Archiwum kategorii: Wielkanoc 2018

ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Zesłanie Ducha Świętego

(J 15, 26-27; 16,12-15)

Często bywa tak, że oczekując jakiegoś wydarzenia, które jest dla nas ważne, nastawiamy się na nie w jakiś sposób mając różne oczekiwania. Wyjazd, spotkanie, koncert, albo coś, co od dłuższego czasu planowaliśmy czy przygotowywaliśmy – z nastawieniem przekonani, że będzie to wydarzenie niezapomniane, oczekujemy dnia, w którym wszystko ma się wydarzyć. Jak bolesne i przykre bywają rozczarowania, że nie było tak jak myśleliśmy! To miał być „taki dzień” i „taka chwila”, a okazało się wszystko całkiem inne…

Dzisiaj w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego apostołowie nie mają żadnych oczekiwań, nie są w żaden sposób nastawieni do tego, co ma się wydarzyć, po prostu są i czuwają – czekając na obiecanego Ducha Świętego!

Widząc jak apostołowie przeżywają Zesłanie Ducha Świętego, można popaść w pokusę nastawienia się i jakiegoś dziwnego oczekiwania – wydarzeń jakie będą towarzyszyć Zesłaniu Ducha Świętego. A okazuje się, że Duch Święty wcale nie chce abyśmy się nastawiali na to, w jaki sposób On przyjdzie i jakie temu znaki towarzyszyć będą! On został nam dany – nie trzeba prosić aby Bóg Go dał, trzeba prosić żeby przyszedł i cierpliwie czekać – bez nastawiania się na to, co będzie się działo!

Można się bardzo zawieść przyjściem Ducha Świętego, ale tylko dlatego, że nasze wyobrażenia Zesłania są błędne. Duch Święty przychodzi jak ożywczy deszcz, przychodzi w charyzmatach, w darach, w łaskach – ale również przychodzi jak zimny prysznic – z prawdą o nas! Przychodzi ukazując nam stan naszego serca, podprowadzając nas pod konfesjonał. Przychodzi, aby potrząsnąć nami i wskazać na największą i najważniejszą wartość jaką jest miłość!

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” – św. Paweł, który tak często wspominał o charyzmatach i sam doświadczał ich działania, mówi jasno i wyraźnie, że miłość jest najważniejsza! Duch Święty przychodzi umacniając w nas to, co jest z Boga, wskazując na to, co nie jest z Boga! Bez spektakularnych wydarzeń, w prostocie i cichości umacniając i ożywiając naszą wiarę tak, aby nigdy w nas nie zabrakło Bożej miłości i byśmy nigdy o tę miłość nie przestawali zabiegać!

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

(Mk 16, 15-20)

Czasem można się tak zapatrzyć w jeden punkt, czy w jedno miejsce, że przestaje się dostrzegać całość, skupiamy się tylko na tym, a nie innym miejscu. Na przykład jadąc samochodem coś nas zaciekawi, lub kiedy mijamy idącą chodnikiem osobę, która nam się podoba. Bywa, że tak się zapatrzymy, że wchodzimy w znak, albo wpadamy w dziurę. 😉

Tak dzisiaj reagują apostołowie widząc, jak Jezus wstępuje do nieba! Ich uwaga, skupienie, oni cali wpatrują się w niebo, nic ani nikt ich nie interesuje! Dopiero mężowie w białych szatach wpływają na ich zachowanie.

Dzisiaj Jezus wstępuje do nieba! Pan nie chce naszego bezczynnego wpatrywania się w niebo, lecz Swoim wniebowstąpieniem nadaje naszemu życiu kierunek i cel, tak abyśmy mając na uwadze Niebo, każdego dnia o nie walczyli! Apostołowie widząc wszystko co się na ich oczach wydarza, stają się świadkami Wniebowstąpienia i doskonale wiedzą, że niebo nie jest tylko ich interesem, ale ma się stać celem i kierunkiem wielu ludzi! Głosząc Ewangelię stają się drogowskazami kierującymi ku niebu!

