NIEDZIELA ZWYKŁA 13.08.2017

ŻYJ W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO…

zaprasza ks. Patryk Wojcieszak

Lato i czas wakacji myślę, że większości z nas kojarzy się z jeziorem, plażą, pływaniem, ogólnie z zabawą nad wodą. Ile przy tym radości, śmiechu i beztroskich chwil. Woda daje bardzo dużo możliwości do tego, żeby dobrze spędzić, czas, żeby się odprężyć, żeby wypocząć, żeby po prostu zaczerpnąć radości. Jeśli jednak ktoś z nas doświadczył co to znaczy tonąć, zachłysnąć się wodą, to wie, że piękne i radosne chwile w mgnieniu oka zamieniają się w przerażenie i strach. Dobra zabawa staje się bolesnym doświadczeniem.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Piotra, który z ogromnego doświadczenia duchowego, można nawet powiedzieć mistycznego momentu w swoim życiu – kroczenia po wodzie, doświadczenia cudownego i niewytłumaczalnego, które nie zdarza się często i też nie każdemu, bardzo szybko popada w stan przerażania i lęku przed śmiercią. Będąc na głębinach duchowych z Bogiem, Piotr zaczął na tych głębinach tonąć. Droga prowadząca do Jezusa, która stała się drogą cudu, w pewnym momencie okazała się drogą zagrażającą życiu. Przedziwnie, pewna droga wiary prowadząca do Jezusa w bardzo szybkim tempie stała się bolesnym doświadczeniem.

Jak to jest kochani, że czasem czujemy się tak, jakbyśmy chwycili samego Boga za nogi, a kiedy indziej jakby Go w ogóle nie było? Kroczymy drogą wiary i jest wszystko dobrze, rozumiemy i widzimy znaki Boże, a za chwilę nic nie rozumiemy, wszystko wydaje nam się trudne i skomplikowane. Jak to się dzieje ?

Piotr jest dla nas przykładem, on stracił Jezusa z oczu, bardziej skupił się na tym, że idzie po wodzie, niż w czyim kierunku podąża. Skupił się na sobie i zapomniał kto przed nim stoi. Piotr uwierzył nadto we własne siły zapominając, że kroczy po wodzie dzięki łasce Boga, dlatego pierwsza większa fala spowodowała strach i załamanie wiary. Myślę, że większość z nas odnajduje się w dzisiejszej Ewangelii, a jeżeli nie, to powinna się odnaleźć, bo jesteśmy ludźmi małej wiary. Każdy kto ma świadomość tego, jak słabym jest, nigdy nie będzie nadto liczył na własne siły, nigdy nie będzie przekonany, że to co mu wychodzi to jego zasługa, i nigdy nie będzie tracił z oczu Jezusa, bo będzie sobie zdawać sprawę z tego, że bez Jego pomocy i Jego łaski nic nie zrobi, co więcej – zaraz zacznie tonąć! A nawet jeżeli zapomnimy, to ręka Jezusa jest zawsze wyciągnięta w naszym kierunku, abyśmy na nowo mogli poczuć się bezpiecznie i doświadczyć Bożego pokoju i ciszy.

Kochani mamy to ogromne szczęście, że kiedy my dryfujemy naszymi łodziami po wzburzonych falach świata, nasz RATOWNIK chodzi po wodzie!!!