VII NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

VII NIEDZIELA ZWYKŁA | (Mt 5, 38-48)

Jako dziecko „znak pokoju” w czasie Mszy św. traktowałem raczej dość humorystycznie, niż poważnie, zawsze była to jakaś możliwość odwrócenia się do tyłu, podania ręki nieznanej osobie, „zbicie piątki” z kumplem, lekkie rozluźnienie w czasie „nakazanego skupienia i ciszy”.

Jako młodzieniec trochę inaczej znak pokoju zacząłem traktować w czasie rekolekcji oazowych, wiedziałem, że za tym znakiem kryje się już „coś więcej”, niż tylko uścisk dłoni. W seminarium doszła świadomość, że znak pokoju również oznacza przepraszam, więc jeżeli tylko wystarczało odwagi, podawałem rękę na znak pokoju tym, którym sprawiłem jakąś przykrość, czy źle się wobec nich zachowałem, nawet wtedy, kiedy ta osoba była po drugiej stronie kaplicy, szedłem za spuszczoną głową, z dużym poczuciem wstydu i przekazywałem pokój Chrystusa.

Dziś, kiedy jestem już niecałe cztery lata księdzem, wiem, że nie wszyscy Ci, którzy sprawili mi przykrość i którym ja ją sprawiłem, są na Eucharystii. Bardzo często jest tak, że albo ich w ogóle nie ma w kościele, albo mieszkają totalnie gdzie indziej – dlatego uświadomiłem sobie, że znak pokoju to moment, w którym trzeba w sercu wspomnieć o tych, którym sprawiło przykrość i wypowiedzieć swoje „wybaczam”, oraz wspomnieć tych, którym przykrość uczyniłem i powiedzieć „ przepraszam” tak, aby się to wszystko dokonało w sercu przed Bogiem!

Dzisiejsza liturgia Słowa, opiera się na miłości, ale tej najtrudniejszej – czyli miłości do nieprzyjaciół, do wrogów, do tych, którzy są źle nastawieni wobec nas. Jak ich kochać? Jezus tego od nas wymaga, ale jak to robić, kiedy to takie trudne?!

My, sami z siebie, nie jesteśmy w stanie taką miłością kochać i wybaczać tym, którzy po ludzku nie zasługują na wybaczenie. Jednak Bóg daje łaskę – jeżeli ktoś tylko tego chce i do tego dąży – wybaczać i kochać swoich nieprzyjaciół! Najpierw trzeba zawalczyć o serce, aby nie wdarła się w nie nienawiść, czyli wybaczać i przepraszać w sercu przed Bogiem, a później pójść i uczynić to w cztery oczy, ewentualnie telefonicznie. Taka postawa, kochani, chroni nasze serce przed gniewem, złością, zawiścią, zemstą, zazdrością tak, że mimo cierpienia i bólu mamy ciągle siły do kochania i doskonale wiemy, że ten, który nas krzywdzi, jest w swoim postępowaniu biedny i bardzo słaby ponieważ, nie ma nic gorszego jak krzywdzić drugiego człowieka z jakiegokolwiek powodu.

Chrońmy nasze serca przed nienawiścią, prosząc Jezusa za każdym razem kiedy w czasie Eucharystii jest moment przekazania „znaku pokoju”, o siły do przebaczania i przepraszania, byśmy świadomi swojej grzeszności i słabości brali pod uwagę, że nasi bracia i siostry nie różnią się niczym od nas i tak jak my zasługują na pokój Chrystusa!