Archiwum autora: Administrator DCH

IV NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV Niedziela Wielkanocna

(J 10, 11-18)

Każdy człowiek na poszczególnych etapach swojego życia ma jakąś rolę do wypełnienia, po prostu kimś jest. Na początku jesteśmy dziećmi, ale z czasem stajemy się rodzicami, jesteśmy uczniami, a po jakimś czasie stajemy się wychowawcami, uczymy się zawodu będąc praktykantami, a z biegiem czasu stajemy się fachowcami. Dojrzewamy i dorastamy do różnych funkcji i ról w naszym życiu, nikt nie staje się „kimś” od razu.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi o sobie, że jest Pasterzem, Dobrym Pasterzem, który zna Swoje owce, a Jego owce Go znają. Gdybyśmy dobrze, znali Pismo Święte od razu rzuciłoby nam się w oczy, że raz Jezus przedstawiany jest jako Pasterz, a raz jako Owca, Baranek. Pasterz, czyli Jezus zna Swoje owce – bo stał się jedną z nich!

Często mówimy: „zapomniał wół, jak cielęciem był” – można by było powiedzieć: „zapomniał pasterz, jak owieczką był”. Zapominamy często, że byliśmy kiedyś dziećmi, zapominamy, że byliśmy młodzi, że też musieliśmy się wielu rzeczy nauczyć, żeby móc dzisiaj pracować w danym zawodzie. Zapominamy, bardzo często o tym, że był taki czas, że też czegoś nie potrafiliśmy, że też czegoś nie rozumieliśmy, że też grzeszyliśmy, że też źle żyliśmy. Często stając się pasterzem zapominamy o tym, że byliśmy owcami, które też błądziły i nic nie umiały.

Jezus będąc Dobrym Pasterzem zna Swoje owce, bo staje się jedną z nich, nie ze względu na grzech czy słabości, ale ze względu na życie! Jezus jest Dobrym Pasterzem, bo zna życie i to na co narażone są owce i co je spotyka, z czym się zmagają i o co walczą! Jezus jest Dobrym Pasterzem, bo towarzyszy owcom w ich codziennym życiu i im pomaga, jest z nimi zawsze!

Każdy z nas dziś jest kimś, to znaczy ma jakąś rolę: męża, ucznia, studenta, kierowcy, nauczyciela, policjanta, strażaka - i albo jesteśmy dobrymi mężami, uczniami, studentami, kierowcami, nauczycielami, policjantami, strażakami – albo jesteśmy tylko najemnikami, którzy muszą odgrywać role, nigdy nie stając się dobrymi…

Dobry Pasterz nigdy nie zapomina kim był, ale również to co robi, robi z miłością i pasją! Można być najemnikiem, który za pieniądze, pochwały, nagrody, awans, karierę zrobi wszystko i będzie w tym najlepszy, ale nigdy nie będzie Dobrym Pasterzem, bo wycofa się w sytuacji, gdzie nie będzie żadnego zysku, a przyjdzie się poświecić.

Jezus jest Dobrym Pasterzem, bo stając się Owcą oddał życie za Swoje owce!

III NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III Niedziela Wielkanocna

(Łk 24, 35-48)

Bywa, że uczestnicząc w różnych rozmowach nie zawsze skupiamy się na tym, o czym jest mowa, chyba że temat dotyczy nas, albo czegoś, co nas interesuje, bądź pośrednio będzie na nas wpływać. Słuchamy jak nas chwalą, jak mówi się o rzeczach miłych i przyjemnych, jak wspomina się chwile radosne. Nie chcemy słyszeć o rzeczach bolesnych, zaraz wyłączamy się z rozmowy gdy temat staje się trudny, gdy porusza się kwestię choroby, czy nieodpowiedniego zachowania.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus Zmartwychwstały staje pośród swoich uczniów, którzy nie dowierzają, że to jest On. Przypomina im tak na dobrą sprawę to wszystko, co już im wcześniej mówił – jednak oni wtedy nie chcieli słyszeć ani o męce,ani o śmierci.

