XX NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XX NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 12,49-53)

Czasem podczas rozmowy, dyskusji, różnica zdań może doprowadzić do kłótni, sprzeczki a nawet do pogniewania się czy obrażenia na siebie. Później oczywiście się z tego śmiejemy, że taka błahostka była powodem takiej kłótni. Jednak mimo wszystko przy jakiejś odmienności zdań, nawet jeżeli dochodzi do sprzeczki, później zazwyczaj godzimy się, nawet jeżeli zdania wciąż są różne. Inaczej jest w przypadku wiary… Różnica na tym poziomie bardzo często prowadzi do trwałych sporów, czy nawet do odbierania życia. Ojciec, który nie chce znać syna, bo postanowił pójść do seminarium, mama, dla której córka nie istnieje, bo wstąpiła do zakonu, śmierć człowieka, bo przyznał się do Jezusa.

Dziś w Ewangelii Jezus mówi nam o rozłamie, który będzie konsekwencją pójścia za Nim. Wybierając Miłość, odrzucimy nienawiść, jednak Ci, którzy odrzucą Jezusa, czyli Miłość, wybiorą nienawiść, a tym samym zaczną prześladować tych, którzy chcą kochać tak jak ich Pan!

To, o czym dzisiaj mówi Jezus, jest bardzo bliskie nam. Wystarczy poruszyć w domu przy obiedzie, czy w pracy, w szkole, na uczelni, czy nawet w pociągu temat Kościoła, księży, temat wiary, można się wtedy dosłownie poczuć jak Jeremiasz z pierwszego czytania, którego zamaczają w cysternie pełnej błota, nie zostawiając na nim suchej nitki, tylko dlatego, że mówi w imieniu Boga, że żyje tak jak tego oczekuje Bóg, że poprzez swoją postawę staje się wyrzutem sumienia dla wszystkich i łatwiej jest im pozbyć się go, wyśmiać, zaatakować, przekrzyczeć niż posłuchać i zgodzić się z tym co mówi.

Przykre i bolesne jest to, że kiedy doświadczamy miłości Jezusa, pragniemy kochać wszystkich, z resztą tak jak Jezus tego uczy. Jednak bardzo często napotykamy na jawny sprzeciw wobec tej miłości tylko dlatego, że jest ona na wzór Jezusa. Ten rozłam zaczyna rozdzielać miłość od nienawiści i choć jest to bolesne i niezrozumiałe, to jednak konieczne, bo jeżeli wybiera się Jezusa trzeba odrzucić to, co Mu się sprzeciwia, nie człowieka, ale postawy, które są zaprzeczeniem Bożej miłości.