Archiwum kategorii: Adwent

IV NIEDZIELA ADWENTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

IV NIEDZIELA ADWENTU | (Łk 1,39-45) Maryja jest Matką oczekiwanego Mesjasza

Kolejne Boże Narodzenie… Różne myśli przychodzą nam do głowy, kiedy myślimy o świętach. Zauważyłem to ostatnio w szkole, kiedy poruszyliśmy temat świąt i ich obchodzenia. U niektórych uczniów pojawiła się radość i ekscytacja, a u niektórych łzy. Boże Narodzenie tak ważne święto, a tak różnie się je obchodzi. Jednak, jeżeli jest to naprawdę ważne wydarzenie, to „komuś” będzie mocno zależeć na tym, abyśmy nie dostrzegli tej wyjątkowości, a skupili się na wszystkim innym!

Dzisiaj w Ewangelii słyszymy jak Maryja z pośpiechem wyrusza do swojej kuzynki Elżbiety. Archanioł powiedział Jej o brzemienności krewnej i Maryja – bez jakiegokolwiek zawahania czy wątpliwości, wyruszyła w drogę.

Postawa Maryi jest z jednej strony piękna – Maryja doskonale wie, że jej krewna jest w podeszłym wieku i będzie potrzebowała pomocy, a z drugiej strony przedziwna, dlatego, że ani pośpiech, ani pomoc krewnej nie przysłaniają Jej Jezusa i Jego narodzin! Oznacza to, że pośród naszego tempa i różnych zajęć, można dobrze przygotować swoje serce na narodziny Jezusa i nie utracić czujności mimo przeróżnych zajęć!

Sekret Matki Najświętszej to Jej wiara i miłość do Boga. Ona wie po co to wszystko i wie, kto jest Najważniejszy. Dlatego wszystko inne jest dodatkiem, a nie przeszkodą. Maryja jest dla nas pięknym wzorem przeżywania Adwentu i ostatniej niedzieli przed samym Bożym narodzeniem, jak również nieodzowną pomocą, byśmy nie ustali w czujności i oczekiwaniu, by tempo i zaangażowanie w przygotowanie świąt nie stały się przeszkodą w spotkaniu Jezusa!

Boże Narodzenie to święta, które trzeba odkryć, bo przysłoniło je dużo zła i cierpienia, przysłoniło je dużo bólu i niezrozumienia. Można je porównać do listu, który rodzice wysyłają swoim dzieciom, które przestały ich odwiedzać. List ma tyle części, ile jest dzieci i przeczytać całość można tylko wtedy, kiedy wszyscy zjadą się w jedno miejsce i list połączą. Boże Narodzenie jest wtedy, kiedy rodzina jest przy stole cała, a ich serca łączą się w jedno poprzez wzajemną miłość i szacunek, poprzez wspólne przyrządzanie wieczerzy wigilijnej oraz ubieranie choinki, przez składanie sobie życzeń i śpiewanie kolęd. I kiedy Jezus, który się rodzi, może całej rodzinie pobłogosławić i ich umocnić na kolejny rok wspólnego życia!

III NIEDZIELA ADWENTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III NIEDZIELA ADWENTU (GAUDETE)| (Łk 3,10-18) Zapowiedź nowego chrztu

Trzecia niedziela Adwentu jest niedzielą radości, a bardzo często jest niedzielą, kiedy doświadczamy już zmęczenia, a nawet zniechęcenia. Radość z oczekiwania na Boże Narodzenie często odbiera nam właśnie zmęczenie, zniechęcenie, jak również codzienne troski i obowiązki. Jak się cieszyć skoro tyle jeszcze do zrobienia, skoro tyle trzeba jeszcze czekać?

Dziś w Ewangelii do Jana przychodzi tłum, który pyta wprost: co czynić, aby być gotowym na przyjście Mesjasza, jak się dobrze przygotować? Jan daje prostą, ale bardzo ważną odpowiedź: róbcie co do was należy i wypełniajcie wiernie swoje obowiązki, nie czyńcie tego, czego czynić nie powinniście!

Bardzo proste, a zarazem trudne wskazanie – wypełniać swoje obowiązki wiernie i jak najlepiej,
a z drugiej strony nie czynić tego, co jest złe. A zatem okazuje się, że przygotowując się do Świąt Bożego Narodzenia, trzeba zacząć od siebie!

Przygotowania świąteczne to pytanie: co mam zrobić ze sobą, a nie: co mam zrobić w domu; co zmienić w swoim życiu, a nie: jak udekorować mieszkanie. Jest to bardzo ważne, ponieważ może się okazać, że Święta Bożego Narodzenia nie dają nam żadnej radości, bo ciągle jest tak samo i nic się nie zmienia. Można popaść w fikcję „magii świąt”, gdzie wszystko dostaje się już, gdzie zmienia się tylko zewnętrzny wystrój, gdzie panują przeceny i super oferty, gdzie wszystko staje się kolorowe i piękne, a wszyscy są uśmiechnięci i szczęśliwi. Jednak okazuje się, że w sam dzień Bożego Narodzenia wszystko jest zamknięte, nikt nic nie proponuje, wszyscy idą do swoich domów, a kiedy mijają święta – wszystko pęka jak bańka mydlana i nie ma dosłownie po niczym śladu, nawet po samym Bogu…

Tak przeżywane święta niestety nikogo jeszcze nie zbliżyło do Boga. Jasne, że lubimy świąteczną atmosferę, bo ona pomaga nam przeżywać święta, ale do Boga nas nie zbliży, ani za jej przyczyną Bóg się w naszych sercach nie narodzi. Adwent to czas, który nam gwarantuje narodziny Boga i Jego pozostanie z nami, gwarantuje nam prawdziwą radość z przyjścia Jezusa na świat, gwarantuje nam, że nic nie zniknie, ale będzie trwać – radość będzie trwać!!!