Wszystko było dobrze i pięknie, bo Jezus czynił cuda, przemawiał z mocą do ludzi, wyrzucał złe duchy, także i apostołowie to czynili , kiedy Jezus dał im taką władzę. Lecz kiedy w tym wszystkim Jezus wspominał o tym, że maja Go ukrzyżować i że zmartwychwstanie - nie docierało to do Jego uczniów…I dzisiaj, kiedy pojawia się pośród nich, znów im tę prawdę przypomina.

Dzisiejsza postawa apostołów jest dla nas lekcją, że czasem pośród różnych wydarzeń trudne treści i sytuacje mogą być kluczowe w naszym życiu i niekoniecznie już, lecz w przyszłości. To, czego byśmy najchętniej w życiu uniknęli, okazuje się w przyszłości najważniejszym i najowocniejszym doświadczeniem.

Kiedy piszę te słowa, przypomina mi się moja sytuacja z życia, kiedy musiałem opuścić seminarium z różnych powodów i przez rok doświadczyłem bardzo dużo cierpienia, bólu i też niezrozumienia danej sytuacji, w której się znalazłem i na tamten czas nie potrafiłem dostrzec w tym wszystkim Boga. Kiedy się wszystko uspokoiło i wróciłem do seminarium, uświadomiłem sobie, że to co przeżyłem , dokonało we mnie tak wiele, że ciągle odkrywam co się jeszcze ze mną stało w tamtym czasie. W tamtym momencie nikomu bym nie życzył takiej sytuacji, a dziś uważam, że dobrze byłoby, gdyby każdy ją przeżył.

Bóg wie wszystko, a my wszystko poznajemy w czasie i często się zdarza, że czegoś nie rozumiemy, coś nas przytłacza, załamuje, dobija i wydaje nam się, że to koniec, że Boga nie ma – a tutaj okazuje się, że Pan miał nad wszystkim kontrolę i doskonale wszystko wiedział. A my w swoim niedowiarstwie i małości przestaliśmy ufać i wierzyć. Jezus Zmartwychwstał i jest Panem wszystkiego – cokolwiek oddasz Mu pod władanie, On się tym zajmie, ale na Swój sposób – którego możesz teraz nie rozumieć, ale później zrozumiesz…

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

(J 20, 19-31)

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Kraków Łagiewniki
fot. ks. Józef Gwóźdź, SVD - o niezwykłej drodze misyjnej po krajach Ameryki Środkowej "PADRE JOSÉ" można przeczytać na jego stronie: ww.misjapanama.pl


 

Nie wystarczy nam słowo „kocham”, jeżeli tej miłości nie dostrzegamy na co dzień. Potrzebujemy słyszeć, że jesteśmy kochani, ale przede wszystkim potrzebujemy tej miłości doświadczać każdego dnia. Potrzebujemy dowodów na to, że ktoś, kto mówi nam, że nas kocha, mówi prawdę i że faktycznie tak jest.

Dzisiejsza Ewangelia, mówi o jednym wielkim dowodzie miłości Boga do człowieka. Jezus nie poprzestał na Słowach, ale „udowodnił”, że naprawdę nas kocha! Oddał życie i zmartwychwstał, i kiedy ukazuje się uczniom przynosi im pokój! Jednak Tomasz nie widzi Jezusa i potrzebuje takiego samego dowodu jaki otrzymali pozostali uczniowie.

Nazywamy Tomasza niewiernym – a on chciał dowodów na to, że Jezus zmartwychwstał, chciał dowodów miłości! Jak można mieć do niego pretensje, przecież każdy z nas tych dowodów potrzebuje, ponieważ w zetknięciu z nimi stajemy się ludźmi wiary! Bez tych dowodów, bez doświadczenia miłości Boga – nawet najpiękniejsza świadectwa i oglądane cuda mogą nie ruszyć serca. Dlatego tak ważne jest osobiście doświadczyć, że Jezus zmartwychwstał poprzez dowód miłości, który nasz Pan pozostawił dla każdego.

