Archiwum autora: Adminka DCH

III NIEDZIELA WIELKANOCNA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III NIEDZIELA WIELKANOCNA |(J 21,1-19)

Bywa, że czasem kiedy znajdujemy się w jakimś miejscu, w jakieś sytuacji wydaje nam się, że już tu kiedyś byliśmy, albo że ta sytuacja już kiedyś miała miejsce, tak jak byśmy już wcześniej to wszystko przeżyli w czym bierzemy udział właśnie teraz. Niektórzy takie zjawisko nazywają „Déjà vu” – przeżywanie tego samego momentu życiowego jeszcze raz.

Gdyby Piotr apostoł znał takie zjawisko jak Déjà vu, to w dzisiejszej scenie z Ewangelii mógłby właśnie powiedzieć, że ma Déjà vu, gdzieś już to widział, gdzieś już to słyszał, ta scena już raz miała miejsce – morze, łódka, sieć, ryby i Jezus, który po raz kolejny zagaduje do łowiących. Tak rozpoczęła się relacja Piotra z Jezusem, tak rozpoczęło się Piotra powołanie.

Dzisiejsza scena z Ewangelii przypominam nam Piotra, który jeszcze 3 lata temu z entuzjazmem, radością, ekscytacją neofity (człowieka, który dopiero poznał Jezusa) idzie za Jezusem, odpowiada na Jego wezwanie. A teraz staje przed Jezusem z dorobkiem świadomości swojej słabości i grzeszności, staje przed Jezusem z przeżyciem porażki i wyparcia się wiary, staje przed Jezusem słaby Piotruś, który jeszcze nie dawno twierdził, że może z Jezusem pójść nawet na śmierć… Piotr, który nie mówi tylko słucha, Piotr który pokornie, a nie pochopnie odpowiada na pytania, Piotr który zdaje się na wiedzę i wolę Boga, a nie na swoją. I okazuje się, że takiego Piotra Bóg chce, takiego powołuje – Piotra doświadczonego we własne słabości, Piotra, który nadal kocha Jezusa! Piękny jest ten moment, gdy Jezus daje Piotrowi do zrozumienia, że takiego go kocha i takiego go powołuje jaki jest i jakiego sam Piotr siebie poznał – słabego i grzesznego!

Ewangelia z dnia dzisiejszego jest tak bardzo nasycona nadzieją i dobrą nowiną! Jeżeli kochani sięgniemy pamięcią do momentu naszego nawrócenia, bądź pierwszego mocnego doświadczenia Boga, przypomni nam się nasz entuzjazm, radość, zapał w chodzeniu do Kościoła, do modlitwy do wszelkich akcji ewangelizacyjnych – ten pierwszy moment kiedy spotkaliśmy Jezusa! A po latach, kiedy zwrócimy uwagę na to jak jest dzisiaj, może nas przerosnąć fakt naszej słabości i grzeszności, naszego zaniedbania, braku zapału i radości i systematycznej walki o wiarę. Jednak Jezus przychodzi do nas tak samo, jak za pierwszym razem, Jego postawa wobec nas się nie zmienia, może nie ma już uczuć, emocji i duchowych przeżyć – jednak Jezus jest ten sam – my jesteśmy dla niego tacy sami, tylko kim On jest dla nas po tylu latach? Przychodzi i pyta nas o miłość, czy my Go nadal kochamy?

Słabość i grzeszność nie wyklucza miłości – tacy możemy kochać, Jezus kochając nas nie skupia się na tym jacy jesteśmy, ale widzi walkę o miłość i nawet kiedy ciągniemy za sobą bagaż doświadczeń własnych słabości i zaniedbań, nasz Pan pytać nas będzie: czy miłujesz mnie więcej niż przy naszym pierwszym spotkaniu?

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA |(J 20,19-31) Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli

Z natury jesteśmy słabi, ciężko wytrwać nam w postanowieniach, ciężko być nam systematycznymi w obowiązkach, z trudem nam przychodzi wiele rzeczy. Jednak jak nam na czymś mocno zależy, potrafimy „stanąć na głowie” i osiągnąć cel. Dieta, by ładniej wyglądać, choć niemały trud, ale kiedy sobie postanowimy, damy radę. Jeżeli chcemy na coś uzbierać, gdzieś wyjechać czy kupić coś, co nam się od zawsze marzyło, potrafimy więcej pracować, nabijać sporo godzin, żeby dopiąć swego. Jak nam tylko na czymś naprawdę zależy okazuje się, że człowiek, choć z natury słaby, w walce o swoje staje się silny i wytrwały!

