NIEDZIELA ZWYKŁA 12.11.2017


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mt 25,1-13)

Terminy gonią wszystkich: budujących domy, autostrady, obwodnice; uczniów, którzy mają złożyć pracę, studentów, magistrantów; wszystkich tych, którzy się zdeklarowali do czegoś w danym przeciągu czasu. Ile nerwów i stresu, kiedy czas nagli, a my jeszcze nie mamy dokończonego tego do czego się zobowiązaliśmy? I choć termin jest znany, to jednak nie zawsze od nas zależy rezultat naszego zobowiązania.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o pannach, które nie znały terminu, ale wiedziały jakie jest ich zadanie, miały nieokreślony czas działania, a jednak nie wystarczył do tego, żeby się wyrobiły z tym zadaniem.

Panny, które dziś zaskoczył koniec czasu na działanie, przypominają nas, którzy ciągle sobie powtarzamy, że mamy czas, że nie trzeba nam się spieszyć, bo przecież jest jeszcze tyle czasu. Tylko zapominamy, że nieograniczony czas nie oznacza, że się nie skończy. Brak tej świadomości, może nas uśpić i przyczynić się do tego, że przestaniemy myśleć nad tym, co się dzieje wtedy kiedy czas się kończy. A przecież czas się skończy każdemu, prędzej czy później. Może być tak, że skończy się każdemu z osobna, a może być tak, że skończy nam się wszystkim razem. To, że dziś nic nie zapowiada tego, że zbliża się koniec dla nas czy dla świata, nie oznacza, że tego końca zaraz nie będzie… Tak jak Noe, który budował Arkę wtedy, kiedy nic nie zapowiadało powodzi, nabijali się z niego, on jednak wiedział, że zbliża się koniec czasu - początek potopu.

Spowiedź - po co? Przecież mam jeszcze czas! Pora się pogodzić, ale jeszcze nie teraz - mam czas! Pora zrobić coś ze swoim życiem - spokojnie, jeszcze jest tyle czasuuuu! - ILE? Kto z nas jest w stanie stwierdzić, że ma go dużo, bądź, że ma go mało? Nikt, dlatego tak ważne jest czuwanie, by nas nie zaskoczył termin i zdanie sprawy z tego, czy gotowi jesteśmy na przyjście Pana.