IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU |(Łk 15, 1-3. 11-32 )

Czasem może się wydawać, że strzelenie bramki w meczu jest najważniejszym zadaniem. Jest celem, który trzeba zrealizować i fajnie jest biec z piłką w stronę bramki rywala z myślą, że może przynieść to oczekiwany rezultat, czyli bramkę i dać zwycięstwo drużynie. O wiele ciężej jest wrócić po stracie piłki w stronę własnej bramki, bo ten wysiłek nie da gola. Jednak pytanie jest: czy uratowanie drużyny przed utratą bramki, nie jest takim samym sukcesem jak strzelenie bramki? A może nawet większym, bo dzięki mojemu powrotowi, drużyna nie straci gola, a tym samym nie przegra meczu?!

Dzisiejsza Ewangelia, którą znamy już dobrze, ukazuje nam syna, który zabiera to co mu się należy i idzie przed siebie, idzie z myślą o sukcesie i kolorowym życiu. Nie bierze pod uwagę żadnej porażki. Jest przekonany, że to co robi, jest słuszne i że czeka na niego zwycięstwo, czyli ciągłe życie w dostatkach i rozkoszach! Okazuje się, że jest totalnie inaczej i uświadamia sobie, że uratować go może tylko powrót!

Ważne jest, kochani, abyśmy sobie uświadomili jak ważne są w życiu powroty do tych miejsc, do ludzi, do sytuacji, które gwarantują nam bezpieczeństwo, pewność jutra oraz bezinteresowną miłość! Chęć kariery, postawienia na swoim, wyjście z założenia, że mi się wszystko należy, ciągła postawa roszczeniowa powodują, że oddalamy się od siebie, zaczynamy żyć tak, jak nam się podoba, a nie jak powinniśmy. Tym samym jesteśmy coraz dalej od tych, którzy nas naprawdę kochają, którym na nas zależy. Szybki powrót ratuje nasze życie od porażki, ratuje nas od przegrania relacji, miłości, przyjaźni, jednocześnie uczy nas pokory pokazując, że nie zawsze jest tak jak myślimy i nie zawsze będzie tak jak sobie zaplanujemy!

Syn zostawił ojca nie dlatego, że tata był zły i niedobry, ale dlatego, że wydawało mu się, że poradzić sobie w życiu można wtedy, kiedy się „ma”. Jednak kiedy doświadczył tego, że już nic nie ma, wrócił do taty ze względu na to jaki ojciec „jest”, a nie co ma! To jacy jesteśmy, jest o wiele ważniejsze od tego, co mamy. Każdy, kto w życiu potrafi wrócić, uświadamia sobie własną słabość i zaczyna doceniać to co jest w życiu najważniejsze i najdroższe – człowieka, który nas kocha!

Kto potrafi wrócić, zyskuje jeszcze więcej!!!