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam niewiarę Tomasza, który musi najpierw zobaczyć, dotknąć żeby uwierzyć, w konsekwencji słyszy, że jest niedowiarkiem. Jednak, gdybyśmy zwrócili uwagę na to co się wydarzało w czasie Zmartwychwstania, to nie tylko Tomasz nie wierzy, bo i Piotr i Jan słysząc świadectwo Marii Magdaleny o pustym grobie nie dali jej wiary. Więc czym się różni postawa Tomasza od postawy Piotra i Jana?

Niedziela Miłosierdzia Bożego, przypominam nam co Jezus dla nas uczynił, jak wiele wycierpiał, dał nam wszystko co mógł dać i na dodatek nie zostawił nas z pustymi rękoma! I kiedy z tej perspektywy spojrzymy na postawę Tomasza, oraz Piotra i Jana zobaczymy dużą różnicę. Tomasz dowiadując się o Zmartwychwstaniu, nie robi nic, aby sprawdzić czy to jest prawda, nic od siebie nie daje, stawia tylko wymóg Bogu, aby mu udowodnił, że to prawda, ale nadal pozostaje w tym samym miejscu w jakim jest, nie robiąc dosłownie nic, aby uwierzyć. Jednak gdy Piotr i Jan słyszą od Marii Magdaleny co zaszło, choć nie dali jej wiary uznając to co mówi za czczą gadaninę, pobiegli sprawdzić czy czasem to co słyszą nie jest prawdą, ruszyli z miejsca, zrobili krok w kierunku Zmartwychwstałego.

Wielu ludzi dziś mówi, że nie chodzi do kościoła, ale w Boga wierzy – tylko dziś trzeba pytać, w jakim stanie jest nasza wiara, trzeba pytać o jej jakość. Podobnie jest ze spowiedzią, wielu twierdzi, że wystarczy się w domu przed snem wyspowiadać przed samym Bogiem – jednak zapominamy, że nie grzechy są najważniejsze, najważniejsze jest Boże Miłosierdzie! Najtrudniejsze jest wyznanie grzechów, ale NAJWAŻNIEJSZE ich odpuszczenie! W domu można uczynić najtrudniejszy krok: wyznać swoje grzechy przed Bogiem, ale nie będzie NAJWAŻNIEJSZEGO – odpuszczenia, nie będzie MIŁOSIERDZIA!

Trzeba nam dzisiaj, kochani, zrobić krok w kierunku Zmartwychwstałego, trzeba ruszyć i sprawdzić czy to prawda! Konfesjonał jest miejscem, gdzie Bóg na nas czeka, gdzie Jego rany stają się zdrowiem dla naszych ran, tych, które grzech pozostawia po sobie! Tomasz nie zrobił nic, dlatego mimo bycia z Jezusem był niedowiarkiem, był osobą wierzącą, która nie dowierzała temu co się wydarzyło! Każdy kto zrobi krok w kierunku spowiedzi, walczy o swoją wiarę o jej stan i jakość!!! Można być w Kościele i ciągle nie dowierzać, podważać i mieć swoje zdanie, tym samym nie robiąc żadnego kroku w stronę Zmartwychwstałego, a można spuścić głowę i mimo niedowierzania i swoich racji, sprawdzić czy czasami nie jest się w błędzie, że być może się mylę – MIŁOSIERDZIE BOŻE wyprowadza z błędu i wprowadza na drogę prawdy umacniając wiarę!!!

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA |(J 20,1-9)

Zdrowie jest dla nas ważne, czasem nawet jak to zwyczajowo mówimy: „zdrowie jest najważniejsze”. Zrobimy dużo jak nie wszystko, aby być zdrowymi, tak samo jeżeli chodzi o zdrowie naszych bliskich, tych których kochamy. Walczymy o życie, o to, aby żadna choroba nie odebrała go nam. Nie jeden człowiek marzy o eliksirze młodości, czy leku na nieśmiertelność – jednak nikomu nie udało i raczej nie uda, wynaleźć czegoś podobnego.

Za nami Triduum Paschalne – ogromna tajemnica, którą Bóg przed nami odkrywa w miarę przeżywania wiary oraz wgłębiania się w jej prawdy. Te wydarzenia, wręcz niewiarygodne, są fundamentem naszego chrześcijańskiego życia. Bóg podczas tych trzech dni pokonując śmierć Zmartwychwstaje czyniąc nas ludzi – nieśmiertelnymi. Nie oznacza to jednak, że nie umrzemy, oznacza to, że będziemy żyć wiecznie!!!

