XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

XXVIII Niedziela Zwykła| (Mk 10,17-30) Rada dobrowolnego ubóstwa

Patrząc na życie swoje i otaczających mnie ludzi, zauważam, że im więcej się posiada, im więcej się ma, tym mniej potrzebuje się Boga. Naturalnym jest to, że jak coś mam, nawet w nadmiarze, to nie będę tego potrzebował od innej osoby. Mam sporo pieniędzy, więc to co potrzebuję kupuję i nikogo nie proszę o pomoc. Taka niezależność z jednej strony jest dobra, ale z drugiej strony może zamknąć oczy na najważniejsze potrzeby, które niestety przestały być widoczne.

W dzisiejszej Ewangelii widzimy młodzieńca, który można powiedzieć jest doskonały, ponieważ przestrzega praw, które sprawiają niemało trudności, a jednak po spotkaniu z Jezusem odchodzi smutny. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ przed Bogiem nikt z nas nie jest i nigdy nie będzie doskonały!

Nasza doskonałość zawodowa jest bardzo potrzebna, bo tego od nas wymaga pracodawca, nasza doskonałość na uczelni, jest potrzebna, bo wiedza, którą nabędziemy przyda się w praktyce, nasza doskonałość w zaangażowaniu życiowym: czy to rodzina, czy wspólnota, czy może jakaś drużyna czy grupa, do której należymy jest potrzebna, ponieważ jak już w coś wchodzimy to na całego, z całym sercem! Jednak przed Bogiem trzeba stawać zawsze z tym przekonaniem, że wcale nie jesteśmy doskonali! Tak jak inne rzeczy potrafimy doskonale, tak jeżeli chodzi o wiarę, o miłość, o przebaczanie, zawsze jesteśmy słabi i nasza postawa daje jeszcze wiele do życzenia.

Dlatego przed Bogiem trzeba stawać jak słabe dziecko, które nie ma nic, a nie jak doskonały młodzieniec, który ma wiele posiadłości. Kiedy się dowiedział, co ma zrobić, aby osiągnąć doskonałość w oczach Bożych – posmutniał, nie zrozumiał, że być doskonałym, to liczyć na Boga, to powierzać Mu każdy dzień, to być totalnie zależnym od Niego!

Bóg troszczy się o swoje dzieci, ale wiele dzieci nie potrzebuje tej troski, posiadając wiele, same o siebie dbają, pokładając ufność i nadzieję w materialnych zasobach. Będąc doskonałym w gromadzeniu pieniędzy, stali się niedoskonali w miłości i każde spotkanie z Bogiem rodzi smutek, bo coś, co dzisiaj czyni mnie kimś, dzięki czemu mam uznanie, nie czyni mnie takim w oczach Bożych.

Sprawa zbawienia to sprawa Boża, więc jeżeli chcemy być zbawieni, trzeba nam bardziej liczyć się z tym jacy jesteśmy przed Bogiem, a nie jacy chcemy być przed ludźmi, bo świętość, czyli postawa otwierająca nam niebo, to ciągłe uświadamianie sobie własnej niedoskonałości i cierpliwe proszenie Boga o nieustanną pomoc!