Kiedy Jezus przychodzi do uczniów, tchnął na nich, aby w Jego imię i Jego mocą odpuszczali grzechy – to znaczy nie tylko mówili, że Bóg kocha – ale przede wszystkim dawali temu dowód w odpuszczaniu grzechów!

Niedziela Miłosierdzia – przypomina nam, często niedowiarkom, że Boże Miłosierdzie jest największym dowodem na to, że Bóg jest, że Zmartwychwstał, i że nas bardzo, bardzo mocno kocha! I każdy kto potrzebuje dowodów miłości, otrzyma je w konfesjonale!

ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

(J 20, 1-9)

Klucze w naszym życiu odgrywają bardzo ważną rolę, bez nich nie dostalibyśmy się tam gdzie chcielibyśmy wejść. Tak samo znajomość hasła, pinu czy jakiegokolwiek kodu, który umożliwiłby nam transakcję, która jest niezbędna! Tym również charakteryzuje się dzisiejsza matura z języka polskiego, bez zastosowania klucza można nie zrozumieć, nie rozwiązać, a w konsekwencji - nie zdać egzaminu dojrzałości.

Za nami Wielki Post, Wielki Tydzień, Triduum Paschalne – jak zrozumieć to wszystko, co się stało, jak pojąć te wszystkie wydarzenia, których było tak dużo? Samo Triduum Paschalne obfitowało w tyle treści, znaków, symboli – w pewnym momencie można było się pogubić, albo zatrzymać na jednym i dalej nie ruszyć – a zwieńczeniem wszystkiego staje się pusty grób.

Jeżeli chcemy wszystko zrozumieć tak, jak powinniśmy - naszym kluczem powinien być Jezus Chrystus! Jego Osoba, staje się zrozumieniem wszystkiego, co zostało pokazane, przedstawione, odśpiewane, przeczytane. Szczególnie Triduum Paschalne, w tym liturgia Słowa z Wigilii Paschalnej, gdzie od samego stworzenia świata, aż po pusty grób – dosłownie wszystko zapowiada i przygotowuje na przyjście Mesjasza, naszego Wybawcy!

Jeżeli uświadomimy sobie, że cała historia ukierunkowana jest na nasze zbawienie i odkupienie, że w centrum całych wydarzeń jesteśmy my jako umiłowani prze Boga – zachwycimy się bardzo tym, ile Bóg uczynił, abyśmy byli wolni od grzechu i zdolni do osiągnięcia życia wiecznego!
Pusty Grób – mówi nam o pełni zbawienia! Jezusa już tam nie ma, jest tam, gdzie my jesteśmy i gdzie dostać się powinniśmy! Bóg nie umawia się z uczniami na spotkanie w grobie, lecz na spotkanie w Galilei, bo tam będzie na nich czekał - w grobie Go nie ma! Jezus nie chce byśmy Go szukali w grobie, On czeka na nas całkiem gdzie indziej, jeżeli Zmartwychwstał, a to jest pewne – to czeka na nas w umówionym miejscu! Każdy ma swoją Galileę, gdzie Jezus na niego czeka!

Pan Zmartwychwstał! Prawdziwie Zmartwychwstał !!! +

NIEDZIELA PALMOWA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Niedziela Palmowa

(Mk 11, 1-10)

Niedziela Palmowa w parafiach różnie wygląda. Choć kolor szat liturgicznych wszędzie będzie ten sam, Ewangelia również będzie wszędzie ta sama, jednak obchody tej niedzieli będą się od siebie różniły. I nie dlatego, że w jednym kościele palmy będą mniejsze, a drugim większe, że w jednym będą ładniejsze a gdzie indziej brzydsze – tylko, że palma może przysłonić Chrystusa! I zamiast skupić się na Męce Pańskiej – zastanawiamy się i skupiamy na tym kto wygra konkurs na najładniejszą palmę!