Ta prawda jest ogromną radością dlatego, że okazuje się, iż śmierć jest trudnym, bolesnym i pełnym strachu przejściem, ale nie jest końcem. Nie może nam zrobić nic więcej jak tylko „pozornie” odebrać życie, ponieważ Jezus nam je zaraz zwraca i to już na zawsze!

Dla każdego kto stracił ukochaną osobę, jest to tak ogromna nadzieja, że przyjdzie taki czas, gdy na nowo będzie można rzucić się sobie w ramiona i otrzeć łzę, ale już nie bólu, tylko szczęścia i radości!!! Jezus Zmartwychwstały przynosi nadzieję, która pozwala nam przeżywać najtrudniejsze, najsmutniejsze i najbardziej samotne chwile w życiu! Nasz Pan zwyciężył śmierć, aby nie miała ona władzy nad nikim, kto w Nim pokłada całą ufność i nadzieję!

Groby tych, którzy odeszli, a mocno wierzyli w Jezusa, nie są dowodem ich obecności tutaj, tylko są pamiątką ich życia na ziemi, bo każdy, kto wierzy w Chrystusa, pozostawi po sobie pusty grób, tak jak uczynił to Jezus!!!

JEZUS CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ – PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ!!

Michelangelo Caravaggio, Niewierny Tomasz, ok. 1595–1596

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU |(Łk 9, 28b-36 )

Kiedy mija kilka czy nawet kilkanaście lat od chwili poznania osoby, którą pokochaliśmy i z którą jesteśmy po dzień dzisiejszy, można przestać zauważać kim ona naprawdę dla nas jest. Różne sytuacje życiowe sprawiają, że zapominamy o tej prawdziwej osobie którą poznaliśmy, którą pokochaliśmy patrząc na nią przez pryzmat słabości, jakiegoś wydarzenia, czy może czegoś jeszcze innego. Podobnie jest z przyjaźnią czy jakąkolwiek relacją, po paru latach przestajemy dostrzegać w tej osobie to, co jeszcze niedawno tak ceniliśmy i było dla nas ważne.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus przemienia się wobec uczniów, można powiedzieć ukazuje się im taki, jaki jest naprawdę. Uczniowie mają to szczęście i tę niepowtarzalną okazję dostrzec w Jezusie prawdziwego Boga, nie tylko poprzez znaki czy słowa, ale również poprzez wygląd.

Patrząc na postawę apostołów wiemy doskonale, że przyjdzie taki czas, kiedy zapomną kim Jezus jest naprawdę, że kiedy pojawi się krzyż, kiedy Jezus będzie wyglądał totalnie inaczej, apostołowie nie będą kierowali się prawdziwym obliczem Chrystusa, tylko skupią się na „cierpiącym skazańcu”, który zawiśnie na krzyżu.

Jak ważna jest dla nas, kochani, dzisiaj ta Ewangelia! Ile razy krzyż naszych bliskich powoduje, że przestajemy dostrzegać ich takim, jakimi ich poznaliśmy! Jak często alkohol, niepełnosprawność, choroba, jakieś trudne wydarzenie jednego ze współmałżonków przyczyniają się do tego, że przestajemy dostrzegać nasze prawdziwe oblicza! Przemieniamy się, ale nie na takich, jakimi jesteśmy. I ciężko nam na siebie patrzeć tak, jak na samym początku, ciężko dostrzec to piękne oblicze żony, pogodne oblicze męża, przypomnieć sobie radość z narodzin dziecka, wszystko staje się dosłownie inne, nie takie jakie było.

Jezus, kochani, przemienia chleb i wino w Swoje Ciało i Swoją Krew! Eucharystia to sakrament przemiany, sakrament przemienienia każdego, kto bierze w niej udział z wiarą i pobożnością! Podczas Mszy Św. dokonuje się największa przemiana, ponieważ cierpiące oblicze Chrystusa przemienia się w zmartwychwstałe oblicze pełne blasku i świętości – ta przemiana dotyka nas cierpiących i obolałych, grzesznych i słabych, których oblicza przemieniają się w szczęśliwe dzieci Boże!

Eucharystia przemienia nas i przemienia nasze patrzenie! Stajemy się prawdziwi, czyli tacy jacy w rzeczywistości jesteśmy, ale również dzięki temu dostrzegamy w naszych bliźnich, mimo ich krzyża tych, których kilkanaście lat temu pokochaliśmy.