NIEDZIELA ZWYKŁA 24.09.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

 

Czasem jak się posłucha historii kariery różnych gwiazd, czy to gwiazd muzyki, aktorów, sportowców czy innych znanych ludzi, to aż ze zdumieniem przeciera się oczy, jak to możliwe. Jednak bardzo często wszystko opiera się na tym, że tych ludzi ktoś po prostu zauważył, docenił i wybrał spośród tłumu, spośród wielu ludzi. Dziś są oni znani, robią karierę, ale jeszcze nie dawno byli w tłumie anonimowi tak jak wszyscy. Jednak jak wielu, w pogoni za sławą, za pieniądzem zapominają, o tym że zostali wybrani, że bez tego dzisiaj żyliby tak, jak do tej pory, że to w dużej mierze nie ich zasługa, że są w takim, a nie innym miejscu.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jak Bóg wybiera ludzi. Nie mówi dlaczego ten, dlaczego tamten, tylko zaprasza do wspólnego dzieła. Bóg mówi o zadaniu, o misji do wykonania i wspomina również o wynagrodzeniu. Jednak nie ono jest najważniejsze, tylko to, że Bóg spośród tłumu wybrał właśnie tych, a nie innych do wspólnego dzieła.

Szybko można zapomnieć o wybraniu, kiedy zaczyna się liczyć i kalkulować zyski, kiedy przestaje się doceniać to, co otrzymałem, a zaczyna się liczyć to, co mogę zarobić. Aż dochodzi się do takiego momentu, że zaczyna się rywalizować, zaczyna się patrzeć na innych złym okiem, zaczyna się zazdrościć, po prostu przestaje się widzieć prawdziwy cel tego dzieła, do którego przecież zaprosił sam Bóg.

Jakże ważna jest dzisiejsza przypowieść dla nas, ważna, ponieważ będąc w Kościele zapominamy o tym, że jesteśmy wybrani, że spośród tłumu Bóg zaprosił właśnie mnie do współpracy w Jego dziele. Zamiast żyć w ciągłym dziękczynieniu za tak wielkie wyróżnienie, za to wybranie, na które przecież nikt z nas nie zasłużył, zaczynamy podejrzewać Boga o niesprawiedliwość, o to że oszukuje, że nie powinien tak działać, a tam gdzie powinien działać tego nie robi… I z wdzięczności za wybranie rodzi się szemranie, które nastawia serce przeciwko Bogu i drugiemu człowiekowi: „ja robię dla Boga tyle i tyle, modlę się tyle i tyle, a ten, czy tamta nie robią praktycznie nic i mają niby dostać się do nieba…”

Kochani, Bóg po pierwsze i najważniejsze jest MIŁOSIERNY, bo gdyby zaczął być sprawiedliwy to i my byśmy musieli tej sprawiedliwości doświadczyć. Bóg zaprasza nas i wybiera do wspólnego dzieła, byśmy widząc dobroć Boga nauczyli się jej i stawali się tacy jak Bóg – bez kalkulacji i wyróżnień, bez strat czy zysków, po prostu byśmy byli MIŁOSIERNI! Nasza praca w winnicy, to nie praca, w której liczy się zarobek, to praca, w której uczymy się być jak Bóg. Kto to zrozumie przestanie Boga obwiniać, przestanie się na Niego złościć, tylko ogromnie Mu podziękuje za to, że tak bardzo kocha człowieka, każdego człowieka!!