Kochani, niestety tak jest, że Niedziela Palmowa, stała się rewią palm, a w coraz większej ilość parafii po odczytaniu Ewangelii, w której Jezus oddaje życie, czekamy na rozstrzygnięcie konkursu na największa i najładniejszą palmę…

A przecież nie o palmy tutaj chodzi.

Bardzo łatwo jest przestawić akcenty. W delikatny i subtelny sposób miejsce Jezusa może zająć palma, której znaczenie i symbol nie ma już większego znaczenia.

Ważne jest kochani, aby sobie mocno uświadomić, dziś szczególnie, że Ci którzy trzymali palmy w rękach krzycząc: „Hosanna Królowi Dawida”, po krótkim czasie podnosili głos: „ukrzyżuj Go”! Ci sami ludzie, którzy tak tłumnie i radośnie trzymając w rękach palmy witali wjeżdżającego Jezusa do Jerozolimy, krzyczeli „precz z Nim, na krzyż”!

Dzisiejsza Niedziela Palmowa, winna nam uświadomić, że palma którą trzymam w rękach nie może przysłonić mi Jezusa, ona ma mi uświadamiać, że jestem człowiekiem słabym, który raz klęczy wyznając Jezusowi miłość, a innym razem, po niedługiej chwili, swoimi grzechami rani Jezusa.

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

V Niedziela Wielkiego Postu

(J 12, 20-33)

Zdarza się, że proszą nas o przysługę, abyśmy w czymś pomogli, czy coś zrobili. I albo mamy możliwość i chętnie pomagamy, albo niestety musimy odmówić, ponieważ nie potrafimy pomóc, bądź nie mamy czasu albo po prostu nie chcemy. Różnie to w naszym życiu wygląda z pomaganiem innym, czy nawet z prośbą o pomoc z naszej strony.

Dzisiaj w Ewangelii słyszymy jak niektórzy Grecy proszą Filipa o przysługę, aby pokazał im Jezusa. Proszą go, bo wiedzą, że Filip może im pomóc – czyli że on sam wie Kim jest Jezus i gdzie On jest. Wyobraźmy sobie kochani, że wychodzimy dzisiaj z kościoła i ktoś, kto by nas spotkał, pomyślałby - podobnie jak Ci Grecy, że znamy Jezusa i poprosiłby nas o przysługę, abyśmy pokazali mu Jezusa. Jaka by była nasza reakcja? Co byśmy zrobili?

Dzisiejsza Ewangelia skłania nas do pytania: czy bylibyśmy w stanie wskazać na Jezusa? Pokazać Go innym? Czy na prośbę: „chcemy ujrzeć Jezusa” potrafilibyśmy pomóc?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba sprawdzić na ile osobiście znam Jezusa, co ja w ogóle o Nim wiem, czy moje bycie w Kościele przyczynia się do tego, że ja Go coraz bardziej znam i wiem gdzie Go szukać? Czy mam takie miejsca, w których spotykam Boga?

Doskonale wiemy, że poznajemy kogoś wtedy, gdy z nim przebywamy w różnych chwilach i momentach naszego życia. Dostrzegamy w tej osobie zalety i wady, jesteśmy w stanie stwierdzić, czy się dogadujemy z daną osobą, czy też nie. I kiedy mielibyśmy stwierdzić kim ta osoba jest, powiedzielibyśmy to, czego doświadczyliśmy i przeżyliśmy na przestrzeni jakiegoś wspólnie przeżytego czasu.

Gdybyśmy mieli pomóc tym, którzy pytają o Jezusa, pomoglibyśmy tylko wtedy, gdybyśmy sami przebywali z Jezusem i znali Go z własnego doświadczenia życiowego. Grecy przyszli do świątyni oddać chwałę Bogu i pytali o Jezusa, my również przychodzimy do Kościoła mogąc w ogóle Jezusa nie znać, co więcej nigdy o Niego nie zapytać!

Jezus chce się dawać poznać każdemu, kto tego pragnie! Jeżeli chcemy Go ujrzeć, trzeba pytać o Niego, jak również się Nim dzielić, aby każdy miał szansę spotkać Boga w swoim życiu!

