II NIEDZIELA ADWENTU


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mt 1, 1-8)

Podróże, wyprawy czy wycieczki, choć podejmowane z entuzjazmem, to z czasem po prostu męczą. I tak jak na początku chciało się wyruszyć w drogę, to po pewnym czasie zmęczenie może spowodować, że zniechęceni albo zaczniemy się zastanawiać nad dalszą wędrówką, albo uznamy że może jednak pora wracać, odpuszczając sobie dalsze wędrowanie.

Za nami pierwszy tydzień Adwentu. Poranne wstawanie, systematyczność i dalsza podróż mogą przyczynić się do pierwszych objawów zniechęcenia i pokusy aby zawrócić, zrezygnować z tej drogi jaką jest Adwent.

Dzisiaj w Ewangelii cytowany jest fragment z Księgi proroka Izajasza, aby przygotować drogę Panu i prostować dla Niego ścieżki swojego życia. Mowa jest kochani o tym, abyśmy się nie łudzili, że na naszej drodze adwentowej, nie pojawią się wszelkie możliwe przeszkody, mające nam udaremnić spotkanie z Jezusem, abyśmy nie dotarli do stajenki Betlejemskiej. Przeszkody i trudności będą chciały nas zniechęcić do dalszej wędrówki tą drogą. Przeszkody i trudności są różne, większość z nas pewnie je już zauważa: brak snu, zdenerwowanie, irytacja; różne komentarze tych, którzy choć idą obok, to jednak nie drogą Adwentu; może jakieś docinki ze strony bliskich; może temat Rorat nie taki, jaki byśmy chcieli; może ksiądz powinien być inny… Przeszkód kochani nie zabraknie, można powiedzieć, że im dłużej na drodze, tym będzie ich więcej – jednak nie można się zniechęcać, nie można się poddawać! Trzeba nieustannie przygotowywać drogę Panu, czyli być na niej, pilnować jej i usuwać wszelkie przeszkody, które się na niej znajdują, aby nic, ani nikt nie zwiódł nas z jedynej, prowadzącej do Dziecięcia Jezus drogi - Adwentu!

Jednak podczas walki z przeszkodami, trzeba pilnować serca, to znaczy prostować ścieżkę swojego życia, aby Pan mógł dotrzeć do naszego serca, by mógł się w nim narodzić. Przed świętami dbamy o wystrój domu, dbamy o to, aby na stole niczego nie zabrakło, a później dbamy również i o to abyśmy i my byli eleganccy, ładnie ubrani, przyszykowani na święta. Tak samo jest z przeszkodami i prostowaniem ścieżek życia. Przeszkody to wszystko co nas otacza, a ścieżka to my, nasze serca – o wszystko trzeba zadbać! Ludzie Izraela prostowali ścieżki wyznając swoje grzechy w rzece Jordan podczas chrztu. Każdy z nas ma taką możliwość! Zadbać o serce, aby było gotowe na przyjęcie małego Jezusa! Czasem może nas to dużo kosztować. Gdybyśmy jednak spojrzeli na to, ile wysiłku kosztowało trzech Królów przybycie do Jezusa, jaką cenę zapłaciła za Narodziny Jezusa Święta Rodzina, to niczym byłby dla nas każdy wysiłek!

I choć może faktycznie trudności i problemów przybywać, i wcale nie jest tak łatwo prostować ścieżki życia dla Pana, to trudność, jaka dzisiaj powstaje, jest niczym w porównaniu z tym, co niesie za sobą Boże Narodzenie i nasza obecność przy małym Jezusie!