!!