IV NIEDZIELA ZWYKŁA


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mk 1, 21-28)

Chyba nikt z nas nie lubi jak wydają nam rozkazy, zmuszają do czegokolwiek. Zrób to, zrób tamto, tego nie rób, a to zrób tak. Tak nie wolno, a tak powinieneś. W skrajnych sytuacjach i momentach powtarzamy dość często „nie będziesz mi mówić, co mam robić”. Nie lubimy jak nam odbierają wolność słowa, wolność działania, nie lubimy jak nam odbierają prawo wyboru i decyzji.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który naucza ludzi. Przekazuje im z jednej strony potrzebną wiedzę, a zarazem daje świadectwo temu, że to co mówi to prawda, ale widzimy również Jezusa, który staje się surowy i rozkazuje. Jezus widząc słabych, grzesznych ludzi z miłością naucza, ale w zetknięciu ze złem staje się surowy i stanowczy!

Jakie piękne to jest, że Jezus nigdy nikomu z ludzi nic nie rozkazał, zawsze czuły i delikatny pozostawiał wolną wolę oraz prawo wyboru – nigdy nic nie narzucał, zawsze uczył, pokazywał i cierpliwie kochał! Ale kiedy przyszło zetknąć się ze złem, z demonem, który atakował człowieka, który człowieka niszczył, Jezus bez jakiejkolwiek zwłoki reagował stanowczością. Bez zbędnych dialogów surowo rozkazywał, nie pozostawiając żadnej decyzji złemu duchowi! A to wszystko dlatego, że biedny grzesznik, poraniony człowiek jest spętany przez owego złego ducha! Jezus widząc cierpienie ludzi ich niewolę duchową – pomaga natychmiast!

Czasem zastanawiamy się dlaczego rodzice bywają surowi, dlaczego w szkole nauczyciel zareagował tak, a nie inaczej? – najprawdopodobniej dlatego, że zauważył zło w życiu człowieka, z którym nie można dyskutować, czy wdawać się w zbędny dialog – w takich sytuacjach trzeba stanowczo działać. Będąc surowym, jasnymi i klarownymi zasadami eliminować zło, które przeszkadza i otumania.

Jezus tak robi! On wie, że od Jego reakcji zależy przyszłość danego człowieka. Tak samo kochający rodzice i wychowawcy wiedzą, że jeżeli dziś nie podejmą konkretnych decyzji, mogą nie uratować osoby, którą kochają. Tak jest nie tylko z dziećmi, ale i również z przyjaciółmi, czy członkami rodziny, którzy popadli w jakikolwiek nałóg, najczęściej alkoholizm. Bez stanowczości, surowości i konkretnych działań nie uratujemy człowieka.

Kiedy byłem na doświadczeniu w wspólnocie Cenacolo, rozmawiałem z jednym chłopakiem, który opowiadał mi, że kiedy popadł w nałogi alkoholu i narkotyków, nie chciał, ani nie potrzebował żadnej pomocy. Kiedy wracał „pod wpływem” do domu, mama krzyczała i różne rzeczy mówiła, ale nigdy nic konkretnego nie zrobiła. Jednak koleżanka jego mamy podpowiedziała jej, że jedynym ratunkiem jest konkretna decyzja, trudna, ale stanowcza – trzeba syna wyrzucić z domu. Ona na początku nie chciała się zgodzić, no bo jak matka ma wyrzucić syna z domu?! Po wielu przepłakanych nocach zgodziła się i tak też zrobiła. Syn po tygodniu przyszedł i poprosił o pomoc. Gdy przyjechałem na to doświadczenie, on już tam był w tej wspólnocie 3 lata – szczęśliwy i wdzięczny mamie!

Jezus nas kocha i cierpliwie uczy, jednak ze złem nie dyskutuje, tylko stanowczo rozkazuje i wypędza! Nie bójmy się kochać nawet wtedy, kiedy trzeba być stanowczym i surowym – nie walczymy wtedy z człowiekiem, tylko o człowieka!