NIEDZIELA ZWYKŁA 08.10.2017


ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO...

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

(Mt 21,33-43)

 

Trud i wysiłek, który często wkładamy w pracę aby wydała ona owoc, bywa naprawdę duży. Pamiętam jak byłem na doświadczeniu we wspólnocie Cenacolo i moim zadaniem było przekopać ziemię w sporej folii, gdzie miały być zasiane warzywa. Folia była bardzo duża i jedyne co mnie motywowało do tego, aby pracować i nie zrażać się tym jak dużo kopania przede mną, było ciągłe myślenie o tym, co teraz robię, a nie ile jeszcze muszę zrobić. Tak samo było kiedy jechałem do babci na wykopki, kiedy stawałem na początku wykopanych rządków, strach było podnosić głowę i spojrzeć przed siebie : ile jeszcze zostało zbierania, aż się odechciewało zaczynać…

W dzisiejszej Ewangelii Jezus w przypowieści mówi właśnie o takiej postawie człowieka, który zgadza się na to, o co jest proszony, deklaruje swoją gotowość do pracy, jednak nigdy jej nie wykonuje, nie trafia w miejsce, do którego się zgłosił. A z drugiej strony Jezus stawia człowieka, który nie przyjmuje propozycji, nie chce pracować i być tam gdzie go o to proszą – jednak po pewnym czasie wyciąga wnioski i zmienia zdanie.
Ile wysiłku i pracy trzeba włożyć w to, aby owa praca przyniosła owoc taki jaki chcemy i nie dotyczy to przecież tylko plonów, ale jakże często dotyczy to życia. Poczynając od sportowców, naukowców, piosenkarzy, aktorów, wszystkich tych, którzy w życiu naprawdę chcą osiągnąć konkretny owoc swojej pracy, muszą się zmierzyć z niemałym trudem, który bardzo często demotywuje, paraliżuje i zniechęca do takiego stopnia, że przestajemy walczyć i zabiegać o owoce…

Dzisiaj liturgia Słowa mówi nam o Bogu, który troszczy się i dba, trudzi i wkłada wiele wysiłku w to, aby Jego winnica wydała plon. Nie kalkuluje zysków ani strat, po prostu walczy o owoc w swojej winnicy. Bóg się nie poddaje, ani nie zniechęca, walczy nieustannie o to, aby w końcu w Jego winnicy pojawił się owoc…

Bóg, który ma nadzieję, przypomina mi, kochani, ludzi, którzy każdego dnia walczą o swoje „małe” owoce: w szkole, na treningu, w pracy, w domu. Ta troska Boga widoczna jest dla mnie zawsze wtedy, kiedy widzę z jednej strony miłość rodziców do dzieci, a z drugiej ich bezradność i mimo to nie poddają się, dostrzegam ten obraz Boga w nauczycielach, którzy walczą o uczniów napotykając nie małe trudności. Ten obraz to dla mnie również walka księży o parafian.

Jeżeli kochani, Bóg wobec nas się nie poddaje, ale ciągle walczy o to, aby Jego winnica przynosiła należyte owoce, abyśmy my każdego dnia stawali się lepsi, to znaczy stawali się smaczniejszym owocem wypełnionym Bożą miłością, to właśnie po to, aby i w naszych winnicach pojawił się smaczny owoc – miłość Boża! Jeżeli kochani my staniemy się smacznym owocem, nasze winnice też zaczną ten owoc wydawać. Każdy kto doświadczył troski Boga, kto doświadczył Jego walki i starań o własne serce, będzie wiedział, jak zawalczyć o serca najbliższych, serca przyjaciół, i serca tych, którym się wydaje, że nie należą do żadnej winnicy.

Bóg oddał wszystko, abyśmy wydali owoc. Ile dziś ja jestem w stanie dać, aby stać się dobrym owocem? Ile jestem w stanie dać, aby ludzie obok mnie wydali dobry owoc?