Dzisiaj trzeba sobie uświadomić ile drogowskazów Bóg postawił na naszej drodze, że idziemy w kierunku nieba, ilu ludzi odpowiedziało na głos Boży stając się tymi drogowskazami i na koniec odpowiedzieć trzeba sobie na pytanie: czy ja jestem takim drogowskazem? Niebo nie jest naszym interesem – naszym interesem jest wskazać na nie innym! Jeżeli niebo jest dla mnie celem życia, to naturalnie stajemy się jego drogowskazem! Dzisiaj jest wielu ludzi, którzy są drogowskazami różnych dróg – dobra dieta, super sylwetka…

Jeżeli nie zapominamy o najważniejszej drodze - wszystko inne pomaga, ale jeżeli zaczynamy zbaczać z drogi prowadzącej do nieba, to cała reszta dróg staje się tylko przeszkodą!

Jezus wskazał drogę! Dał nam drogowskazy! Trzeba tylko ruszyć z miejsca i obierając kierunek docelowy stawać się każdego dnia czytelnym drogowskazem ku niebu!

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VI Niedziela Wielkanocna

(J 15, 9-17)

Czujemy się wyróżnieni kiedy słyszymy słowa: „to co Ci teraz powiem, jeszcze nigdy nikomu innemu nie mówiłem”, albo „nielicznym osobom to powiedziałem”. Kiedy stajemy się dla kogoś kimś więcej niż znajomym, jego serce się na nas otwiera i powierza nam swoje tajemnice, bądź coś, co jest dla niego bardzo cenne, bo chce nas tym skarbem również ubogacić. I z jednej strony czujemy się wyróżnieni, ale z drugiej strony czujemy się zobowiązani!

Dzisiaj Jezus mówi w Ewangelii, że nas wybrał, że jesteśmy Jego przyjaciółmi – bo wyjawił nam wszelkie tajemnice Swojego Najświętszego Serca, które przekazał Mu Ojciec, a zarazem oddał za nas życie! Dla Jezusa jesteśmy kimś więcej niż znajomi – dla Niego jesteśmy przyjaciółmi!

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który szuka przyjaciół! Ludzi, którzy pragną żyć według tego skarbu jaki nosi w Swoim Sercu Jezus! Jeżeli czujemy się wyróżnieni, gdy człowiek powierza nam sekrety swojego serca, które dla niego są najcenniejsze, to o ileż bardziej winniśmy się czuć wyróżnieni kiedy sam Bóg chce przed nami odkryć swoje tajemnice! Jaka to godność i zaszczyt być w gronie wybranych! A przecież każdy kto rozumie to co się wydarza podczas Eucharystii, kto doświadczył Bożej miłości – może, a nawet powinien czuć się wybranym!

Każdy wybrany jest wyróżniony, ale również zobowiązany do tego aby przynieść owoc! Tym owocem jest miłość, ale dobrze rozumiana miłość. Zdarza się nam powiedzieć „kocham cię”, jak również usłyszeć, że ktoś nas kocha. Jednak Jezus mówi dzisiaj: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem.” Więc jeżeli mówimy kocham, to czy kocham jak Jezus? Prawdziwa miłość to Jezus i na Nim trzeba się wzorować, kiedy mówimy kocham i kiedy czynimy miłość, bo tylko wówczas zakwitniemy, wypuścimy pąki, wydamy owoc!

Być przyjacielem Jezusa, to nic innego jak upodabniać się do Niego! On ze swej strony zrobił wszystko udowadniając, że Jemu na nas zależy. Przekazał nam prawdziwy sekret ukryty na kartach Ewangelii, który nie każdy jest w stanie pojąć i zrozumieć. Chroniąc nas przed śmiercią, oddał za nas życie! Mieć takiego przyjaciela to skarb! Przyjaciół Chrystusa poznaje się po owocach przyjaźni – czyli po miłości! Bądźmy prawdziwymi przyjaciółmi Jezusa!

V NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

V Niedziela Wielkanocna

(J 15, 1-8)

Niemałym wyczynem jest bycie najlepszym, zdobycie pierwszego miejsca, zajęcie najwyższego podium, po prostu bycie mistrzem! Myślę, że to marzenie każdego człowieka, który rozwija się jako sportowiec, aktor, piosenkarz, muzyk itp. Jednak większym sukcesem od jednorazowego bycia mistrzem, jest utrzymanie mistrzostwa przez jakiś czas, albo pozostanie mistrzem do końca.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi uczniom aby „trwali w Jego miłości”, to znaczy aby nigdy się od Niego nie odłączali, aby zawsze byli w Niego wszczepieni – a trwać w Jezusie to nic innego jak bycie nieustanne z Nim - taka postawa domaga się od nas stałości i wierności!

Patrząc na życie zauważamy, że rozpocząć coś nie jest trudno, stać się pomysłodawcą też trudno nie jest, ale to wszystko utrzymać i pociągnąć do samego końca, to już jest nie lada wyzwanie. Często się mówi, że kupić samochód to aż taki problem nie jest, ale utrzymać go to co innego. Tak samo rozpocząć działalność otrzymując dotację, ale po pewnym czasie utrzymać ją płacąc niemały ZUS, również staje się problemem. Podobnie jest w relacjach między ludzkich: stanąć przed ołtarzem, poczuć klimat, emocje to trudne nie jest, wręcz przeciwnie – ale kiedy wszystkie flesze znikają, biała suknia zamienia się w fartuch, a garnitur w strój roboczy, sala taneczna w małą kawalerkę – czar pryska, wtedy pozostać ze sobą to jest wyczyn!

Rozmawiałem kiedyś z moim kolegą, który jest księdzem, że kiedy nim został pierwsze dni był nieustannie na świeczniku, wszyscy mu składali życzenia, gratulowali, mówili piękne wierszyki i aż się chciało tym księdzem być, ale po pewnym czasie, nikogo już nie było, ani gratulujących, ani cieszących się. Z tego radosnego momentu pozostały wspomnienia, a przyszło już zacząć walczyć i powiedział mi wtedy, że było to dla niego bardzo trudne, bo uświadomił sobie, że teraz trzeba być wiernym powołaniu bez całej tej otoczki jaka była na początku.

Trwanie w Chrystusie kochani, to nic innego jak bycie wiernym mimo wszystko! Problemem nie jest zdeklarować się jako człowiek wierzący, problemem jest nim być! Trwanie w Chrystusie to bycie człowiekiem wierzącym, nie tylko deklaracja! Trwanie w Chrystusie to bycie z Nim wtedy, kiedy mi się chce i kiedy mi się nie chce! Trwanie w Chrystusie kochani, to bycie stałym w wierze – nie oznacza to nie mieć kryzysów i cięższych dni – to oznacza, że ja ciągle wierzę, bo kocham!

IV NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV Niedziela Wielkanocna

(J 10, 11-18)

Każdy człowiek na poszczególnych etapach swojego życia ma jakąś rolę do wypełnienia, po prostu kimś jest. Na początku jesteśmy dziećmi, ale z czasem stajemy się rodzicami, jesteśmy uczniami, a po jakimś czasie stajemy się wychowawcami, uczymy się zawodu będąc praktykantami, a z biegiem czasu stajemy się fachowcami. Dojrzewamy i dorastamy do różnych funkcji i ról w naszym życiu, nikt nie staje się „kimś” od razu.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus mówi o sobie, że jest Pasterzem, Dobrym Pasterzem, który zna Swoje owce, a Jego owce Go znają. Gdybyśmy dobrze, znali Pismo Święte od razu rzuciłoby nam się w oczy, że raz Jezus przedstawiany jest jako Pasterz, a raz jako Owca, Baranek. Pasterz, czyli Jezus zna Swoje owce – bo stał się jedną z nich!