LAETARE


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV Niedziela Wielkiego Postu

(J 3, 14-21)

Żeby dostać się na wybrane studia, albo zagrać w pierwszoligowej drużynie, czy postawić dom, trzeba spełnić niejedno wymaganie. Kiedy obieramy sobie jakiś cel, doskonale wiemy, że będzie nas on kosztował niemało sił czy nawet pieniędzy, jednak jeżeli jest on dla nas ważny, jesteśmy w stanie spełnić wszystkie wytyczne, aby cel osiągnąć, by zdobyć to, co chcemy.

Dzisiaj w Ewangelii słyszymy, że aby dostać się do nieba, aby nie zginąć tylko mieć życie wieczne, trzeba spełnić ważny warunek: wierzyć w Jezusa Chrystusa! Tekst dzisiejszej Ewangelii przypomina nam o tym, aż trzy razy.

Słowa z dzisiejszej Ewangelii skłaniają nas do pytania o naszą wiarę, o stan naszej wiary, czy my, jako ludzie deklarujący się jako wierzący spełniamy warunek, o którym mowa w Ewangelii? Większość z nas, jak nie wszyscy, odpowiedzielibyśmy jednogłośnie, że jesteśmy ludźmi wierzącymi, ale gdyby nam przyszło zbadać stan naszej wiary, albo jej poziom, byłoby już ciężej… Doskonale wiemy, że kiedy stawiamy sobie cel, to nie można tylko trochę spełniać wymagań – trzeba je spełniać na max, aby cel osiągnąć. Jeżeli na czymś nam zależy, nie można tylko trochę się starać, bądź połowicznie trudzić – trzeba angażować całego siebie.

Jeżeli chodzi o życie wieczne, jest podobnie – nie wystarczy powiedzieć, że jest się człowiekiem wierzącym, trzeba walczyć o niebo, o życie wieczne angażując całą swoją osobę – siły, czas, chęci, talenty, umiejętności! Niebo to cel ruchomy, nie można stać w miejscu, aby go osiągnąć, trzeba ciągle iść na przód, nieustannie sprawdzać stan swojej wiary, czuwać nad nią i ją pielęgnować! Od wiary będzie zależeć nasze życie wieczne, bądź jego brak. Troska o wiarę dziś jest inwestycją w życie wieczne w przyszłości, czasem nie zastanawiamy się nad tym, bo konsekwencje nie dotykają nas już, jednak nie oznacza to, że konsekwencje braku wiary się nie pojawią – pojawią, ale wtedy, kiedy niestety nie będziemy mogli już nic zrobić…

Troska o wiarę, to troska o życie wieczne, nie tylko nasze, bo droga którą podążamy, staje się również ważnym celem dla tych, których kochamy i kiedy walczymy o wiarę, walczymy również o wiarę w naszej rodzinie, pośród przyjaciół, znajomych, po prostu wszędzie, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”!

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(J 2, 13-25)

Czasem jak oglądamy stare zdjęcia, dopiero wtedy zauważamy jak wiele się zmieniło. Począwszy od wyglądu nas samych, naszych bliskich, ale również miejsc czy jakichkolwiek rzeczy. Czas wpływa na zmianę wyglądu nie tylko ludzi ale również tego wszystkiego co nas otacza. Na takie zmiany nie mamy wpływu. Jednak są takie zmiany, których sami chcemy, których sami dokonujemy. Fryzjer, kosmetyczka, zmiana wyglądu auta, czy remont mieszkania.

Dzisiaj w Ewangelii widzimy jak Jezus reaguje na zmiany, które zastał w świątyni. Zmiany, które w pewnym momencie ze świętego miejsca uczyniły targowisko , czyli nie tylko zmieniły charakter miejsca, ale nade wszystko zmieniły podejście ludzi do świętości.

