XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXIX Niedziela Zwykła| (Mk 10,35-45)

Za każdym razem kiedy musimy pokonać jakąś odległość większą bądź mniejszą, szukamy najkrótszych dróg dotarcia do celu – pisząc to zdanie właśnie widzę takie ścieżki u siebie, na osiedlu. Prowadzą przez trawnik, pomimo to, że tuż obok jest chodnik, to jednak ta ścieżka, wydeptana przez ludzi, jest o wiele krótsza. Jak wpisujemy trasę w nawigację, to też szukamy krótszych dróg, żeby jak najszybciej dotrzeć do wyznaczonego miejsca. Lubimy krócej i sprawniej, to w sumie logiczne, jednak czy zawsze można krócej i szybciej?

Dzisiaj w Ewangelii Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, wybrani przez Pana na apostołów, chcą iść na skróty, to znaczy proszą o niebo i związane z nim zaszczyty zapominając, bądź nie wiedząc, że najpierw musi być droga, którą jest służba i zwieńczenie tej drogi, czyli śmierć.

Ta scena kochani, jest ogromną lekcją dla nas, bo gdybyśmy sobie tak dogłębnie, szczerze zrobili rachunek sumienia, to oprócz naszych skrótów na drodze, jest wiele skrótów w naszym życiu, którymi omijamy to co ważne, to co niezbędne, byleby osiągnąć zamierzony cel. Nawet nie chodzi o słynne zdanie, „po trupach do celu”, ale o proste życie, w którym omijamy prawo Boże, Jego przykazania, Jego wolę, i choć pragnienie nieba jest czymś pięknym i bardzo ważnym, to jednak chcemy nieba bez drogi do niego! Jednak zanim niebo, najpierw służba i przejście czyli śmierć, taka jaką Bóg dla nas przygotował.

Niestety, dzisiaj skróty życiowe to bolączka wielu z nas, chcemy wszystko szybko, natychmiast, bez czekania i większego wysiłku. Skróty pojawiają się wszędzie: szybsza i niedbała modlitwa; odhaczenie Mszy świętej bez głębszego zaangażowania; relacje rodzinne ograniczone do wymiany zdań, ewentualnie jednego wspólnego posiłku; rozpoczynanie relacji partnerskich od wspólnego mieszkania, od próby bycia jak mąż i żona; od „zwalania” na innych swoich obowiązków w pracy, od ograniczania się tylko do swoich obowiązków tak, aby mieć spokojne sumienie, a z drugiej strony nie robić za dużo.

Każdy, kochani, kto chodzi na skróty, nie myśli o tym, aby służyć, tylko aby osiągnąć cel. Tak jak apostołowie, nie myśleli o tym, aby pomagać innym, tylko by się dostać do nieba i zająć zaszczytne miejsca. Trzeba nam jednak pamiętać, że myślenie o niebie bez służby, to egoizm, który zamyka nam serca na innych, a służba podjęta z pragnienia nieba, to chęć wskazania drogi również innym! Dlatego służąc wskazujemy drogę do nieba innym i nie wchodzimy tam sami! Zachwycić się pięknym miejscem to wspaniała sprawa, ale kiedy to miejsca wskazujemy tym, których kochamy i zaczynamy je z nimi dzielić – to prawdziwe szczęście!!! Nieba starczy dla wszystkich, trzeba się nim dzielić! Kto służy – ten dzieli się niebem, a kto chodzi na skróty – skraca swoje życie!