XV NIEDZIELA ZWYKŁA

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XV NIEDZIELA ZWYKŁA |(Łk 10,25-37)

Oglądałem kiedyś krótki filmik „Chłopiec bez kurtki”, w którym przedstawiono małego chłopaka siedzącego na ławce w zimę w samej bluzie. Filmik ten ukazywał reakcję ludzi, którzy przechodzili obok chłopca, który trząsł się z zimna. Niestety wielu ludzi, a nawet większość, przeszła obok chłopca obojętnie, niektórzy w ogóle nie zauważając go, lecz niestety pośród tych, którzy go zauważyli, byli również tacy, którzy bez wzruszenia po prostu szli dalej…

W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje lekcję mądremu człowiekowi, który dużo wie, lecz niestety mało czyni. Przedstawia znaną już nam wszystkim przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, który jako jedyny spośród ukazanych postaci nie był obojętny na człowieka, który ewidentnie potrzebował pomocy.

Przedstawiona przez Jezusa obojętność w dzisiejszym świecie jest niestety chorobą, która się mocno rozprzestrzenia. W Ewangelii kapłan i lewita przechodząc obok człowieka, który jest pobity, który jest na wpół żywy, który potrzebuje ich uwagi, zatrzymania, czasu, troski, miłości – oni jak Ewangelia nam mówi „zobaczyli go i minęli”! Można sobie tą scenę wyobrazić, jak przykre musiało być to zachowanie i jak bolesna postawa, gdy człowiek potrzebujący pomocy nie otrzymuje jej, nie wiedzieć dlaczego.

Scena, którą dzisiaj Jezus przedstawia, winna być dla nas, kochani, lekcją uwagi na drugiego człowieka, i choć broniąc się mógłby ktoś powiedzieć, że jeszcze nikogo pobitego, na wpół umarłego nie spotkał, to jednak codziennie spotykamy siebie nawzajem, członków rodziny, znajomych w pracy, sąsiadów, czy różnych ludzi w sklepie, na ulicy czy w miejscu, w którym w danym momencie przebywamy. Czy jestem na nich obojętny, czy mijam ich bez zwracania uwagi na to jak się dzisiaj czują, czy interesuje mnie w jakim stanie jest dzisiaj mój mąż, moja żona, co przeżywają moje dzieci, dlaczego mój sąsiad od pewnego czasu dziwnie się zachowuje, dlaczego koleżanka z pracy ciągle ociera łzy z oczu? To jest miernik miłosierdzia, który mamy w sercu – dostrzeganie drugiego człowieka!

Miłosierdzie to hamulec w rozpędzonym życiu, dzięki któremu nie ruszymy dalej, kiedy trzeba się zatrzymać przy człowieku! Miłosierdzie to również najskuteczniejsze lekarstwo na zobojętniały świat!