V NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mk 1, 29-39)

Miło się robi na sercu, gdy odzywa się do nas ktoś, kto dość długo nie dawał o sobie znać. Jednak entuzjazm opada kiedy się okazuje, że człowiek ten daje znać dlatego, że ma interes czy biznes do załatwienia i nawet nie tyle, że potrzebuje naszej pomocy, tylko potrzebuje nas do swoich spraw. Czujemy się wtedy po ludzku wykorzystani, bo zaraz po załatwionej sprawie nie ma śladu po tym człowieku i pojawi się wtedy, kiedy znów będzie nas potrzebował…

Dzisiaj w Ewangelii widzimy jak wszyscy potrzebują Jezusa. Przynoszą do Niego chorych, opętanych, ludzi, którzy potrzebują pomocy i uleczenia, a Jezus staje się ich ratunkiem. Leczy, uwalnia jednym słowem, zaradza problemom innych, stając się lekarstwem na wszelkie choroby. Jednak przychodzi taki moment, że Jezus zmienia miejsce i choć wszyscy Go szukają, On idzie w inne miejsce.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam, kochani, o Jezusie, który chce być naszym Lekarzem, ale nie chce być tym, który załatwia nasze interesy i sprawy. Każdy, kto ma świadomość swojej małości i grzeszności, doskonale wie, że Jezusa potrzebuje ZAWSZE, a nie tylko czasami! Jeżeli potrzebujemy Jezusa tylko wtedy, kiedy jest jakaś sprawa czy interes, On uchodzi w inne miejsce, tak że nie możemy Go odnaleźć, lecz kiedy szuka Go nasze stęsknione serce pobudzone miłością, zawsze Go odnajdzie!!!

Dobrze jest dzisiaj szczerze spojrzeć na naszą relację z Jezusem, jak ona wygląda. Boli kiedy wykorzystują nas do swoich interesów i spraw, kiedy dają znać tylko wtedy, kiedy jesteśmy potrzebni w danej chwili. A my, kiedy szukamy Jezusa?... Czy jest dla nas ważny zawsze, czy tylko chwilami? Czy szukam Go wtedy kiedy coś się u mnie dzieje niedobrego, czy walczę o Jego obecność w moim życiu każdego dnia? Czy Jezusa potrzebuję ZAWSZE, czy tylko jak się coś dzieje?

Może się kochani okazać, że przestaliśmy dostrzegać Go w naszym życiu, bo mieliśmy ciągłą litanię próśb, zachcianek i interesów, a zero słów: dziękuję, kocham, czy nawet przepraszam. Przestaliśmy dostrzegać Boga, bo przysłoniły Go nam nasze nieustanne prośby, na których się bardziej skupiliśmy, niż na samym Bogu!

Bóg chce uzdrawiać, chce nam pomagać, chce wysłuchiwać naszych próśb, jednak bez relacji i miłości – każda prośba to zachcianka, a wysłuchana nie rodzi w sercu wdzięczności, tylko kolejne zachcianki… Miłość ucieka od biznesów, ale przed MIŁOŚCIĄ nigdy się nie ukrywa!