II NIEDZIELA ADWENTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

II NIEDZIELA ADWENTU | (Łk 3,1-16) 

Od ostatniej niedzieli uświadomiłem sobie, że czekanie czekaniu jest nierówne. To znaczy, że można na jedną rzecz czekać w danej chwili, a w sercu czekać na coś ważniejszego. Można stać w kolejce w szpitalu i czekać na swoją kolej, a w głowie mieć datę ważnego spotkania, do którego w przyszłości ma dojść. Można czekać i się nudzić oraz męczyć, a można czekać z niecierpliwością i utęsknieniem – wszystko zależy od tego na co i na kogo czekamy i czy jest to dla nas ważne.

Dziś w Ewangelii Jan Chrzciciel nawołuje lud puentując swoją mowa słowami: „I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże”. Jan zapowiada przyjście Pana, zapowiada ludziom pojawienie się Mesjasza, którego oczekiwali już od dawna, który był oczekiwany już od wieków. Co rodziło się w sercach ludzi, kiedy słyszeli słowa Jana? Dla wielu był wiarygodny – brali go za proroka i wiedzieli, że on wie co mówi, że mówi prawdę.

Co pojawia się w nas, kiedy słyszymy, że Jezus ma się narodzić? Odpowiedź jest bardzo ważna, bo od niej będzie zależeć fakt, czy my naprawdę oczekujemy przyjścia Jezusa i czy to wydarzenie faktycznie jest dla nas ważne. Można dużo robić, pośród różnych rzeczy się trudzić, walczyć w codzienności z obowiązkami i można w sercu czekać na 24 grudnia, można tęsknić za tym spotkaniem, za tym wydarzeniem. Można naprawdę w sercu czekać na Jezusa i pośród wszystkich oczekiwanych wydarzeń nie móc się doczekać właśnie Bożego Narodzenia.

Czekać na Jezusa jest bardzo trudno, bo choć znamy konkretną datę, a nawet godzinę, to wszystkie poboczne oczekiwania czasem biorą górę i przysłaniają nam nadchodzące wydarzenie, czekanie na ładne choinki, na świeże karpie, na świąteczne promocje w sklepach. Dobrze jest się zastanowić nad tym, czy w ciągu dnia pośród różnych spraw i obowiązków myślę o Bożym Narodzeniu, o tym co tak naprawdę ma się wydarzyć i jak to powinno wyglądać.

Jezus się narodzi, to jest fakt i na to nie mamy wpływu, jednak wpływ mamy ogromny na to, czy się narodzi w naszych sercach, naszych domach w naszej rodzinie!

I NIEDZIELA ADWENTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

I NIEDZIELA ADWENTU | (Łk 21,25-28, 34-36) 

Jakoś w naturze nie lubimy długo czekać. W ogóle jakoś nie lubimy czekać – chcemy mieć wszystko już. Czekanie kojarzy nam się z nudą, albo traceniem czasu. W czekaniu nie ma nic fajnego czy dobrego, bo to czas, który nic nie wnosi do naszego życia. Czekanie to ani nie początek działania, ani nie jego koniec – czekanie to czynność, która nie jest przez nas oczekiwana, chciana, planowana, to wręcz bezczynność, której unikamy jak możemy i nie chcemy mieć z nią do czynienia.

Dziś kochani rozpoczynamy Adwent, czas, który charakteryzuje się czekaniem. Jednak w Ewangelii Jezus daje nam podpowiedź jak powinno to czekanie wyglądać, aby nas nie nudziło: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie”. Jezus mówi o czynnym czekaniu, czekaniu, które charakteryzuje wykorzystanie czasu, a nie siedzenie z założonymi rękoma. Okazuje się, że czekanie może być dobrym, a nawet najlepszym momentem, aby jeszcze lepiej przygotować się na to, na co się czeka, bądź na kogo się czeka.

Pamiętam jak w seminarium odbywała się dwutygodniowa sesja. W przeciągu 13 dni trzeba było zdać co najmniej 6 egzaminów oraz 5 zaliczeń, które tak naprawdę nie różniły się niczym od egzaminu. Bywało ciężko. Jednak mając świadomość, że jest mało czasu a dużo nauki, wykorzystywało się każdą wolną chwilę na naukę i jakoś to szło. Kiedy jednak miało się dwa tygodnie i jeden egzamin, to choć było tak dużo czasu, to zawsze siadało się na ostatnią chwilę i bardzo często taki egzamin najtrudniej było zdać.

Adwent to cztery niedziele. Kiedy ten czas naładowany jest czynnością, to znaczy codziennymi roratami, postanowieniami oraz modlitwą, to choć jest trudno i męcząco, okazuje się, że wszystko można pogodzić i przygotowania trwają. Jednak kiedy zostawiamy wszystko na ostatnią chwilę, można bardzo powierzchownie lub połowicznie przygotować się do tak ważnego wydarzenia. I wtedy można obchodzić urodziny bez solenizanta, tzn. ważniejsze i piękniejsze stają się przygotowania niż On Sam.

Nikt z nas nie chciał by pójść do szkoły, a na drugi dzień zdawać maturę. Podobnie z prawem jazdy – nikt nie chciałby zacząć kursu i na drugi dzień podchodzić do egzaminu. Żeby się dobrze przygotować potrzeba czasu, który się wykorzysta. Jeżeli nam na czymś zależy, potrafimy zawalczyć o czas i go wykorzystać – jeżeli chcemy Bożego Narodzenia w naszym życiu, trzeba zacząć przygotowania. Przygotowany człowiek to taki, który wykorzystuje czas!