XXX NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXX Niedziela Zwykła| (Mk 10,46b-52) Uzdrowienie niewidomego z Jerycha

Dobre miejsce – czy to na koncercie, stadionie, czy w kinie – to pewność dobrej widoczności i lepszego przeżycia danego wydarzenia; to możliwość dotknięcia i bycia zauważonym przez daną gwiazdę! Ważne jest miejsce, które zajmujemy, bo od niego może zależeć wiele, dlatego takiego miejsca szukamy i oczekujemy.

Dzisiaj w Ewangelii Bartymeusz zajmuje doskonałe miejsce – siada tam, gdzie przechodzi Jezus, zajmuje takie miejsce, dzięki któremu spotyka Jezusa i mimo tego, że jest niewidomy, to lepszego miejsca nie mógł wybrać.

Scena z dzisiejszej Ewangelii skłania nas, kochani, do pytania o nasze życiowe miejsca, o które wciąż nieustannie zabiegamy. Chcemy mieć jak najlepsze wyniki w różnych konkurencjach, zawodach; jak również szukamy dobrych, a nawet najlepszych miejsc gdy przychodzimy na koncert, mecz, czy kiedy przemieszczamy się jakimś środkiem lokomocji. A jakie miejsca zajmujemy, kiedy szukamy Boga? Kiedy zaczynamy się w życiu gubić, kiedy potrzebujemy pomocy? Gdzie usiąść, żeby spotkać Boga?

Bartymeusz, niewidomy żebrak, on być może wiedział gdzie siada, ale nie zależało mu na tym, żeby kogoś widzieć, zależało mu na tym, aby go zauważono, by był widoczny. Chciał, aby widziano go, jako człowieka, który potrzebuje pomocy, który jest kaleką i niestety sam sobie nie poradzi, jednak kiedy słyszy, że idzie Jezus, zmienia postawę.

Nie jest ważna ławka, którą zajmujemy w kościele, ważne jest, czy potrafimy wołać tak, jak ten niewidomy, kiedy naprawdę potrzebujemy pomocy! Nie jest ważne jakie to jest miejsce, ważne jest czy mam świadomość, że Jezus jest zawsze obok i choć Go nie widzę jestem pewien, że On jest! To nie wzrok ratuje Bartymeusza tylko wiara, nie to co widzi, lecz to w co wierzy, nie to co ma skłania go do tej postawy, lecz brak wszystkiego czego [człowiek] potrzebuje.

A zatem, gdzie usiąść, żeby spotkać Boga? Paradoks polega na tym, że nie od miejsca, ani widoczności to zależy, lecz od naszego serca, naszego wołania, naszej sytuacji życiowej! Jeżeli będę tak jak Bartymeusz wołać o pomoc i ratunek, Jezus usłyszy, bo On jest tam, gdzie my jesteśmy i nawet jeżeli Go nie widzimy, to On nas widzi i słyszy! Jezus nie jest gwiazdą, która przyjeżdża to tłumów, lecz jest Zbawicielem, który przychodzi nawet wtedy, kiedy prosi Go o to jedna, zapomniana przez wszystkich osoba!