III NIEDZIELA WIELKANOCNA


 

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

III Niedziela Wielkanocna

(Łk 24, 35-48)

Bywa, że uczestnicząc w różnych rozmowach nie zawsze skupiamy się na tym, o czym jest mowa, chyba że temat dotyczy nas, albo czegoś, co nas interesuje, bądź pośrednio będzie na nas wpływać. Słuchamy jak nas chwalą, jak mówi się o rzeczach miłych i przyjemnych, jak wspomina się chwile radosne. Nie chcemy słyszeć o rzeczach bolesnych, zaraz wyłączamy się z rozmowy gdy temat staje się trudny, gdy porusza się kwestię choroby, czy nieodpowiedniego zachowania.

Dzisiaj w Ewangelii Jezus Zmartwychwstały staje pośród swoich uczniów, którzy nie dowierzają, że to jest On. Przypomina im tak na dobrą sprawę to wszystko, co już im wcześniej mówił – jednak oni wtedy nie chcieli słyszeć ani o męce,ani o śmierci.

Wszystko było dobrze i pięknie, bo Jezus czynił cuda, przemawiał z mocą do ludzi, wyrzucał złe duchy, także i apostołowie to czynili , kiedy Jezus dał im taką władzę. Lecz kiedy w tym wszystkim Jezus wspominał o tym, że maja Go ukrzyżować i że zmartwychwstanie - nie docierało to do Jego uczniów…I dzisiaj, kiedy pojawia się pośród nich, znów im tę prawdę przypomina.

Dzisiejsza postawa apostołów jest dla nas lekcją, że czasem pośród różnych wydarzeń trudne treści i sytuacje mogą być kluczowe w naszym życiu i niekoniecznie już, lecz w przyszłości. To, czego byśmy najchętniej w życiu uniknęli, okazuje się w przyszłości najważniejszym i najowocniejszym doświadczeniem.

Kiedy piszę te słowa, przypomina mi się moja sytuacja z życia, kiedy musiałem opuścić seminarium z różnych powodów i przez rok doświadczyłem bardzo dużo cierpienia, bólu i też niezrozumienia danej sytuacji, w której się znalazłem i na tamten czas nie potrafiłem dostrzec w tym wszystkim Boga. Kiedy się wszystko uspokoiło i wróciłem do seminarium, uświadomiłem sobie, że to co przeżyłem , dokonało we mnie tak wiele, że ciągle odkrywam co się jeszcze ze mną stało w tamtym czasie. W tamtym momencie nikomu bym nie życzył takiej sytuacji, a dziś uważam, że dobrze byłoby, gdyby każdy ją przeżył.

Bóg wie wszystko, a my wszystko poznajemy w czasie i często się zdarza, że czegoś nie rozumiemy, coś nas przytłacza, załamuje, dobija i wydaje nam się, że to koniec, że Boga nie ma – a tutaj okazuje się, że Pan miał nad wszystkim kontrolę i doskonale wszystko wiedział. A my w swoim niedowiarstwie i małości przestaliśmy ufać i wierzyć. Jezus Zmartwychwstał i jest Panem wszystkiego – cokolwiek oddasz Mu pod władanie, On się tym zajmie, ale na Swój sposób – którego możesz teraz nie rozumieć, ale później zrozumiesz…