NIEDZIELA ZWYKŁA 18.11.2017


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mt 25,14-30)

Kto z nas nie lubi dostawać prezentów? Chyba nie ma takiego człowieka, który by ich nie lubił. Uśmiech dziecka, które dostaje prezent, to widok bezcenny, z resztą myślę, że każdego z nas zalewa fala radości, kiedy otrzymujemy prezent i to jeszcze taki, który nam się marzył. A my, jak już kogoś obdarzamy, to często patrzymy na to, co by ta osoba chciała otrzymać. Często jesteśmy w stanie na bardzo różnorakie poświęcenia finansowe, byle by zdobyć daną rzecz, by nią móc sprawić radość drugiemu człowiekowi.

Dziś w Ewangelii słyszymy, że bogaty człowiek obdarza sługi swoim bogactwem, ot tak, po prostu. Każdy coś dostaje. Nie ma pominiętego, wszyscy są obdarowani, nikt na nic nie zasłużył, a każdy coś otrzymał.

Jest to kochani obraz Boga, który każdego człowieka obdarował, nikogo nie pominął! Wszyscy dostali. Gdybyśmy się dobrze rozejrzeli, to większość jest po prostu nam dana… Tak po prostu. Od życia począwszy, po każde drzewo, które mijamy, góry, na które się wspinamy, chmury, na które patrzymy, słońce, które nas opala, morze, w którym pływamy, gwiazdy, które obserwujemy, zwierzęta, które z nami żyją, przyjaciele, którzy przy nas są, rodzina, która nas wspiera i ci wszyscy, których tak bardzo kochamy! Jakże można przy takim obdarowaniu nie dawać?!

Bóg szczególnie obdarował wszystkich nas swoją miłością! Każdy ją otrzymał, nikt nic nie musiał zrobić, nikt nie musiał na nią pracować, nikt nie musiał za nią płacić – miłość Bożą otrzymał każdy człowiek! Dlatego, też każdy człowiek potrafi kochać, potrafi doświadczać miłości, potrafi ją w sobie zauważyć! Jednak tę miłość można w życiu roztrwonić, czyli zakopać! Można przestać kochać – nie kochając! Jeżeli każdy dostał miłość, to po to, aby ją w swoim życiu rozmnożyć,to znaczy po prostu ją dawać! Dawać swoim bliskim, rodzinie, żonie, dzieciom, babci, dziadkowi. Jest tyle możliwości dawania miłości, że można ją rozmnażać każdego dnia na wiele sposobów! Jednak można też ją utracić, po prostu nie kochając… W technikum postanowiłem na weekend pojechać w miejsce, gdzie jeździłem w wakacje na rekolekcje. Mieszkałem w domku, w lesie i tam rąbałem drzewo z takim jednym panem. Opowiadał mi, że miał w życiu wszystko: piękny dom, wspaniałą rodzinę, dobrą firmę, no i sporo pieniędzy. Wszystko stracił… Przyczyniły się do tego brak miłości i alkohol. Bardzo było mi go szkoda, ponieważ nie mógł już nic zrobić. Można powiedzieć, że stracił to, co miał najcenniejszego, ale wtedy nie miał świadomości co traci.

Trzeba nam kochani uświadomić sobie bardzo mocno, jaki ogromny skarb Bóg nam zostawił! Jest on w naszym posiadaniu, jednak jak widzimy po Ewangelii, nie należy on do nas, bo przyjdzie taki czas, że będzie się trzeba rozliczyć z tego, co dostaliśmy. Jeżeli nie wiemy, ile talentów mamy, bądź czy dobrze nimi dysponujemy, wystarczy spojrzeć na to, jak traktujemy ludzi, którzy są najbliżej nas – rodzinę, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy i tych, których spotykamy. Czy w relacji z nimi pomnażamy talenty? Czy zakopujemy je gdzieś głęboko w sobie nie dzieląc się nimi?

Przy sądzie ostatecznym Bóg nie zapyta o sukcesy zawodowe, o pozycję w społeczeństwie, o zarobione pieniądze. Bóg zapyta, czy kochaliśmy i ile kochaliśmy. I czy nasza miłość wobec innych, choć trochę dorównywała ilością i jakością Bożej miłości wobec każdego z nas!