Często mówimy: „zapomniał wół, jak cielęciem był” – można by było powiedzieć: „zapomniał pasterz, jak owieczką był”. Zapominamy często, że byliśmy kiedyś dziećmi, zapominamy, że byliśmy młodzi, że też musieliśmy się wielu rzeczy nauczyć, żeby móc dzisiaj pracować w danym zawodzie. Zapominamy, bardzo często o tym, że był taki czas, że też czegoś nie potrafiliśmy, że też czegoś nie rozumieliśmy, że też grzeszyliśmy, że też źle żyliśmy. Często stając się pasterzem zapominamy o tym, że byliśmy owcami, które też błądziły i nic nie umiały.

Jezus będąc Dobrym Pasterzem zna Swoje owce, bo staje się jedną z nich, nie ze względu na grzech czy słabości, ale ze względu na życie! Jezus jest Dobrym Pasterzem, bo zna życie i to na co narażone są owce i co je spotyka, z czym się zmagają i o co walczą! Jezus jest Dobrym Pasterzem, bo towarzyszy owcom w ich codziennym życiu i im pomaga, jest z nimi zawsze!

Każdy z nas dziś jest kimś, to znaczy ma jakąś rolę: męża, ucznia, studenta, kierowcy, nauczyciela, policjanta, strażaka - i albo jesteśmy dobrymi mężami, uczniami, studentami, kierowcami, nauczycielami, policjantami, strażakami – albo jesteśmy tylko najemnikami, którzy muszą odgrywać role, nigdy nie stając się dobrymi…

Dobry Pasterz nigdy nie zapomina kim był, ale również to co robi, robi z miłością i pasją! Można być najemnikiem, który za pieniądze, pochwały, nagrody, awans, karierę zrobi wszystko i będzie w tym najlepszy, ale nigdy nie będzie Dobrym Pasterzem, bo wycofa się w sytuacji, gdzie nie będzie żadnego zysku, a przyjdzie się poświecić.

Jezus jest Dobrym Pasterzem, bo stając się Owcą oddał życie za Swoje owce!

III NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III Niedziela Wielkanocna

(Łk 24, 35-48)

Bywa, że uczestnicząc w różnych rozmowach nie zawsze skupiamy się na tym, o czym jest mowa, chyba że temat dotyczy nas, albo czegoś, co nas interesuje, bądź pośrednio będzie na nas wpływać. Słuchamy jak nas chwalą, jak mówi się o rzeczach miłych i przyjemnych, jak wspomina się chwile radosne. Nie chcemy słyszeć o rzeczach bolesnych, zaraz wyłączamy się z rozmowy gdy temat staje się trudny, gdy porusza się kwestię choroby, czy nieodpowiedniego zachowania.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus Zmartwychwstały staje pośród swoich uczniów, którzy nie dowierzają, że to jest On. Przypomina im tak na dobrą sprawę to wszystko, co już im wcześniej mówił – jednak oni wtedy nie chcieli słyszeć ani o męce,ani o śmierci.

Wszystko było dobrze i pięknie, bo Jezus czynił cuda, przemawiał z mocą do ludzi, wyrzucał złe duchy, także i apostołowie to czynili , kiedy Jezus dał im taką władzę. Lecz kiedy w tym wszystkim Jezus wspominał o tym, że maja Go ukrzyżować i że zmartwychwstanie - nie docierało to do Jego uczniów…I dzisiaj, kiedy pojawia się pośród nich, znów im tę prawdę przypomina.

Dzisiejsza postawa apostołów jest dla nas lekcją, że czasem pośród różnych wydarzeń trudne treści i sytuacje mogą być kluczowe w naszym życiu i niekoniecznie już, lecz w przyszłości. To, czego byśmy najchętniej w życiu uniknęli, okazuje się w przyszłości najważniejszym i najowocniejszym doświadczeniem.