Dzisiejsze Słowa Jezusa „z domu mego Ojca nie róbcie targowiska” rzutują również na zmiany w naszym życiu. Tu już nie chodzi o zmianę naszego wyglądu czy zmiany wystroju naszych domów, tylko o zmianę naszego podejścia do świętości! Czy z rzeczy świętych nie zrobiliśmy targowiska? Nie chodzi już tylko o Kościół, ale o wszystko co święte. A świętością jest rodzina, relacje międzyludzkie, godność człowieka, prawo do życia, zasady moralne! Wiele dziś świętości w naszym społecznym życiu, które stały się targowiskiem. One wpłynęły na naszą zmianę myślenia, na naszą zmianę w postępowaniu.

Dobrze jest zadać sobie dzisiaj pytanie: ile we mnie targowiska, a ile świętości? Jakie zmiany się dokonały przez ostatnie lata we mnie i co one spowodowały. Czy myślę tak, jak kiedyś czy wręcz przeciwnie? Czy bronię świętości czy rozmieniło się wszystko na drobne?

Pierwsze czytanie mówi nam o Bożych przykazaniach i może wręcz przerażać ilość i srogość tekstu.0 Jednak przykazania Boże, zasady i dobrze funkcjonujące prawo są niejako strażnikiem świętości w naszym życiu! Chronią przed zmianą myślenia i nie pozwalają nam ze świętości uczynić targowiska! Wiele zmian dokonało się nieświadomie, dlatego tak ważna jest nieustanna troska o świętości najpierw swoje życia! Jeżeli będziemy walczyć i starać się być świętymi, nigdy świętości nie zamienimy na targowisko. A jeżeli dziś świętość stała się dla nas targowiskiem, to dlatego, że tak niestety wygląda nasze serce…

Czas Wielkiego Postu, to czas powrotu do świętości. Jezus chce powywracać wszystko co czyni nasze serce targowiskiem, aby znów na nowo stało się miejscem świętym, w którym Bóg będzie uwielbiony!

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mk 9,2-10)

Bardzo często trudne doświadczenia życiowe są stawiane za dowód na nie istnienie Boga. Często się słyszy, że gdyby Bóg istniał, nie dopuściłby do takiego czy innego wydarzenia; gdyby Bóg istniał, nie cierpiałyby niewinne osoby; gdyby Bóg istniał, nie byłoby tyle bólu na ziemi. A gdyby jeszcze taki człowiek przeczytał początek pierwszego czytania z dzisiejszej liturgii Słowa, to już w ogóle byłby przekonany o swojej racji.

A co dziś liturgia Słowa chce nam przekazać? A na przykład to, że Bóg jest bardzo dobrym pedagogiem i chce nas wychowywać do dojrzałości w wierze! Bóg poprzez różne doświadczenia życiowe chce bardziej o Sobie dać znać – a my czasem odbieramy to, jako dowód na nie istnienie Boga, czy dowód na milczenie Boga!

Potwierdza to dramaturgia pierwszego czytania: Abraham ofiarowanego syna ma oddać Bogu składając go w ofierze – czyli zabijając go własnymi rękoma. Cóż za trud, a zarazem jaka sprzeczność – Bóg daje mu obiecanego potomka, a później domaga się oddania go… Cała sytuacja nie zmierza do śmierci Izaaka, choć mogło by się nam tak wydawać – wszystko rozgrywa się między Bogiem a Abrahamem. Nie śmierć Izaaka jest tutaj ważna, ale postawa Abrahama, Bóg nie chce śmierci jego syna. Chce wychować Abrahama do postawy ufności, zawierzenia i totalnego posłuszeństwa! Poprzez trudne doświadczenie życiowe, Bóg jako najlepszy pedagog kształtuje w Abrahamie żywą wiarę, która jeszcze bardziej kieruje serce Abrahama ku Bogu. To, co dla wielu mogłoby wydawać się czymś, co nie powinno mieć miejsca, czymś, co zbuntowałoby serce przeciwko Bogu – dla Abrahama jest lekcją doświadczenia obecności Boga!

Podobna sytuacja pojawia się w Ewangelii, kiedy Jezus przemienia się wobec uczniów – to przyjemne doświadczenie również wychowuje uczniów, kształtując w nich żywą wiarę.
Dwa doświadczenia jedno przyjemne, drugie trudne i bolesne wychowują do wiary, do większej wiary! W naszym życiu jest bardzo podobnie, nie tylko to co dobre mówi nam o tym, że Bóg jest z nami - trudne doświadczenia również są tego dowodem. I choć na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że prowadzą one do tragedii - to przeżywane z wiarą pozwalają nam dostrzec w tym wszystkim troskę Boga o nasze serce i pogłębić relację z Nim!

Bóg jest najlepszym pedagogiem, który wychowuję nie tylko teorią – bo kiedy przyszedł czas, aby poświęcić swojego Syna, nie cofnął ręki - ukazując w ten sposób ogromną MIŁOŚĆ do nas! Bóg - Wychowawca najpierw dał przykład miłości, a później zaczął uczyć miłości – jeżeli tylko Mu zaufamy, wszystko zawierzymy i będziemy posłuszni, doświadczymy przemiany naszych serc! Serc, które będą potrafiły dostrzec Boga w okrzykniętym złoczyńcą na krzyżu…

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

-  zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mk 1 ,  12-15)

Zajmowanie się wieloma rzeczami naraz, bardzo często skutkuje tym, że żadnej z tych rzeczy nie zrobimy na 100% dlatego, że w tym samym momencie nasza uwaga, siły, całe skupienie było zwrócone na wiele rzeczy, a nie na jedną. I choć czasem twierdzimy, że można niektóre obowiązki czy czynności pogodzić ze sobą, to jednak jeżeli chodzi o sprawy ważne, nie bagatelizujemy ich i całymi sobą się nimi zajmujemy.

Dzisiaj Ewangelia mówi nam, że Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Jezus zostawia wszystko i wszystkich, aby móc skupić się na tym, gdzie jest i co go czeka, aby całą swoją uwagę poświęcić temu co się będzie w danej chwili dziać.

Ta krótka Ewangelia w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu mówi nam o tym, że my również winniśmy pozwolić wyprowadzić się na pustynię, to znaczy pozwolić Duchowi Świętemu wprowadzić siebie w Wielki Post! Jeżeli uważamy siebie za ludzi wiary, to dla każdego z nas Wielki Post jest czasem bardzo ważnym, którego nie można zaniedbać czy bagatelizować. Więc jeżeli tak jest i chcemy dobrze przeżyć ten czas, trzeba nam całą naszą uwagę, siły i skupienie zwrócić na Wielki Post! Tak jak Jezus, który spędza 40 dni na pustyni pozbawiony tego, co nie sprzyja skupieniu, tak i my winniśmy pozostawić w tym czasie wszystko to, co może nam przeszkodzić przeżyć dobrze ten czas!

Boimy się pustyni, bo tam nic nie ma. Jednak tylko w takich warunkach można stwierdzić co dla nas jest tak naprawdę ważne w życiu i czego pragniemy w głębi serca! Czas pustyni to czas odkrywania siebie i odnajdywania drogi do Boga. Czas pustyni to czas, w którym rezygnujemy z tego co mamy, aby posiąść to czego pragniemy!

Dlatego Wielki Post jest czasem rezygnacji, aby dostrzec to czego w głębi serca pragniemy i wytrwale, w trudach i zmaganiach móc to zdobyć! Choć na pustyni nic nie ma – jest tam Jezus, który pomaga, dodaje odwagi i sił byśmy wraz z Nim przeżyli 40 dni odosobnienia, dzięki którym nasze serce doświadczy przemiany i nabędzie kolejnych wartości i cnót!

Wielki Post to czas pustyni, w którym nikt nam nic nie odbiera, tylko my sami zostawiamy to, co może nam przeszkodzić oraz utrudnić skupienie się nad wydarzeniami, które choć trudne i bolesne to jednak mają moc i cel zmienić nasze życie!