Kiedy piszę te słowa, przypomina mi się moja sytuacja z życia, kiedy musiałem opuścić seminarium z różnych powodów i przez rok doświadczyłem bardzo dużo cierpienia, bólu i też niezrozumienia danej sytuacji, w której się znalazłem i na tamten czas nie potrafiłem dostrzec w tym wszystkim Boga. Kiedy się wszystko uspokoiło i wróciłem do seminarium, uświadomiłem sobie, że to co przeżyłem , dokonało we mnie tak wiele, że ciągle odkrywam co się jeszcze ze mną stało w tamtym czasie. W tamtym momencie nikomu bym nie życzył takiej sytuacji, a dziś uważam, że dobrze byłoby, gdyby każdy ją przeżył.

Bóg wie wszystko, a my wszystko poznajemy w czasie i często się zdarza, że czegoś nie rozumiemy, coś nas przytłacza, załamuje, dobija i wydaje nam się, że to koniec, że Boga nie ma – a tutaj okazuje się, że Pan miał nad wszystkim kontrolę i doskonale wszystko wiedział. A my w swoim niedowiarstwie i małości przestaliśmy ufać i wierzyć. Jezus Zmartwychwstał i jest Panem wszystkiego – cokolwiek oddasz Mu pod władanie, On się tym zajmie, ale na Swój sposób – którego możesz teraz nie rozumieć, ale później zrozumiesz…

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

(J 20, 19-31)

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Kraków Łagiewniki
fot. ks. Józef Gwóźdź, SVD - o niezwykłej drodze misyjnej po krajach Ameryki Środkowej "PADRE JOSÉ" można przeczytać na jego stronie: ww.misjapanama.pl


 

Nie wystarczy nam słowo „kocham”, jeżeli tej miłości nie dostrzegamy na co dzień. Potrzebujemy słyszeć, że jesteśmy kochani, ale przede wszystkim potrzebujemy tej miłości doświadczać każdego dnia. Potrzebujemy dowodów na to, że ktoś, kto mówi nam, że nas kocha, mówi prawdę i że faktycznie tak jest.

Dzisiejsza Ewangelia, mówi o jednym wielkim dowodzie miłości Boga do człowieka. Jezus nie poprzestał na Słowach, ale „udowodnił”, że naprawdę nas kocha! Oddał życie i zmartwychwstał, i kiedy ukazuje się uczniom przynosi im pokój! Jednak Tomasz nie widzi Jezusa i potrzebuje takiego samego dowodu jaki otrzymali pozostali uczniowie.

Nazywamy Tomasza niewiernym – a on chciał dowodów na to, że Jezus zmartwychwstał, chciał dowodów miłości! Jak można mieć do niego pretensje, przecież każdy z nas tych dowodów potrzebuje, ponieważ w zetknięciu z nimi stajemy się ludźmi wiary! Bez tych dowodów, bez doświadczenia miłości Boga – nawet najpiękniejsza świadectwa i oglądane cuda mogą nie ruszyć serca. Dlatego tak ważne jest osobiście doświadczyć, że Jezus zmartwychwstał poprzez dowód miłości, który nasz Pan pozostawił dla każdego.

Kiedy Jezus przychodzi do uczniów, tchnął na nich, aby w Jego imię i Jego mocą odpuszczali grzechy – to znaczy nie tylko mówili, że Bóg kocha – ale przede wszystkim dawali temu dowód w odpuszczaniu grzechów!

Niedziela Miłosierdzia – przypomina nam, często niedowiarkom, że Boże Miłosierdzie jest największym dowodem na to, że Bóg jest, że Zmartwychwstał, i że nas bardzo, bardzo mocno kocha! I każdy kto potrzebuje dowodów miłości, otrzyma je w konfesjonale!